Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Poznaliśmy Człowieka bez barier 2014!

02.12.2014
Autor: Agnieszka Fiedorowicz, współpraca: Mateusz Różański; sylwetki kandydatów: Piotr Stanisławski, fot.: A. Kuśmierz
Źródło: inf. własna
Gala CBB 2014; na scenie Janusz Świtaj z Anną Dymną i Jarosławem Dudą /fot.: Marta Kuśmierz

2 grudnia, podczas uroczystej gali na Zamku Królewskim w Warszawie, wręczono nagrody w XII edycji konkursu „Człowiek Bez Barier”. Zdobywcą tytułu został Janusz Świtaj. Przyznano także cztery wyróżnienia, które odebrali Małgorzata Hałas-Koralewska, Adam Feliks Czeladzki, Krzysztof Jankowski i Bartłomiej Skrzyński. Nagrodę Publiczności – ponad 2750 głosami – internauci naszego portalu przyznali Adamowi Feliksowi Czeladzkiemu.

– Witamy Państwa bardzo serdecznie na uroczystej Gali Finałowej XII Konkursu „Człowiek bez barier” – przywitał gości prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji Piotr Pawłowski. Następnie przekazał głos prowadzącemu galę Radkowi Brzózce, dziennikarzowi telewizyjnemu i reporterowi, który prowadzi w TVP1 autorski program popularnonaukowy „Jak to działa?”.

Piotr Pawłowski podziękował małżonce prezydenta RP Annie Komorowskiej, która po raz kolejny objęła konkurs honorowym patronatem. Prowadzący odczytał list, który Anna Komorowska skierowała do gości Gali: „Serdecznie gratuluję laureatom tegorocznego konkursu „Człowiek bez barier”, którego dwunasta już odsłona przypada w roku, w którym Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji świętuje 20-lecie powstania. Ostatnie dwie dekady w działalności organizacji to okres zbierania doświadczeń, prowadzenia fachowego doradztwa, (…) zmieniania świadomości społecznej: to również i przede wszystkim czas nieustannego zabiegania o świat bez barier. Taki kształt kreują obecni i wszyscy wcześniejsi laureaci konkursu – zauważyła pierwsza dama. „To dzięki Państwa postawie, odwadze, silnej woli i chęci działania powoli zmienia się na lepsze środowisko, w którym Państwo żyją, a my bardziej świadomie dostrzegamy Państwa potrzeby i podziwiamy zaangażowanie w bardzo rożnych sferach życia. Są dla nas Państwo przykładem, jak wytrwale i mimo przeciwności losu robić to, co uważa się za słuszne i potrzebne”.

Wojownik pokonuje siebie

Następnie prezes Piotr Pawłowski przybliżył zebranym ideę konkursu „Człowiek bez barier”, który po raz pierwszy odbył się w 2003 r. – Europejskim Roku Osób Niepełnosprawnych. Celem konkursu jest prezentowanie sylwetek wyjątkowych osób z niepełnosprawnością, które niezależnie od miejsca zamieszkania, statusu społecznego, zawodu czy wykształcenia łączy postawa życiowa i zaangażowanie na rzecz innych. Wszyscy, którzy znaleźli się w półfinałowej piętnastce, codziennie udowadniają, że bariery istnieją dla tych, którzy nie chcą ich pokonać.

– To już XII gala finałowa. Kapitule konkursu od lat przewodniczy prof. Antonina Ostrowska. Już niejednokrotnie chciała zdezerterować, ale jej wiedza i doświadczenie są nam niezbędne – żartował Piotr Pawłowski. Przypomniał słowa Konfucjusza: „Najsilniejszym wojownikiem jest ten, kto pokona siebie”. – Niepełnosprawność jest wyzwaniem, pokonywaniem siebie. Laureaci to osoby, które podróżują, latają, nurkują; łączy ich to, że wychodzą z domu, przełamują bariery”.

Widok na salę podczas gali konkursu

Prowadzący zaprosili na scenę posła Sławomira Piechotę, przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, który był laureatem pierwszej edycji konkursu.

