Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Karty parkingowe tylko dla potrzebujących

08.04.2014
Autor: rozmawiał Tomasz Przybyszewski
Źródło: inf. własna

Pod koniec 2014 r. setki tysięcy osób straci karty parkingowe, a od 1 lipca br. grono uprawnionych do ich otrzymania znacznie się zawęzi. Plan, by możliwość parkowania na „kopertach” przywrócić najbardziej potrzebującym, wzbudza emocje. O zmierzenie się z nimi poprosiliśmy posła Sławomira Piechotę.

 

Tomasz Przybyszewski: Nowe przepisy o kartach parkingowych jeszcze na dobre nie zaczęły działać, a już wywołują wiele kontrowersji.

Sławomir Piechota, przewodniczący sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny: W przepisach o karcie parkingowej wprowadziliśmy dość prostą formułę funkcjonalną. Otóż: by kartę otrzymać, nie tylko trzeba być osobą o umiarkowanym lub znacznym stopniu niepełnosprawności, ale też mieć znaczne trudności w poruszaniu się.

Kto to będzie oceniać?

Przewodniczący powiatowych zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności. To są ludzie, którzy dopracowali się ogromnego doświadczenia w orzekaniu. W oparciu o całą dokumentacje będą oceniać, czy wnioskujący o kartę parkingową jest osobą mającą znaczne trudności w samodzielnym poruszaniu się. Nie przesądzamy, czy będzie to osoba z niepełnosprawnością intelektualną, czy będzie to osoba niesłysząca, czy osoba niewidoma, czy z inną jeszcze niepełnosprawnością. Zasadniczą przesłanką, kryterium są stwierdzone znaczne trudności w samodzielnym poruszaniu się. I taka osoba ma prawo do karty parkingowej. Natomiast nie wystarczy mieć znacznego stopnia niepełnosprawności, nie wystarczy nawet mieć go z powodu naruszenia narządu ruchu, bo przecież może to dotyczyć choćby rąk, a nie zdolności do samodzielnego poruszania się.

Sławomir Piechota
Poseł Sławomir Piechota: „Czy aby na pewno osoba o lekkim stopniu powinna mieć dożywotnio uprawnienie do karty parkingowej?”, fot. Filip Miłuński

Jednak w przypadku stopnia umiarkowanego nie wystarczą „znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się”, ale trzeba też będzie mieć w orzeczeniu symbol 04-O, 05-R lub 10-N.

Tak. Podczas dyskusji o kręgu uprawnionych do posiadania i posługiwania się kartą parkingową uznaliśmy, iż przy znacznym stopniu niepełnosprawności nie jest ważna przyczyna tej niepełnosprawności, o ile osoba taka ma znaczne trudności w samodzielnym poruszaniu się. Natomiast przy umiarkowanym stopniu uznaliśmy, że musi to byś związane z dodatkowo wskazanymi przyczynami.

Uporządkujmy więc. Od 1 lipca br. karty parkingowej na pewno nie dostaną już osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności?

Tak – osoba z lekkim stopniem niepełnosprawności nie będzie mogła dostać karty parkingowej, niezależnie od rodzaju niepełnosprawności.

„Osoba z lekkim stopniem niepełnosprawności nie będzie mogła dostać karty parkingowej, niezależnie od rodzaju niepełnosprawności”

Natomiast osoby ze stopniem znacznym (obojętnie od rodzaju niepełnosprawności) lub umiarkowanym (i symbolami 04-O, 05-R lub 10-N) otrzymają kartę parkingową tylko wtedy, jeśli przewodniczący zespołu orzekania o niepełnosprawności stwierdzi, że mają znaczne trudności w samodzielnym poruszaniu się?

Tak. Przy czym we Francji pojęcie „trudności w samodzielnym poruszaniu się” definiuje się, jako niezdolność do samodzielnego pokonania odległości większej niż 200 m. Uznaliśmy, że wprowadzanie w Polsce podobnych kryteriów mierzonej w metrach odległości byłoby formalizowaniem i mogłoby rozmijać się z konkretną sytuacją konkretnej osoby. Uważamy natomiast, że powiatowe zespoły funkcjonują już wystarczająco długo, by sobie z tym poradzić.

