Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Stadiony niepełnosprawnych kibiców

28.01.2013
Autor: Jarosław Pałka

To będzie optymistyczny tekst. Jestem kibicem piłkarskim, głównie kibicem reprezentacji, ale staram się też chodzić na mecze klubowe. Jestem także osobą niepełnosprawną, poruszam się na wózku. Od dzieciństwa chodziłem na stadiony, w moim rodzinnym mieście w latach 80. i 90., potem  w Warszawie.

Pamiętam niedostosowane stadiony, na których osoby z niepełnosprawnością nie mogły dostać się na trybuny i kibicowały siedząc na murawie przy ławkach trenerskich. Miejsce nie było najlepsze, za to wiele widziało się z bliska - reakcje piłkarzy, ławki trenerskiej. Nie było dostosowanych toalet, niemal wszystko było prowizorką. To przecież nie tak odległe czasy.

Była przepaść

Po raz pierwszy poczułem się jak gość szczególny, niemal jak gość honorowy na stadionie, gdy pojechałem na mecz Mistrzostw Świata do Niemiec w 2006 roku. Stadion w Gelsenkirchen, wówczas jeden z najnowocześniejszych obiektów piłkarskich. Infrastrukturę piłkarską, stadiony w Polsce i Niemczech dzieliła wówczas przepaść. Pamiętam rozmowy z moim przyjacielem, z którym byłem na meczu. Zastanawialiśmy się, jak wiele czasu musi minąć, abyśmy mogli doświadczyć takiego piłkarskiego święta także u nas, czy dożyjemy tego momentu, gdy także u nas będzie budowało się tak piękne i funkcjonalne stadiony.

Ku naszemu zdziwieniu, nie trwało to zbyt długo. Po sześciu latach otrzymaliśmy w prezencie imprezę piłkarską najwyższej rangi. Chyba udało nam się zdać ten egzamin pozytywnie. Dla mnie uczestnictwo w tej imprezie związane było z niesamowitymi, pozytywnymi uczuciami.

Byłem na pięciu meczach, na pięciu różnych stadionach, zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Wszędzie widziałem osoby niepełnosprawne, z różnych krajów, z różną niepełnosprawnością, z większymi i mniejszymi ograniczeniami, ale biorące udział w tym piłkarskim święcie na równi z osobami pełnosprawnymi.

Miejsca integracji

Spacerując po Stadionie Narodowym podczas "dwumeczu" z Anglią, myślałem o tym, że jestem w niemal idealnym świecie. To oczywiście przesadzone, ale jest w tym coś prawdziwego. Otóż mecze piłkarskie to chyba najbardziej integracyjne miejsce w obecnej Polsce. Chcę to podkreślić: nigdzie nie ma tak wielkiej liczby osób z niepełnosprawnością na imprezach masowych, w żadnym innym miejscu, na żadnej innej imprezie masowej nie można spotkać tak wielkiej liczby osób z niepełnosprawnością razem z pełnosprawnymi.

Nie znam dostępności innych dyscyplin sportowych, ale paraolimpiada pokazała, że sport w ogóle może być – i jest – kapitalną przestrzenią dla integracji. Tak dobrze na pewno nie dzieje się na przykład na imprezach kulturalnych, na koncertach. Dodatkowo chciałbym zaznaczyć, że najczęściej decyzja o przyjściu na mecz nie jest związana z przynależnością do jakiejś społeczności, organizacji, jest to decyzja indywidualna, szczególnie przy okazji oglądania meczów reprezentacji. Do tego dochodzi jeszcze wymiar finansowy. Otóż aby pójść na stadion, trzeba zapłacić; w przypadku meczy reprezentacji jest to zawsze kilkadziesiąt złotych (na Euro od 120 do 200 złotych), a mimo wszystko w ostatnim czasie stadiony pełne są osób z niepełnosprawnością.

Wymiar finansowy
I tutaj dochodzimy do pytania, dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się, że przede wszystkim należy pisać o standardach - istniejących, wypracowanych. To jest bardzo przemyślana i długofalowa polityka zarówno światowej, jak i europejskiej federacji piłkarskiej. Politykę tę musiały zrozumieć także federacje w poszczególnych krajach. Po pierwsze, stadiony muszą być przystosowane dla osób z niepełnosprawnością - bez barier architektonicznych, z wygodnym miejscem parkingowym, zapewniona musi być odpowiednia widoczność, przystosowane toalety, coraz częściej audiodeskrypcja, a nawet toalety dla psów przewodników na stadionach (jeszcze nie w Polsce).

Ważny jest też sposób dystrybucji biletów na mecze reprezentacji. Otóż osoba z niepełnosprawnością ma możliwość kupienia biletu także dla swojego opiekuna (w cenie jednego biletu) i tak naprawdę płaci tylko za jedną wejściówkę. To ma oczywiście wymiar bardzo praktyczny, ponieważ najczęściej osoba z niepełnosprawnością nie może dostać się na stadion, czy też poruszać się na stadionie samodzielnie, ale ma to też jeszcze jedną, bardzo istotną zaletę. Dzięki temu to ona decyduje, ona zaprasza; to może zabrzmieć brutalnie, ale też w pewien sposób staje się jeszcze bardziej atrakcyjna towarzysko. 

Na marginesie należałoby zapytać, dlaczego w podobny sposób nie może być na koncertach czy podczas innych imprez kulturalnych? Wymiar finansowy jest bardzo ważny, taki sposób rozumienia obecności osób z niepełnosprawnością wśród pełnosprawnych na pewno poszerzy dostępność, przyczyni się do większej integracji.

Wszyscy razem

Oczywiście nie zawsze jest tak dobrze - czasem wybucha skandal z dystrybucją biletów, czasem nie ma gotowych miejsc parkingowych, czy też są one zbyt daleko, czasem znowu liczba wind nie jest wystarczająca, ale proszę wybrać się na mecze reprezentacji, aby zobaczyć, jak wiele osób z niepełnosprawnością można tam spotkać.

Cieszą się one w taki sam sposób ze zwycięstw drużyny, jak osoby pełnosprawne, i w ten sam sposób opłakują porażki. Wszyscy są obok siebie, widać także całe spektrum niepełnosprawności. Pełnosprawni kibice już się do tego przyzwyczaili, to nieodłączna część kibicowania, bycia na stadionie.

Wszyscy jesteśmy obok siebie, razem, w kibicowaniu tacy sami. Wiem, że to patetyczna końcówka, ale staram się cieszyć z tego, tak jak cieszę się z piłkarskiego widowiska.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czy oddałaś/-eś już swój głos na „Człowieka bez barier 2019”?

Biuletyn

Wspierają nas