– Dziękuję za zaszczyt udziału w tej uroczystości w tak ważnym czasie. Wynika to z wielu rocznic, (…) 25 lat wolnej Polski, 20 lat Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, 10 lat Polski w UE. Pytanie, na ile te 25 lat budowy polskiej demokracji przełożyło się na poprawę sytuacji osób niepełnosprawnych? Wiele się przez ten czas udało, można stąd czerpać siłę, nadzieję, wiarę, że wszystko jeszcze przed nami. Ale w przyszłości jest tyle niewiadomych; żyjemy w czasach nieznośnej niepewności: o pracę, zdrowie, naszych bliskich – to wręcz paraliżuje. Jeśli potrafimy obejrzeć się za siebie i zobaczyć, ile się udało, to czerpiemy z tego siłę, by iść naprzód – mówił Sławomir Piechota. – 25 lat temu osoby niepełnosprawne były izolowane, jedynie pojedynczy ludzie byli w stanie przebić się do głównego nurtu. Dziś ta niepełnosprawność znormalniała, stała się czymś zwykłym w kulturze, edukacji. Drogowskazem jest obecnie konwencja ONZ ds. praw osób niepełnosprawnych, która wskazuje nowe cele – ale to od nas zależy, czy znajdziemy sposoby, by do tych celów zmierzać – zaznaczył.

Po tych powitaniach na scenie pojawił się Roman Roczeń, wyróżniony w konkursie „Człowiek bez barier” w 2006 roku niewidomy pieśniarz i gitarzysta, jeden z najbardziej znanych autorów szantowych, mający na koncie m.in. płyty „Mogę kopać tu dalej”, „Kraina Mayo” czy „Chłodnia” (utwór o tym tytule dotarł do 20. miejsca listy przebojów Programu III Polskiego Radia). Wykonał utwór „Mały miś”. – Nieczęsto się zdarza, że własne środowisko potrafi spośród siebie wybrać najlepszych, ale ten konkurs jest tego przykładem – mówił artysta.  

Mój prywatny Mount Everest

- Drodzy Państwo! Oto przed nami ogromne emocje, przechodzimy do wręczania nagród – zapowiedział prowadzący Radek Brzózka. Najpierw publiczność obejrzała krótkie materiały filmowe, prezentujące sylwetki czterech wyróżnionych przez Kapitułę Konkursu osób: Małgorzatę Hałas-Koralewska, Adama Feliksa Czeladzkiego, Krzysztofa Jankowskiego, Bartłomieja „Skrzynię” Skrzyńskiego (informacje o nich przedstawiamy poniżej).

- Każdy ma swój Mont Everest do pokonania, dla mnie był nim powrót do latania” mówił w filmie Adam Feliks Czeladzki. Nie dotarł na Galę. „Pozdrawiam serdecznie wszystkich zgromadzonych na gali, przepraszam wszystkich, ale 2 grudnia jestem już a Afryce, gdzie testuję nowy model szybowca! Życzcie mi szczęścia! Serwus!” – pozdrowił gości w krótkim filmie. Statuetkę – z rąk Jadwigi Czartoryskiej, prezes zarządu Fundacji Orange, odebrała jego żona.

–  Jestem bardzo wzruszona, ze mogę spotkać się z państwem. Gratuluję pozostałym laureatom; dziękuje wszystkim, zwłaszcza kolegom męża, którzy go wspierają w dążeniu do celów. Ta nagroda mobilizuje nas, aby propagować sport szybowcowy nie tylko wśród niepełnosprawnych.

Kolejna wyróżniona osoba, Małgorzata Hałas-Koralewska, zapewniała: - Staram się pokonywać wszelkie bariery, pokazywać, że niepełnosprawność można pokonać, warto spełniać własne marzenia. Statuetkę wręczyła jej Izabela Rakuć-Kochaniak, dyrektor Fundacji PZU.

Statuetkę Bartłomiejowi Skrzyńskiemu wręczył Marian Zalewski, członek zarządu TVP SA. – Szanowni Państwo, tak sobie myślałem, lecąc na tę Galę z Brukseli do Warszawy, czy państwo są zakochani albo czy byli zakochani? Ja chciałem powiedzieć, że ja jestem: w życiu, w każdej chwili, którą chcę hołubić – powiedział wzruszony Skrzyński. Dziękował bliskim, przyjaciołom. – Oni dają mi moc do podróży realizacji pasji, jeżdżenia za Tomkiem Gollobem, aby oglądać jego szarżę na torze żużlowym, skakania na bungee.   

Ostatnie wyróżnienie powędrowało do Krzysztofa Jankowskiego. - Bardzo dziękuje za to szczególne wyróżnienie, szczególnie tym, którzy wspierają, moim przyjaciołom, mam nadzieje, że będziemy rozwijać to, co robimy do tej pory  – mówił laureat,  przyjmując wyróżnienie z rąk prezes zarządu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych Teresy Hernik. Gorące emocje starał się ochłodzić Roman Roczeń brawurowym wykonaniem piosenki „Chłodnia”.

