Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Z gdyńską „Pracownią” znajdziesz pracę

14.05.2020
Autor: Aleksandra Dylejko, fot. www.gdynia.pl
Źródło: www.gdynia.pl
Pani Lucyna siedzi na wózku w miejscu pracy, patrzy w obiektyw uśmiechnięta
Już 154 osoby podjęły zatrudnienie dzięki Gdyńskiemu Systemowi Aktywizacji Społeczno-Zawodowej PRACOWNIA. Prowadzony z inicjatywy samorządu projekt, w którym udział jest bezpłatny, a rekrutacja ciągła, daje uczestnikom borykającym się z różnymi trudnościami wsparcie dokładnie dopasowane do ich potrzeb – i realną szansę na życiową zmianę. Jedną z osób, w których życiu taka zmiana się dokonała, jest pani Lucyna. Od kilku miesięcy pracuje jako rejestratorka medyczna. 
 
Realizowany przez gdyńskie instytucje i organizacje projekt „Pracownia” to coś więcej niż pomoc w poszukiwaniu pracy. To szeroki program wsparcia, w którym równie ważne co zdobycie i utrzymanie zatrudnienia jest wypracowanie oraz wzmocnienie kompetencji społecznych i osobistych. Wszystkie te cele partnerzy projektu z powodzeniem realizują.
 
- Myśląc w Gdyni o wspieraniu mieszkańców budujemy ofertę tak, by odpowiadała na konkretne potrzeby czy to grup, czy wręcz indywidualnych osób. Budujemy też koalicje instytucji i organizacji działających w danym obszarze. To zwiększa skuteczność – podkreśla Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji. – Dobrym przykładem jest tu właśnie System Aktywizacji Społeczno – Zawodowej „PRACOWNIA”, w którym na podstawie indywidualnych, bardzo szczegółowych rozmów z każdym z uczestników ustalane jest wsparcie specjalistów potrzebne do tego, by uczestnicy projektu mogli wrócić na rynek pracy. Zaangażowane instytucje i organizacje mają duże doświadczenie w tej dziedzinie, a połączenie ich potencjałów daje bardzo wymierne efekty. Dzięki Gdyńskiemu Systemowi Aktywizacji Społeczno – Zawodowej „PRACOWNIA” pracę znalazły już 154 osoby.
 
Pani Lucyna od 10 lat porusza się na wózku inwalidzkim. Choroba i problemy rodzinne sprawiły, że – jak mówi – musiała zawalczyć o siebie od nowa.
 
- Rodzina i lekarze, którzy wyciągnęli wtedy do mnie rękę, uwierzyli we mnie bardziej niż ja sama wierzyłam – przyznaje. – Wszystko, co teraz robię, robię w dużej mierze dzięki nim i z wdzięczności dla nich.        
     
Nim zachorowała, była aktywna i samodzielna. Niepełnosprawność uzależniła ją od innych.

Zgoda na pomoc

- To najtrudniejsze. Trzeba się zgodzić, żeby ludzie pomogli – mówi. – Ale trzeba przez to przejść, żeby nauczyć się żyć na tyle, na ile pozwala choroba. Nie poddawać się, próbować. Od jednego z pierwszych rehabilitantów usłyszałam, że jeżeli czegoś nie mogę zrobić ręką, mam zrobić nogą, nosem – po prostu zrobić, nieważne jak. Mam się nauczyć robić inaczej. I tak postępuję do dziś. Czasami mobilizuję sztab znajomych, czasami zaczepiam ludzi na ulicy – ale robię.
 
Gdy już oswoiła swoją niepełnosprawność, zaczęła porządkować swoje życie, wytyczać sobie kolejne cele. Zrobiła prawo jazdy, zaczęła jeździć samochodem.
 
- A pewnego dnia przyjaciółka zaciągnęła mnie do Centrum Integracja – wspomina. – Po chorobie nie wiedziałam, z czym dam sobie radę; kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się po sobie spodziewać. Ale też wiedziałam, że jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem, na co mnie stać.
 
Choć pani Lucyna nie przyszła do „Integracji”, by szukać pracy, wspierający ją tu specjaliści zaproponowali z czasem udział w Gdyńskim Systemie Aktywizacji Społeczno – Zawodowej „PRACOWNIA”. Do bezpłatnego uczestnictwa w nim mogą zgłaszać się gdynianie szukający pracy lub chcący podnieść swoje kwalifikacje, korzystający ze wsparcia miejskich instytucji (np. Powiatowego Urzędu Pracy, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej) bądź posiadający orzeczenie o niepełnosprawności.
 
- Podczas spotkań i rozmów przekonywałyśmy się, ile możliwości drzemie w pani Lucynie – mówi Anna Dobkowska z Centrum Integracja. – Gdy pomogliśmy pani Lucynie uporać się z codziennością w niepełnosprawności, która często stawia różne bariery, zaproponowaliśmy uczestnictwo w projekcie „Pracownia”. Aktywizacja zawodowa to doskonały, kolejny krok w niezależności, czyli poszukiwanie własnej drogi zawodowej. Niepełnosprawność nie wyklucza aktywności zawodowej.
 
