Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Onkolodzy dziecięcy: liczba rozpoznań nowotworów u dzieci nie spadła w pandemii

24.09.2021
Autor: PAP, fot. pixabay.com
dzieci trzymające się za ręce

Ok. 1200 dzieci rocznie zapada w Polsce na chorobę onkologiczną. Liczba rozpoznań podczas pandemii nie spadła mimo utrudnionego dostępu do opieki medycznej. 80 proc. dzieci udaje się wyleczyć poinformowali w czwartek, 24 września, w Katowicach onkolodzy dziecięcy.

Lekarze uczestniczący w odbywającym się tam sympozjum Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej w ramach obchodów Złotego Września – miesiąca świadomości chorób nowotworowych u dzieci – zwrócili też uwagę na potrzebę „czujności onkologicznej” rodziców i pediatrów, ponieważ im wcześniejsze rozpoznanie, tym skuteczniejsze leczenie.

Pandemiczne ograniczenia

- W Polsce rocznie ok. 1200 nowych pacjentów zapada na chorobę onkologiczną. Ponad 80 proc. ma szansę być wyleczonych. Wśród 20-latków jedna osoba na 700 to ktoś wyleczony z choroby nowotworowej, to ogromny sukces – powiedział konsultant krajowy w dziedzinie onkologii i hematologii dziecięcej, prof. Jan Styczyński. – Liczba rozpoznań w ubiegłym, pandemicznym roku, była taka sama jak rok wcześniej, choć pojawiały się obawy o spóźnioną diagnostykę w związku z utrudnionym dostępem do lekarza i systemem teleporad. Jednocześnie jednak z wielu ośrodków docierały do mnie sygnały, że trafiali tam pacjenci w późniejszej fazie choroby – dodał.

Jak podkreślił rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a zarazem prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej prof. Tomasz Szczepański, dużym problemem jest w dobie pandemii ograniczenie możliwości odwiedzin i pobytu rodzin na oddziałach. Potwierdza to prezes działającej na rzecz dzieci z chorobą nowotworową Fundacji Iskierka Jolanta Czernicka-Siwecka.

- Zwykle otaczamy dziecko i rodzinę opieką, kiedy tylko trafi na oddział, rozmawiamy, tłumaczymy, radzimy, jak załatwiać formalności. W pandemii nie było to możliwe, naszą odpowiedzią było utworzenie portalu Onkorodzice, który jest bazą rzetelnej wiedzy, pomagaliśmy też telefonicznie. Kiedy wreszcie mogliśmy wrócić na oddziały, rozpoczęły się spotkania z rodzicami, zobaczyliśmy, jak bardzo dzieci na nas czekały, nieraz pojawiły się łzy – powiedziała prezes Iskierki.

Czujność rodziców i lekarzy

Do najczęściej występujących u dzieci nowotworów są zaliczane ostre białaczki, guzy mózgu i chłoniaki. Jak podkreślają onkolodzy dziecięcy, specyfika choroby nowotworowej u dzieci jest zupełnie inna niż u dorosłych. Choć generalnie rzecz biorąc rokowania są lepsze niż u dorosłych, to jednocześnie nowotwory u dzieci nieraz rozwijają się niezwykle szybko. Dlatego ważna jest czujność lekarzy rodzinnych i rodziców.

- Czasem to niecharakterystyczne objawy, ale zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z dwoma - trzema jednocześnie, w głowach rodziców, opiekunów, nauczycieli powinien odezwać się alarm. To np. powiększenie węzłów chłonnych, niespecyficzne zmęczenie, bladość, osłabienie, gorączka, wysypka krwotoczna – wyliczał prof. Styczyński.

Prof. Tomasz Szczepański podkreślił, że wrzesień to obchodzony na całym świecie, a zwłaszcza w Europie, miesiąc świadomości chorób nowotworowych u dzieci. Symbolem tej kampanii jest złota wstążka, a wiele budynków jest podświetlanych na złoto jako znak solidarności z chorymi dziećmi.

- Cały czas walczymy o to, żeby żadne dziecko nie umierało z powodu choroby nowotworowej i dokonał się wielki postęp, udaje się wyleczyć ponad 80 proc. pacjentów. Chcielibyśmy móc wyleczyć wszystkie dzieci, ośrodki potrzebują więc wsparcia, żeby wprowadzać najnowsze terapie u dzieci i stosować je w sytuacjach, w których wiemy, że nie ma żadnej innej możliwości – powiedział prof. Szczepański.

W tym kontekście zwrócił uwagę na niedawne wprowadzenie w Polsce refundacji nowoczesnej terapii CAR-T Cells.

- To pomoże kilkunastu, może 30 pacjentom w skali roku, którym w innym przypadku nie mielibyśmy nic do zaoferowania poza leczeniem paliatywnym – podkreślił prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej. – Potrzeba dalszych nakładów, aby dzieci mogły chorować w godziwych warunkach, by były łóżka i dla dziecka, i rodzica, bo standardem jest to, że rodzic jest w szpitalu ze swoim synem czy córką w jednej sali – podsumował.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Wspierają nas