Żyć i otwierać się na ludzi

Zanim ogłoszono zwycięzcę konkursu, poznaliśmy laureata Nagrody Publiczności. Po raz czwarty w historii konkursu czytelnicy portalu Niepelnosprawni.pl za pośrednictwem internetu mogli głosować na swojego kandydata z grona 15 półfinalistów. A najwięcej (2753, czyli ponad 30 procent) głosów otrzymał… Adam Feliks Czeladzki. Dyplom żonie laureata wręczył prezes Fundacji LOTTO Milion Marzeń Bartosz Mielecki. – Jeszcze raz chciałabym podziękować wszystkim, którzy oddali glos na mojego męża – mówiła.

Radosław Brzózka i Piotr Pawłowski, prowadzący galę CBB 2014

Emocje sięgnęły zenitu, gdy Radek Brzózka zapowiedział: - Drodzy Państwo nadszedł czas, by poznać zwycięzcę naszego konkursu. „Człowiekiem bez barier 2014” został … Janusz Świtaj.

Nagrodę wręczyli mu Agnieszka Kłoda-Dębska, dyrektor Biura Promocji i Marketingu Korporacyjnego Poczty Polskiej oraz minister Jarosław Duda, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych.

- Kiedy zadzwoniłem do Janusza, by zaprosić go na Galę, odpowiedział: „Ale ja tej porze roku w takie podróże się nie wybieram”. Jest tu z nami, a więc pewna bariera została pokonana – żartował Piotr Pawłowski.

- Witam wszystkich szanownych gości, a szczególnie Annę Dymną oraz Sławka Piechotę, sponsora akcji paczek świątecznych, którą prowadzę od wielu lat. W tej szczególnej dla mnie chwili, otrzymania statuetki i tytułu „Człowieka bez barier”, chciałem podziękować moim rodzicom, dzięki którym mogłem pokonać odległość prawie 400 km, przyjechać do stolicy i uczestniczyć w wielkim wydarzeniu. Pierwszą bariera, jaką pokonałem, było po wypadku wydostanie się z OIOM-u, potem dzięki wsparciu fundacji pani Anny Dymnej otrzymałem wózek i mogłem wyjść z domu, rozszerzyć moje działania. Odebranie tak znaczącej statuetki będzie dla mnie dodatkowym motorem do działania, przykładem dla innych niepełnosprawnych, że warto żyć i otwierać się na ludzi – mówił laureat.

Dyskusja o sensie życia

Na koniec Piotr Pawłowski zaprosił na scenę Annę Dymną, prezeskę Fundacji „Mimo Wszystko”. - Dawno mnie mężczyzna do płaczu nie zmusił – żartowała, ocierając łzy, aktorka.  – Poznałam Janusza już jakiś czas temu i od początku prowadzenia fundacji ten człowiek dawał mi najwięcej siły. Bałam się niepełnosprawności; gdy się dotyka cierpienia to człowiek głupieje, wydaje mu się: „nie dam rady”. Ale wtedy myślałam; „ja nie dam rady, a tu jest chłopak, który walczy o każdy oddech i mówi, że życie jest piękne”. Gdy ten sam człowiek poprosił o zaprzestanie uporczywej terapii i wybuchła medialna afera, zdenerwowałam się, zadzwoniłam i nakrzyczałam na niego, że ktoś, kto daje mi tyle siły, chce odejść – mówiła.

– Dziś Janusz pracuje w mojej fundacji – naprawdę ciężko, to nie żaden pic na wodę. Myślę, że jest skarbem dla wszystkich ludzi, bo wywołał w Polsce dyskusję o sensie życia. (…) Daje nadzieję, że warto walczyć o każdy dzień życia, póki człowiek oddycha i myśli, można go kochać i on może kochać. Komu Janusz najbardziej pomógł? Takim ludziom jak ja! Ile mamy w sobie barier, agresji niechęci do życia, żalu, jak my narzekamy, czas marnujemy. (…) Zrozumiałam, że szczęśliwy człowiek to jest taki, któremu chce się żyć, ma tysiące powodów do szczęścia. Dzięki laureatom tego konkursu nasze życie staje się lepsze, dlatego w imieniu tzw. zdrowych wszystkim dziękuję Wam! Jestem dumna, Janusz! – podkreśliła.

Drodzy Państwo! Nasza Gala dobiegła końca. Dziękuję! Gratulujemy laureatom, zapraszam za rok! – żegnał gości prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji Piotr Pawłowski.