Udział w projekcie zaczyna się od spotkania z grupą ekspercką. To przedstawiciele Laboratorium Innowacji Społecznych, Fundacji Gospodarczej, Centrum Integracji Społecznej i Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji – instytucji i organizacji realizujących projekt „Pracownia”.
 
- Staramy się poznać obecną sytuację każdej osoby chcącej uczestniczyć w projekcie, pytamy o dotychczasowy przebieg pracy zawodowej, co spowodowało problemy w obecnym poszukiwaniu pracy, jak również o sytuację materialną, socjalną, zdrowotną oraz to, w jaki sposób projekt mógłby pomóc w powrocie na rynek pracy, by jak najlepiej, dopasować pomoc i wsparcie w indywidualnej sytuacji osoby – wyjaśnia Anna Dobkowska.
 
Do Centrum Integracja trafiają osoby w różnym momencie życia. Zjawiają się bardzo młode, które nie wiedzą jak pokierować swoim życiem. Są osoby dojrzałe zawodowo, które nie umieją wrócić na rynek pracy np. z powodu choroby. Są i tacy, których funkcjonowanie choroba „zamroziła” i nie umieją się w niej odnaleźć. W Integracji, oprócz działań typowo aktywizujących zawodowo, mogą liczyć np. na wsparcie psychologiczne czy prawne lub poradnictwo prawno-socjalne dla osób z niepełnosprawnością.
 
Czasami trzeba zwyczajnie pokazać, na czym polega życie: jak samodzielnie poruszać się na wózku, jak zadbać o swoje codzienne sprawy życiowe, żeby być gotowym do poważniejszych, zawodowych. Konsultanci niezależnego życia pokazują możliwości, które ma dana osoba, co może samodzielnie zrobić. Czasami, jak podkreśla Anna Dobkowska, znalezienie pracy jest ostatnim elementem i docelowym elementem projektu, gdy uczestnicy są w pełni gotowi, by wejść na rynek pracy. Uczestnictwo w projekcie to proces, w którym człowiek może „przepracować” swoje bariery, problemy, podnieść kwalifikacje, wzmocnić słabe strony, nabrać doświadczenia zawodowego i dopiero tak wyposażony może ruszyć na rynek pracy.

Większe zaangażowanie osób z niepełnosprawnością

Półtora roku temu skrzyżowały się drogi Centrum Integracja i Przychodni Morskiej. 
 
- Przychodnia Morska to dwie placówki medyczne w Gdyni specjalizujące się w fizjoterapii i rehabilitacji – zarówno w ramach kontraktów NFZ, jak i prywatnie. Część osób, którymi się opiekuje Centrum Integracja, to nasi potencjalni pacjenci – stąd nasz kontakt – wyjaśnia prezes Damian Janczewski. – Myśląc o rekrutacji na stanowisko rejestratorki medycznej postanowiliśmy powierzyć te działania Centrum Integracja, które przeprowadziło dla nas wstępną rekrutację i zaprosiło nas na rozmowy z wybranymi kandydatami. Nasze spotkania rekrutacyjne wyłoniły dwie panie, które wyróżniały się podczas rozmów, i które zostały przyjęte na staż. To jest świetne rozwiązanie dla mnie jako pracodawcy, bo daje mi i pracownikowi czas na poznanie się. Pracownik ma też czas na wdrożenie się w system pracy bez presji czasu i pozwala na stopniowe rozwijanie swoich umiejętności. Jeżeli na danym stanowisku pracy niepełnosprawność nie ogranicza możliwości danej osoby nie ma znaczenia, czy jest to osoba z niepełnosprawnością, czy bez. Liczą się kompetencje, zaangażowanie i umiejętności. Z moich obserwacji jako pracodawcy wynika, że osoby z niepełnosprawnościami często dużo bardziej się angażują i mogą stanowić wzór dla innych.
 
- Gdy dostałam ofertę pracy jako rejestratorka medyczna, pomyślałam: „W życiu! Staż, dojazdy i to jeszcze w najgorszym okresie roku, od listopada… Nie dam rady – mówi pani Lucyna. – Ale panie z Integracji mówiły: „Niech pani spróbuje. Najwyżej nie wyjdzie”. Długo nie byłam pewna swoich sił. W projekt wchodziłam ostrożnie, żebym mogła się wycofać. Bardzo się bałam, że ktoś będzie mnie do czegoś przymuszać. Rozmawiałam z panią psycholożką, z innymi szukającymi pracy. Obserwowałam jak reagują, jak sobie dają radę i to dla mnie było budujące. Z czasem nabrałam odwagi. Przełomem było pierwsze spotkanie z pracodawcą, pierwsze zadanie, które miałam wykonać. To fantastyczne, że ktoś może nas popchnąć do przodu, a my potem otwieramy skrzydła i lecimy – konkluduje.

Taka fajna praca

Damian Janczewski zauważa, że dla wielu osób praca rejestratorki medycznej uchodzi za prostą i niewymagającą – a to tylko pozory. Osoba na tym stanowisku musi mieć podzielność uwagi, umiejętność przyswojenia zasad działania kilku programów komputerowych. Musi też być komunikatywna, cierpliwa i spokojna, aby odpowiadać na pytania pacjentów, tłumaczyć im, co muszą zrobić, czy jakie dokumenty dostarczyć.
 