A nie mogliśmy zostawić starego systemu przyznawania kart parkingowych, w oparciu jedynie o stopnie i symbole niepełnosprawności?

Wprowadzamy nowe regulacje dlatego, że stary system stał się niewydolny. I coraz trudniej osobom naprawdę potrzebującym zaparkować blisko celu – nie mogą znaleźć wolnej „koperty”. Równocześnie widzimy, jak wiele osób całkiem sprawnych wysiada z samochodów, nierzadko wielkich i luksusowych, zaparkowanych na „kopertach”. Rejestry pokazują z kolei, jak wiele wydano kart parkingowych, jak nieproporcjonalnie dużo w stosunku do wyznaczonych „kopert”. O takiej sytuacji alarmują policja i straże gminne, taki stan coraz ostrzej krytykują organizacje działające na rzecz praw osób niepełnosprawnych. Coraz powszechniejsze jest zatem poczucie, że z kart parkingowych korzystają nie ci, którym jest to najbardziej potrzebne, a coraz częściej najbardziej sprytni. Szukaliśmy więc rozwiązania, które rzeczywiście przywróci te uprawnienia osobom, którym trudno funkcjonować bez takiej pomocy ze strony państwa. Oczywiście, decyzja przewodniczącego powiatowego zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności o nieprzyznaniu karty parkingowej będzie podlegała odwołaniu.

Samochód parkujący na kopercie
Nowe przepisy mają przywrócić uprawnienia do parkowania na "kopercie" najbardziej potrzebującym, fot. Tomasz Przybyszewski

Czyli stopień znaczny niczego nie gwarantuje?

Nie, nie gwarantuje. Zarówno przy umiarkowanym, jak i znacznym stopniu jest dodatkowe zastrzeżenie o trudnościach w samodzielnym poruszaniu się. Musimy zacząć elastycznie reagować na różne sytuacje. Sztywne schematy często nie sprawdzają się w konfrontacji z życiem...

Czyli na kartę parkingową będą mogły liczyć także osoby, które są ciężko chore kardiologicznie, cierpią na chorobę Crohna czy mają dziecko z autyzmem?

Nie ma ograniczenia do konkretnych schorzeń. Każdy, kto ma problemy w samodzielnym poruszaniu się i ma znaczny lub w niektórych przypadkach umiarkowany stopień niepełnosprawności, będzie mógł otrzymać kartę parkingową. Moim zdaniem jesteśmy na etapie, na którym należy zaufać przewodniczącym powiatowych zespołów, że będą umieli ocenić, czy ktoś potrzebuje karty parkingowej czy nie.

„Nie ma ograniczenia do konkretnych schorzeń. Każdy, kto ma problemy w samodzielnym poruszaniu się i ma znaczny lub w niektórych przypadkach umiarkowany stopień niepełnosprawności, będzie mógł otrzymać kartę parkingową”

Wiele osób do tych powiatowych zespołów nie ma zaufania. Są opinie, że rozdają uprawnienia na prawo i lewo...

Myślę, że jest to uogólniona i emocjonalna opinia. Ja nie mam takich obaw. Musimy w końcu przyjąć pewien mechanizm, ale jeżeli ktoś wymyśli lepszy, to możemy o tym oczywiście rozmawiać. Mamy funkcjonujące zespoły, które mają wypracowane pewne procedury. Nie ma nikogo innego, kto mógłby oceniać, czy ktoś potrzebuje karty parkingowej. Z kolei te zespoły podlegają nadzorowi pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych.

Czy ten nadzór będzie chociaż wzmożony?

Niczego takiego nie planujemy. Będziemy to obserwować, natomiast żadnych specjalnych akcji kontrolnych nie przewidujemy. Uważam, że powoli kształtuje się bardzo profesjonalna struktura orzekania i ona jest zupełnie inna niż ZUS. Pewnie są sytuacje sporne, ale są przecież wojewódzkie zespoły ds. orzekania o niepełnosprawności, czyli instancja odwoławcza, są sądy, jest w końcu pełnomocnik rządu.