Ważne, by dodawać odwagi

Po zakończeniu uroczystości zapytaliśmy pierwszego laureata plebiscytu „Człowiek Bez barier” – posła Sławomira Piechotę, co sądzi o tych, którzy otrzymali dziś statuetki.

- To, że tak dużo się zmieniło, to zasługa bardzo wielu ludzi, którzy w bardzo wielu środowiskach prowadzą codzienną działalność; takich, jak Janusz Świtaj, Bartek Skrzyński, Adam Czeladzki, Małgorzata Hałas-Koralewska czy Krzysztof Jankowski. To fantastyczni ludzie, którzy zupełnie zmieniają myślenie i wyobrażenie o osobach z niepełnosprawnością. To oni są najważniejszym czynnikiem zmiany; ci ludzie, którzy swoim przykładem, swoim życiem i zaraźliwą radością pokazują innym, że niepełnosprawność nie musi oznaczać nieszczęśliwego życia – mówił poseł.

Dodał, że plebiscyt „Człowiek Bez Barier” daje ludziom odwagę, żeby pójść śladem tych, których w nim odkryto i pokazano jako dobry przykład. – To ważne, aby dodawać ludziom odwagi, by wiedzieli, że jest nas dużo więcej i wielu przed nami szło już tą drogą i że ta droga jest do pokonania – skomentował Piechota.

O znaczenie plebiscytu zapytaliśmy też Annę Dymną. – Tacy ludzie jak Janusz i ich postawa mogą uratować nas wszystkich. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się wokół nas. Coraz więcej ludzi popada w depresję, żyje w samotności. Podobno co czwarty człowiek w Polsce ma problemy natury psychicznej. Jesteśmy coraz bardziej samotni, coraz mniej się ze sobą kontaktujemy. A tacy ludzie bez barier potrafią coś w człowieku obudzić – jakby mówili do nas: „Człowieku, masz dwie ręce, dwie nogi, możesz oddychać, myśleć, nie marnuj swojego życia, wykorzystuj każdą chwilę i żyj pełnią życia – podsumowała aktorka.

Gala była w całości tłumaczona na język migowy, dostępna w audiodeskrypcji i transmitowana na portalu Niepelnosprawni.pl. W XI dotychczasowych edycjach Konkursu "Człowiek bez barier" nagrodzono 59 osób, jedenaścioro z nich otrzymało tytuł "Człowiek bez barier". Od trzech lat przyznawana jest też Nagroda Publiczności.


Przedstawiamy laureatów konkursu "Człowiek bez barier 2014"

Janusz Świtaj z Anną Dymną i magazynem Janusz Świtaj

Człowiek bez barier 2014
Inspiruje i wspiera

Janusz Świtaj jest najbardziej znaną osobą z niepełnosprawnością w Polsce, oddychającą za pomocą respiratora. Jego historia poruszyła Polaków, kiedy w 2007 roku domagał się zgody na zaprzestanie uporczywej terapii utrzymującej go przy życiu. Dwa tygodnie przed 18. urodzinami uległ wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doszło do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych na wysokości C2 i C3. Został podłączony do respiratora, dzięki któremu mógł oddychać. Załamał się. Już dwa tygodnie po wypadku poprosił lekarza o podanie środka nasennego i odłączenie od respiratora. Wyraził także wolę oddania swoich narządów dla osób potrzebujących. Cierpienie i załamanie psychiczne pogłębiło się jeszcze w domu, wraz utratą nadziei na to, że będzie mógł samodzielnie oddychać, ruszać rękami i jeździć na wózku, oraz na widok poświęcenia rodziców, którzy zrezygnowali z prywatnego życia, aby być przy nim i nim opiekować. Kielich goryczy dopełniły kilkuletnie bezowocne starania o dodatkową opiekę pielęgniarską i rehabilitację oraz zmniejszenie przez NFZ opieki pielęgniarki do dwóch spotkań w tygodniu na 1,5 godziny. Zaczął domagać się prawa do godnej śmierci.

