Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Chałupnictwo - jak nie dać się nabrać

12.11.2013
Autor: Ada Prochyra
Źródło: inf. własna

Praca chałupnicza jest marzeniem wielu, którzy nie mogą związać końca z końcem. Dodatkowo, dla osób z niepełnosprawnością praca bez konieczności wychodzenia z domu to często jedyna możliwość zarobkowania. Jak jednak znaleźć uczciwą ofertę? Sprawdziliśmy.

Internetowa mądrość głosi, żeby nie ufać ogłoszeniom o pracę, które kończą się prośbą o wpłatę kaucji, nawet racjonalnie uzasadnioną. To samo podpowiada zdrowy rozsądek. Kiedy jednak potencjalny pracodawca zapewnia w ofercie o wysokich zarobkach przy minimalnym wysiłku, proces rekrutacji ogranicza do wysłania jednego maila i w dodatku nie wymaga nawet CV na poparcie kwalifikacji, aż grzech nie skorzystać. Skorzystałam i ja.

Przez dwa tygodnie pod fikcyjnym nazwiskiem, jako osoba niepełnosprawna szukałam pracy chałupniczej. Odpowiadałam na ogłoszenia o skręcaniu długopisów, składaniu bukietów ze sztucznych kwiatów i te dotyczące niesprecyzowanych zajęć. W swoich poszukiwaniach korzystałam także z forów internetowych, porad prawnika oraz PR Manager jednego z największych portali z ogłoszeniami o pracę. Wyniki dziennikarskiego śledztwa oraz porady ekspertów znajdą Państwo w artykule.

Namiary na sprawdzone oferty

Podstawowe pojęcie o świecie fikcyjnych ogłoszeń zyskałam po prześledzeniu kilku wątków na forach internetowych, gdzie ludzie poszukiwali uczciwego pracodawcy zlecającego prostą pracę w domu. Okazało się, że były to osoby posiadające już przykre doświadczenia bycia oszukanym w takiej sytuacji. Oprócz zyskania cennej wiedzy, jak w prosty sposób sprawdzić wiarygodność firmy, dowiedziałam się także (eureka!), jak wciąż duża jest doza niezrozumienia problemów osób z niepełnosprawnością. Ludzie, którzy się z nią nie stykają, uważają, że praca chałupnicza jest czyjąś fanaberią, wymówką od „prawdziwej” pracy, czego wyraz dawali w komentarzach.

Zdjęcie rąk, skręcających długopisy. Po lewej stronie leżą półprodukty, po prawej gotowe długopisy.
Chałupnictwo kojarzy się często ze skręcaniem długopisów, fot.: T. Przybyszewski

Wracając do samego chałupnictwa, wniosek, jaki wyłonił się z tych dyskusji był dość jednoznaczny – uczciwych ofert pracy chałupniczej, polegającej na wykonywaniu prostych czynności (np. skręcanie długopisów) raczej nie ma lub są tak rzadkie, że internauci nie chcieli się nimi dzielić. Jak dowcipnie zauważył jeden z uczestników forum, najlepszą pracą chałupniczą jest dawanie ogłoszeń o pracy chałupniczej i zbieranie opłat od zainteresowanych jej podjęciem. Są natomiast sposoby, jak nie dać się nabrać i z morza ofert wyłonić firmę, która oferuje rzeczywiste zajęcie.

Mydlenie oczu

Po pierwsze, nie należy sugerować się tym, że w tytule ogłoszenia użyte są sformułowania „uczciwa”, „bez oszustwa”, „wysokie zarobki”. Papier (w tym przypadku internet) zniesie wszystko. Znacznie istotniejsza jest treść ogłoszenia i możliwość kontaktu z potencjalnym pracodawcą. System podejrzanych ofert działa mniej więcej tak: ogłoszenie pojawia się na którymś z darmowych portali, np. lokalnych lub z ogłoszeniami z różnych branż (chociaż samo to nie przesądza o uczciwości bądź nieuczciwości pracodawcy). Sformułowania dotyczące zleceniodawcy, jak i wymagań względem potencjalnego pracownika, są możliwie ogólnikowe, np. „poszukujemy osób dokładnych i cierpliwych”. Często wprost jest napisane, żeby nie przesyłać CV, za to ze szczegółami opisane są zasady współpracy, np. „Dla zdecydowanych wysyłamy kurierem umowę, którą należy podpisać w obecności kuriera. Kurierowi należy okazać dowód w oryginale w celu potwierdzenia tożsamości itd.”.

Potencjalny pracownik czytając takie ogłoszenie ma skupić się na zawiłych regułach, zamiast na fakcie, że pracodawca nie podaje swoich podstawowych danych oraz żąda początkowej wpłaty. Zwłaszcza to ostatnie powinno być sygnałem alarmowym dla poszukujących. Wpłata początkowa najczęściej jest uzasadniana koniecznością przesłania materiałów kurierem, jako rodzaj zabezpieczenia na wypadek gdyby pracownik się rozmyślił i ze współpracy zrezygnował. Dla uzyskania wrażenia większej rzetelności ogłoszeniodawca może nawet wyliczyć, jaka część żądanej kwoty potrzebna jest na kopertę, a jaka na samo nadanie przesyłki. Zazwyczaj żądane sumy wahają się od kilku do góra trzydziestu kilku złotych. W razie, gdyby ogłoszenie okazało się bublem, strata dla niedoszłego pracownika nie jest wielka. Natomiast ogłoszeniodawca cieszy się sporym zyskiem, nawet gdy liczba zainteresowanych na tyle, aby opłatę uiścić, nie przekroczy kilkunastu osób.

Drugą strategią „producentów” długopisów, ozdób okolicznościowych itp. jest zamieszczenie bardzo lakonicznego ogłoszenia z informacją, że więcej dowiedzieć się można wysyłając wiadomość na podany adres e-mail. Część z nich okaże się nieprawidłowa i wiadomości wrócą do nadawcy, na pozostałe otrzymamy odpowiedzi. W tym przypadku mechanizm będzie podobny do „pełnowymiarowych” ogłoszeń – opasłe, wyczerpujące opisy współpracy mają za zadanie dobrze zamaskować tożsamość firmy i swoją „rzetelnością” przekonać poszukujących do uiszczenia opłaty.

Sprawdzam!

Razem z adwokatem Grzegorzem Jaroszczykiem z Centrum Integracja w Warszawie przyglądam się jednemu, wyjątkowo sprawnie skonstruowanemu ogłoszeniu. Zadanie jest proste – należy według instrukcji składać bożonarodzeniowe ozdoby, płatne nawet po 5 zł za sztukę. Pracodawca prosi, aby nie wysyłać maili ani CV (nie podaje zresztą adresu), prosi jedynie o wpłatę 31 zł kaucji na podany numer konta. Zapewnia, że „kaucja jest jednorazowa i zwrotna przy pierwszym rozliczeniu wynagrodzenia”, jednak moją nieufność budzi tytuł, jaki należy nadać przelewowi – „wpłata dobrowolna”.

Grzegorz Jaroszczyk potwierdza moją intuicję – przy takim sformułowaniu pieniądze są w zasadzie nie do odzyskania, gdyby okazało się, że za ogłoszeniem nie kryje się uczciwy pracodawca. Sprawdzamy więc dane jego firmy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Nie zgadza się ani nazwa firmy, ani jej adres, okazuje się też, że nie ma nawet miejscowości o takiej nazwie. O nazwisku właściciela czy numerze KRS firmy nie mamy co marzyć. Pieniędzy nie wpłacam.

Siedzący przy stole pracownik wykonujący proste przedmioty.
Praca w domu to dla wielu osób z niepełnosprawnością jedyna możliwość zarobkowania, fot.: P. Stanisławski

W tym samym czasie odpowiadam na ogłoszenie firmy handlowo-usługowej A. i mailowo zgłaszam się do produkcji długopisów. Zgodnie z zapowiedzią, otrzymuję obszerną instrukcję opisującą moje zadanie, warunki umowy i wypłaty, komunikacji między mną a firmą itd. Pani, która przesłała mi wiadomość, podaje swoje imię i nazwisko, opisuje na czyje zlecenie długopisy są produkowane, nie podaje jednak numeru telefonu. Do dyspozycji mam jedynie adres i nazwę przedsiębiorstwa. Kiedy na tej podstawie nie udaje mi się ustalić wiarygodności firmy, wysyłam maila zwrotnego z prośbą o podanie numery REGON lub NIP, które zamierzałam sprawdzić na stronie Głównego Urzędu Statystycznego. Odpowiedzi na tę prośbę nie dostałam jednak do dziś.

Pomogą opinie

Zwróciłam się więc do Elżbiety Flasińskiej, PR Managera z Grupy Pracuj, do której należy Pracuj.pl, z prośbą o wskazanie metod weryfikacji uczciwości potencjalnych pracodawców. W pierwszej kolejności zwróciła mi uwagę na fakt, że starając się o pracę zgadzamy się na wykorzystanie naszych danych osobowych do celów rekrutacji, ale nie do innych. Stąd, w razie jakichkolwiek wątpliwości, koniecznie należy sprawdzić rzetelność pracodawcy. Najprostszym sposobem jest wpisanie w wyszukiwarce internetowej nazwy firmy wraz z hasłem „opinie”. Można też skontaktować się z kontrahentami lub pracownikami danej firmy. Warto także sprawdzić, czy istnieje strona internetowa przedsiębiorstwa, z którym chcielibyśmy współpracować, a na niej informacja o rekrutacji, w której bierzemy udział.

A co, jeżeli rekrutacja jest ukryta i w ogłoszeniu nie pada nazwy firmy? Zdarza się tak najczęściej wówczas, gdy pracodawcy szukają kogoś na miejsce jednego ze swoich pracowników lub nie chcą zdradzać konkurencji swoich planów rozwoju. W takich przypadkach ogłoszenie powinno być firmowane nazwą firmy rekrutacyjnej lub portalu, na którym zostało umieszczone i nie należy się obawiać takich sytuacji. Wówczas warto sprawdzić, czy są podane aktualne dane i kontakt do firmy pośredniczącej, a przy ofertach on-line, czy jest aktywny link do rezygnacji z otrzymywania wiadomości tego typu.