Luksusowy samochód zajmujący w poprzek dwie koperty
Poseł Piechota: „widzimy, jak wiele osób całkiem sprawnych wysiada z samochodów, nierzadko wielkich i luksusowych, zaparkowanych na kopertach”, fot. zdjęcie nadesłane przez Czytelnika portalu

Jest jedna ważna sprawa, która pojawia się przy dyskusji o nowych przepisach o karcie parkingowej, czyli ochrona praw nabytych. Czy nie obawia się Pan Poseł, że Trybunał Konstytucyjny może stwierdzić niezgodność nowych przepisów z konstytucją?

Każdy przepis może być sprawdzony przez Trybunał Konstytucyjny i nie widzę żadnych przeszkód, żeby ktoś wystąpił ze skargą w tej sprawie. Natomiast analizując te wprowadzane zmiany uznaliśmy, że tu nie ma mowy o czymś takim, jak prawa nabyte, bo nie ma czegoś takiego, jak dożywotnie, bezterminowe uprawnienie.

„Nie ma mowy o czymś takim, jak prawa nabyte, bo nie ma czegoś takiego, jak dożywotnie, bezterminowe uprawnienie”

Właśnie rzecz w tym, że wiele kart zostało wydanych bezterminowo.

No dobrze, karta została wydana bezterminowo, ale to wcale nie znaczy, że dożywotnio przysługuje takie prawo chronione konstytucyjnie, bo trzeba zapytać, jaki był sens tego przepisu? Jaki jest cel wydawania kart parkingowych? Celem jego i sensem jest zapewnienie możliwości normalnego funkcjonowania osobom, które mają trudności w samodzielnym poruszaniu się. Czy więc to prawo ma podlegać konstytucyjnej i dożywotniej ochronie także wobec "plagi" osób z lekkim stopniem, które swobodnie się poruszają, a korzystają z „kopert”? Tak naprawdę uniemożliwiamy w tej sytuacji korzystanie z takiego uprawnienia osobom, które bez niego natrafiają na ogromne trudności.

Kart parkingowych jest w Polsce po prostu za dużo?

Przesadziliśmy w rozdawnictwie, stąd w wielu krajach europejskich pojawiają się inicjatywy, żeby wprowadzić lokalne, krajowe karty, czyli odejść od europejskiej karty parkingowej. Brytyjczycy uważają, że na naszym kontynencie jest łatwość w rozdawaniu przywilejów, bo politycy chcą sobie w ten sposób zjednać sympatię i zyskać poparcie. Jeśli więc w Polsce obserwujemy wielokrotnie, jak z drogich często aut zaparkowanych na „kopertach” wysiadają ludzie, którzy swobodnie się poruszają, ale jakoś zdobyli kartę, to musimy postawić sobie pytanie: czy my akceptujemy taki stan? Czy akceptujemy, że te miejsca są zajęte przez takie osoby?

Strażnik miejski wypisuje mandat
Poseł Piechota: "Niestety, coraz częściej się bowiem zdarza, że młodzi ludzie bez skrupułów korzystają z karty wystawionej na kogoś z dziadków czy inną bliską osobę, więc musimy dać policji i strażom gminnym instrument do walki z takim cwaniactwem", fot. Ewa Strasenburg

Jest też jednak druga strona medalu. Człowiek, który porusza się na wózku, powiedział mi kiedyś, że on w zasadzie nie potrzebuje „kopert”. Musi tylko szeroko otworzyć drzwi, ale miejsce na samochód może mieć i na końcu parkingu, bo na tym wózku spokojnie sobie dojedzie, gdzie trzeba. Czy wyobraża sobie Pan Poseł sytuację, że sam staje Pan przed powiatowym zespołem ds. orzekania o niepełnosprawności i okazuje się, że komisja uzna, że karta Panu Posłowi nie przysługuje?