Pani Lucyna, gdy już zdecydowała się podjąć pracę, zakładała pół etatu. Panie z Integracji namówiły na cały. Po dwóch tygodniach poczuła się przemęczona i pomyślała, że nie da rady. Ale wystarczył weekend i w poniedziałek z nowymi siłami ruszyła do pracy.
 
- Nie wierzyłam, że może mi się zdarzyć taka fajna praca – przyznaje. – Mam styczność z chorymi, cierpiącymi ludźmi, więc doskonale ich rozumiem. Wydaje mi się, że budujące też jest dla pacjentów czekających w kolejce do rehabilitacji to, że można być osobą z niepełnosprawnością i pomagać innym. Teraz pracuję z domu. Czuć się zmęczonym, ale tak spełnionym, daje pozytywną energię.
 
- Z mojego doświadczenia wynika, że dla osób z niepełnosprawnościami podjęcie pracy jest procesem budowania swojej wartości. Pomaga im przezwyciężyć bariery, pokonać strach i uwierzyć w siebie, że osoba z niepełnosprawnością jest w pełni sprawnym pracownikiem. Często ten strach przed nieznanym, obawa czy podołam blokują ludzi i osłabiają ich determinację. Praca na stażu pozwala na przystosowanie się i poznanie siebie. U pani Lucyny, która porusza się tylko na wózku elektrycznym, przełomowym okazał się moment, kiedy ucząc się w przychodni bezpośredniej obsługi pacjentów znalazła sposób na samodzielne „zejście” z wózka i zajęcie miejsca na fotelu rejestratorki. Od tego dnia zawsze już to robiła i wielu pacjentów nawet nie zdawało sobie sprawy z jej niepełnosprawności, często skarżąc się jej na swoje problemy z poruszaniem się – mówi Damian Janczewski.

O projekcie

Rekrutacja do Gdyńskiego Systemowi Aktywizacji Społeczno – Zawodowej PRACOWNIA jest ciągła, a udział jest bezpłatny. „Pracownia” czeka na osoby szukające pracy lub chcące podnieść swoje kwalifikacje, korzystające ze wsparcia miejskich instytucji (np. PUP, MOPS) bądź posiadające orzeczenie o niepełnosprawności.
 
By się zgłosić do projektu, należy wypełnić formularz dostępny na stronie, przesłać go pocztą tradycyjną na adres ul. Żeromskiego 31, Gdynia lub złożyć osobiście w biurze Centrum Integracja na ul. Traugutta 2 od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 14.00, bądź wysłać email na adres: pracownia@lis.gdynia.pl. W razie dodatkowych pytań, można dzwonić: 58 727 39 24.
 
Osoby zaineresowane mogą liczyć na kontakt telefoniczny czy za pośrednictwem komunikatorów internetowych, by omówić rodzaj wsparcia, na jaki może liczyć każdy chętny. Ściśle odpowiada ono potrzebom osoby aplikującej.
 
Każdy uczestnik projektu podąża tzw. ścieżką. W zależności od indywidualnie ustalonego planu, można liczyć m.in. na indywidualne bądź grupowe spotkania z doradcami zawodowymi, psychologami, rehabilitantami lub specjalistami, którzy np. pomogą uporządkować domowy budżet. Osobom z orzeczeniem o niepełnosprawności zapewniane są konsultacje ze specjalistami niezależnego życia. „Pracownia” pomaga też w zdobyciu nowych umiejętności lub szlifowaniu już nabytych podczas warsztatów zawodowych. Można liczyć na staż i praktyki w gdyńskich firmach. Wszystko po to, by znaleźć i utrzymać pracę.
 
Liderem projektu „Pracownia” jest Miasto Gdynia (Laboratorium Innowacji Społecznych), działające w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Integracja, Towarzystwem Pomocy im. św. Brata Alberta Koło Gdańskie oraz Fundacją Gospodarczą.
 
Projekt współfinansowany jest z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

  • Żal.pl
    Ambitny
    17.05.2020, 22:08
    Tylko tyle można powiedzieć, gdyż widać jak to NIE działa. Opisuje się działania itp., a mi brakuje konkretów. Czy p. rejestratorka ma wykształcenie średnie, czy wyższe, bo to istotne do oceny, czy praca "taka fajna". O perspektywach awansu i rozwoju nie wspomnę, gdyż ich nie ma. I nie, tu nie chodzi o marudzenie, ale fundacja idąca po najmniejszej lini oporu SZKODZI, gdyż dostarczanie pracodawcom wykształconych ON za pensję ciecia i do pracy np. ciecia, której pełnosprawny by nie podjął, budzi mój sprzeciw. To nie aktywizacja i integracja, a poniżanie i wyzysk.
    odpowiedz na komentarz
Prawy panel

Sonda

Co myślisz o znoszeniu kolejnych obostrzeń związanych z pandemią COVID-19?

Biuletyn

Wspierają nas