Forum, czyli kto pyta, nie błądzi

Po rozmowach z ekspertami i własnym namyśle nie zdecydowałam się na podjęcie żadnej z oferowanych prac. Wszystkie ogłoszenia, które znalazłam w tamtym okresie, zawierały prośbę o wpłatę kaucji, co, jak mnie ostrzegano, jest nieuczciwą praktyką. Wniosek z moich poszukiwań jest taki, że wśród ofert pracy chałupniczej przeważają mało wiarygodne, których nadawcy chcą wyłudzić pieniądze. Nie dotyczy to jedynie prac najprostszych, o które się „starałam”, ale także np. pracy w charakterze sprzedawcy zdalnego, warunkiem podjęcia której jest wykupienie pakietu usług pracodawcy. Niemożliwością byłoby przejrzenie wszystkich ofert, więc bardzo możliwe, że istnieją ogłoszeniodawcy na poważnie szukający pracowników.

Poszukującym pracy chałupniczej zalecałabym jednak szczególną ostrożność w przypadku ofert zbyt atrakcyjnych, tzn. dokładnie takich, o których mowa była powyżej – gdy wymagania wobec kandydata są niewielkie lub wręcz żadne, a warunki wyjątkowo dobre. Jeżeli do tego w ofercie pracy są stawiane niestandardowe oczekiwania, np. wymóg przesłania sms-a w celu uzyskania dostępu do szczegółowych danych lub wpłacenia jakichkolwiek pieniędzy, należy być podwójnie czujnym.

- Tego typu informacja może świadczyć o tym, że ktoś wykorzystując ogłoszenie o pracę chce nas po prostu naciągnąć – ostrzega na koniec Elżbieta Flasińska.

Internauci ujęli sprawę dosadniej – oferty pracy chałupniczej publikowane w Internecie to zwykłe oszustwo i naciągactwo. Na naszym forum.niepelnosprawni.pl, ale także forach innych serwisów można znaleźć ostrzeżenia przed konkretnymi pracodawcami, którzy okazali się oszustami. Warto zwracać na nie uwagę.


Serwis Pracuj.pl przygotował dla Czytelników portalu Niepelnosprawni.pl zbiór kilku zasad bezpiecznego zachowania na rynku pracy:

  • Zanim zaaplikujesz, bardzo dokładnie zapoznaj się z regulaminem serwisu oraz treścią oferty pracy.
  • Sprawdź reputację serwisu, w którym chcesz dokonać rejestracji, w internecie szybko znajdziesz informacje na jego temat.
  • Jeśli ogłoszenie wzbudza Twój niepokój (np. pracodawca w niejasny sposób opisuje rodzaj swojej działalności lub oferuje natychmiastowe zatrudnienie, nawet bez telefonicznej rozmowy kwalifikacyjnej), nie odpowiadaj na nie, zanim nie zweryfikujesz danego pracodawcy.
  • Nie umieszczaj w dokumentach aplikacyjnych danych poufnych: numerów kart kredytowych i kont bankowych oraz numerów dokumentów tożsamości.
  • Nie zobowiązuj się do transakcji finansowych na rzecz potencjalnego pracodawcy.
  • Zachowaj ostrożność wobec ogłoszeń dot. prac wykonywanych w domu, wymagających dokonania tzw. opłaty wstępnej.

Czy udało Ci się znaleźć uczciwą pracę chałupniczą? Napisz nam o swoich doświadczeniach z chałupnictwem w komentarzach pod artykułem.

Komentarz

  • praca chałupmicza
    Marzena
    23.03.2018, 17:45
    Witam.Choć jestem w pełni sprawną kobietą ,od paru lat szukam dodatkowej pracy w domu.Przeszperałam wszystko ,co jest możliwe:ogłoszenia w prasie ,na TG,w internecie.Nie raz zapłaciłam ,za pakiet próbny.Było to : składanie biżuterii ,klejenie kopert ,składanie długopisów(które pózniej miałam sama sprzedać)......itd....PARODIA!OSZUSTWO!NIE MA PRAC CHAŁUPNICZYCH! JEDYNE JAKIE MOGĄ ISTNIEĆ TO PRZY SPÓŁDZIELNIACH INWALIDZKICH 20LAT TEMU.Przykre ale piszę ,ku przestrodze dla tych ,którym bardzo zależy na dodatkowym dochodzie.NIE WPŁACAJCIE ŻADNYCH PIENIĘDZY! Lepiej zrób coś fajnego i zacznij sprzedawać ,np.na allegro ,lub po sąsiedzku.Poczta pantoflowa ,jest najlepszą reklamą.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Sonda

Czy popierasz przyznanie świadczenia 500 zł osobom z niepełnosprawnością?

Biuletyn

Wspierają nas