Oczywiście, przed zespołem będę musiał się stawić, jak każdy. Ale jak Pan mówi o „tylko” szerokim otwarciu drzwi, to ja powiem „aż” o otwarciu drzwi! Zostawiam auto, koło mnie ktoś za blisko parkuje i koniec, nie mam dostępu do swojego auta. Co z tego, że ja przejadę choćby i 100 metrów, jeśli nie mogę wsiąść do mojego samochodu? Po to są też między innymi te „koperty”! Po to są też te miejsca wydzielone, żeby osoba poruszająca się na wózku nie miała tego problemu. Poza tym są miejsca, do których dojdę, ale są miejsca, do których nie dojdę, gdzie pokonanie 10 metrów po nierównym chodniku albo po bruku będzie ogromnym problemem. Ja mam poczucie, że dość dobrze jeżdżę na wózku, tymczasem na wrocławskim Rynku zdarzyło mi się już dwa razy wylecieć z wózka. Więc to często nie jest kwestia odległości, ale także nawierzchni. Jestem więc przekonany, że musimy szukać rozwiązań, które będą skutecznie pomagać osobom naprawdę potrzebującym.

A co, jeśli Trybunał Konstytucyjny weźmie w obronę także osoby z lekkim stopniem, które do tej pory miały karty?

Jak słyszę co rusz, że ktoś to zaskarży do Trybunału, to sobie myślę – niech zaskarży! Postawimy sobie wówczas przed Trybunałem pytanie, czy aby na pewno osoba o lekkim stopniu powinna mieć dożywotnio takie uprawnienie? Czy jesteśmy w stanie to akceptować? Czy nie jest tak, że kiedyś zbyt pochopnie uznaliśmy, że tym osobom się ono należy? Proszę zwrócić uwagę, że to nie jest jedyne proponowane w tej ustawie rozwiązanie. Wprowadzamy też m.in. maksymalny 5-letni okres obowiązywania kart, czyli twardą weryfikację, czy np. osoba, na którą wydano kartę, jeszcze żyje. Jest wreszcie kara 2 tys. zł grzywny za nieuprawnione korzystanie z karty, oprócz 500 zł mandatu i punktów karnych. Niestety, coraz częściej się zdarza, że młodzi ludzie bez skrupułów korzystają z karty wystawionej na kogoś z dziadków czy inną bliską osobę, więc musimy dać policji i strażom gminnym instrument do walki z takim cwaniactwem.

„Jak słyszę co rusz, że ktoś to zaskarży do Trybunału, to sobie myślę – niech zaskarży!”

Nowe przepisy mogą jednak nie zyskać przychylności ludzi, którzy będą musieli osobiście stawić się przed powiatowym zespołem ds. orzekania o niepełnosprawności.

Trzeba podkreślić, że właśnie po to jest ta zmiana, żeby ograniczyć to uprawnienie do tych, którzy go najbardziej potrzebują. Rozumiem, że ktoś może mieć wrażenie, że będzie znowu przez urzędy przeciągany i że go to irytuje. Chciałbym jednak, żeby zrozumiał, że chodzi o to, żeby wreszcie mógł bez długich poszukiwań znaleźć wolną „kopertę”. Przez pewien czas obserwowaliśmy, że po wprowadzeniu mandatów 500 zł i 5 punktów karnych zrobiło się trochę więcej pustych „kopert”. Potem jednak ludzie spostrzegli, że mogą łatwo w rodzinie zdobyć taką kartę parkingową i zaczęli ich używać. Uznaliśmy, że musimy zareagować na coś, co staje się coraz powszechniejszym problemem społecznym. Z kolei mnożenie „kopert” irytuje wszystkich innych dookoła, którzy też szukają miejsca parkingowego. To uprawnienie powinno więc być ograniczone tylko do tych, którzy najbardziej go potrzebują.

Komentarz

  • Ojciec ciężkiego kaleki zwanego eufemistycznie niepełnosprawnym
    Ojcieckaleki
    20.07.2021, 17:46
    Iddea słuszna ale rodzice kalek na wózkach załatwiający kilka idiotycznych zaświadczeń lub zmuszani do robiena badań bez wskazań medycznych czują się, jakby władza napluła im w twarz.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas