Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

COVID-19 zebrał śmiertelne żniwo wśród Brytyjczyków z niepełnosprawnością

28.07.2020
Autor: Paweł Nowosad, fot. sxc.hu
Źródło: thetimes.co.uk, dailymail.co.uk, bbc.com, disabilitynewsservice.com
flaga Wielkiej Brytanii

Epidemia koronawirusa w Wielkiej Brytanii słabnie, tymczasem na światło dzienne wychodzą bolesne statystyki. Dwie trzecie jej ofiar stanowią osoby z niepełnosprawnościami.

22-letnia Ginny Butcher porusza się na wózku inwalidzkim i korzysta z pomocy dwóch asystentów. W czasie lockdownu nie było jednak wskazówek co zrobić, gdy którykolwiek z pomocników zachoruje lub zostanie objęty kwarantanną. Jest teraz, jak mówi, „niezmiernie zaniepokojona”.

Ma powody. Choćby przez tzw. Coronavirus Act – nowe prawo, które rząd wprowadził na początku blokady. Zdejmuje ono z władz lokalnych obowiązek świadczenia wsparcia osobom z niepełnosprawnościami.

Bez wsparcia

- Niepełnosprawne kobiety martwią się teraz o tak prozaiczne rzeczy, jak wstawanie rano z łóżka – mówi Ginny. – Bez opieki, same muszą wychodzić, kupować żywność i inne niezbędne rzeczy, ryzykując zdrowiem i życiem.

Ginny w ciągu ośmiu tygodni nie otrzymała maseczki antywirusowej i innych środków ochrony, pomimo, że jest na liście osób podatnych na działanie patogenu (przypomnijmy: dużo bardziej śmiercionośnego niż sześć poprzednich koronawirusów).

- To budziło mój największy niepokój – wyznaje.    

W tym kontekście liczby przedstawione przez Office for National Statistics (ONS) nie wyglądają już tak szokująco. Zdaniem ONS, aż dwie na trzy osoby, które zmarły w Anglii i Walii w terminie 2 marca - 15 maja wskutek epidemii koronawirusa SARS-CoV-2, miały jakiś rodzaj niepełnosprawności. Wyczerpujący raport pojawił się cztery miesiące po stwierdzeniu pierwszego zgonu nad Tamizą. Co ciekawe, nie odbił się szerokim echem w mediach.

30,3 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych to osoby, których codzienna aktywność była „bardzo ograniczona” z powodu problemów zdrowotnych lub niepełnosprawności. Z kolei codzienne funkcjonowanie 28,9 proc. ofiar było „nieco ograniczone”. W sumie zmarło 22 447 Brytyjczyków z niepełnosprawnościami, zdecydowana większość to osoby w podeszłym wieku. To prawdziwa hekatomba.

System zawiódł

Mike Smith, dyrektor wykonawczy organizacji osób z niepełnosprawnością Real, był wśród obywateli domagających się dochodzenia w tej sprawie.

- Rząd w Londynie musi wziąć to pod uwagę (...). Czy wysoka śmiertelność ma jakiś związek z decyzjami dotyczącymi tego, kto otrzyma leczenie i opiekę, a kto nie? Niezbędne jest publiczne dochodzenie. W przeciwnym razie kolejne tysiące moich rodaków z niepełnosprawnościami może umrzeć – mówi.

Smith wskazuje też, że system monitorowania i oceny wpływu koronawirusa na Brytyjczyków z niepełnosprawnościami zawiódł na całej linii. Nie zostali poinformowani „o dużym ryzyku śmierci i nie otrzymali adekwatnej ochrony”.

- Nawet jeśli rząd nie zdawał sobie z tego sprawy na początku pandemii, powinien wyciągnąć z tego wnioski w celu ochrony tak wątłych osób. Zamiast tego władze znoszą kolejne obostrzenia [4 lipca otwarto m.in. restauracje, muzea, kina i hotele - przyp. aut.], nie biorąc pod uwagę naszego życia – konkluduje Smith.  

Z przytoczonego badania wynika, że kobiety z niepełnosprawnością w wieku produkcyjnym – takie jak nasza bohaterka, Ginny – są 11,3 razy bardziej narażone na śmierć z powodu koronawirusa niż ich pełnosprawne rówieśniczki. W przypadku niepełnosprawnych mężczyzn współczynnik ten wynosi 6,5.

Jeśli chodzi o osoby starsze (65 lat i więcej), liczby te wyglądają nieco inaczej: współczynnik wynosi 3,2 (w przypadku kobiet) lub 2,4 (w przypadku mężczyzn).

„NIe jestem zaskoczona”

Dlaczego w Wielkiej Brytanii osoby z niepełnosprawnością umierają częściej na COVID-19 niż osoby pełnosprawne? Jak podaje ONS, w dużej mierze wpływają na to czynniki ekonomiczne i społeczne: „region, gęstość zaludnienia (największa jest np. w Londynie, Birmingham, Manchesterze), poziom ubóstwa, struktura gospodarstwa domowego (...) i zawód”. Prof. Chris Chatton, specjalista ds. zdrowia publicznego i niepełnosprawności na Uniwersytecie Lancaster, mówi o jeszcze jednej ważnej rzeczy: osoby niepełnosprawne są bardziej podatne na inne choroby, które zwiększają ryzyko śmierci z powodu koronawirusa.

- Nie jestem zaskoczona raportem ONS. Prawie nic nie zrobiono w celu ochrony niepełnosprawnych Brytyjek. Jest dokładnie odwrotnie: zostały porzucone i pozostawione na śmierć – nie owija w bawełnę Ginny.

To niestety nie koniec hiobowych wieści zza kanału La Manche. Okazało się, że śmiertelność wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną i autyzmem jest dwukrotnie wyższa w czasie pandemii, w porównaniu z tym samym okresem 2019 roku.

Badania organizacji pozarządowych

Jeszcze w maju Brytyjska Służba Zdrowia – NHS (pierwsza organizacja na świecie, która już w 1948 roku stworzyła powszechną i darmową opiekę zdrowotną) informowała, żw „śmiertelność osób z niepełnosprawnością intelektualną nie odbiega od reszty populacji. Wśród pacjentów, którzy zmarli w angielskich szpitalach, tylko 2 proc. to osoby z takimi schorzeniami” – to komunikat państwowego giganta, NHS.  

Z błędu wyprowadziły Brytyjczyków dwie organizacje pozarządowe, które niezależnie od siebie zbadały tę kwestię. Między 10 kwietnia a 15 maja 2020 roku zmarło 386 osób niepełnosprawnych intelektualnie i/lub z autyzmem. To wzrost o 134 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym (165 ofiar). To i tak niepełny obraz, bo nieuwzględniający liczb z początku epidemii i dwóch ostatnich miesięcy.

Gwoli ścisłości dodajmy, że 202 osoby (z 386) zmarły na COVID-19, a śmierć 180 osób nie miała związku z ekspansją wirusa z Wuhan. Warto dopełnić obraz statystyką: w Anglii ok. 3400 osób z niepełnosprawnością intelektualną umiera każdego roku, a średnio 240 osób każdego miesiąca.

W czasie pandemii prasa brytyjska publikowała wiele artykułów na temat tej grupy osób. Władze, jak widać, nie potraktowały tych opinii poważnie.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czas pracy osoby z niepełnosprawnością nie może przekraczać 8 godzin na dobę, a przy stopniu znacznym lub umiarkowanym – 7 godzin. Czy słusznie nie stosuje się tych zasad m.in. do osób zatrudnionych w ochronie?

Biuletyn

Wspierają nas