Akt rozpaczy to punkt zwrotny w życiu Janusza. Stał się on bohaterem mediów, zyskał przyjaciół, wiele osób postanowiło mu pomóc. Za ok. 200 tys. zł zakupiono mu wózek z przenośnym respiratorem. Po 15 latach Janusz Świtaj opuścił dom i poszedł z rodzicami na spacer. Chciał się odwdzięczyć i pomagać innym. Anna Dymna z Fundacji "Mimo wszystko" zaproponowała mu w swojej organizacji pracę analityka internetowego rynku osób niepełnosprawnych - obsługuje komputer ustami. Zaczął dla Fundacji wyszukiwać ludzi znajdujących się w podobnie trudnym stanie, jak on. Chce jak najwięcej dla nich zrobić, wyjaśnia, jak się najlepiej opiekować, jak zapewnić rehabilitację, od czego zacząć, jak stworzyć najlepsze warunki w domu.

Każdego roku – dzięki sponsorom – przygotowuje paczki świąteczne, które wysyła najbardziej potrzebującym. Pracując, rozpoczął naukę w liceum dla dorosłych, a po zdaniu matury rozpoczął studia z psychologii na Uniwersytecie Śląskim. W 2008 r. wydał autobiograficzną książkę „Dwanaście oddechów na minutę”, a w 2011 r. został ambasadorem kampanii „Idziemy na wybory”; apelował do osób z niepełnosprawnością, aby realizowały swoje prawa wyborcze. W 2012 r. poprowadził wyprawę K2 dla osób z niepełnosprawnością na szczyt krakowskiego Kopca Kościuszki. W tym samym roku Muzeum Powstania Warszawskiego uhonorowało trud i poświęcenie rodziców oraz wolę życia Janusza w I edycji konkursu im. Jana Rodowicza „Anody”.

Swoim przykładem, uporem, pragnieniem rozwoju i nauki oraz pomocą innym „zaraża” ludzi będących podobnie jak on w trudniej sytuacji. Dla wielu jest inspiracją. Jego doświadczenie i osobista sytuacja wywołały dyskusję na temat domowej opieki medycznej, uświadomiły trudne położenie osób przykutych do łóżek oraz to, że ważnym elementem wsparcia jest zapewnienie im asystenta osobistego.

- Jeśli choć jedna osoba niepełnosprawna uwierzy, że może tak jak ja wrócić do życia, to warto dla tego celu pracować. Jestem żywym przykładem tego, że zawsze trzeba sobie stawiać cele i konsekwentnie dążyć do ich realizacji – mówi Janusz Świtaj. – Każdy dzień jest dla mnie osobistym K2. Czuję się szczęściarzem i tym szczęściem chciałbym zarazić innych. Mam dwa motta w życiu: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni”, a drugie, które towarzyszy mi od 20 lat, to słowa piosenki Marka Grechuty: „Najważniejsze są chwile, których jeszcze nie znamy, najpiękniejsze są dni, na które czekamy”. To, co przed nami, i to, co jeszcze możemy zrobić.

WYRÓŻNIENI

Żona Adama Czeladzkiego przyjmuje statuetkę, w tle film z Adamem CzeladzkimAdam Czeladzki

Wyróżniony w Konkursie "Człowiek bez barier 2014" oraz laureat Nagrody Publiczności

Marzenia się nie zmieniają

W 2009 r. szybowiec Adama Czeladzkiego spadł na ziemię podczas podchodzenia do lądowania, a on złamał kręgosłup. Mimo to od razu wiedział, że wróci do latania. Po pięciu operacjach zaczął to realizować. Zaliczył testy. Problemem i wyzwaniem pozostał zakup i dostosowanie szybowca. W Polsce – jak dotąd – szybowcem samodzielnie nie latała osoba poruszająca się na wózku. W Europie to garstka, lecz nikt nie uprawia szybownictwa sportowo. Adam Czeladzki nauczył się sterowania szybowcem dostosowanym do jego potrzeb i po roku wystartował w Szybowcowych Mistrzostwach Polski – na tym samym lotnisku, na którym się rozbił. Zajął 4. miejsce na szybowcu dwie klasy gorszym niż innych zawodników. Powtórzył tę lokatę na kolejnych Mistrzostwach Polski. W 2011 r. dokonał wyczynu na skalę światową. W Gariep Dam w RPA przeleciał po pasie trójkąta samodzielnie 1028 km. Został za to wyróżniony dyplomem Międzynarodowej Federacji Lotniczej FAI. W 2013 r. wszedł w skład reprezentacji Polski i wystartował w Szybowcowych Mistrzostwach Europy w Ostrowie Wielkopolskim, zajmując jako debiutant 8. miejsce w gronie 90 pilotów. Przed wypadkiem miał przelatane 1800 godzin, obecnie – 3200.

- Nie miałem wątpliwości, czy po wypadku jest sens prowadzić także życie, jak przed nim - podkreśla. - Nie widziałem powodu, abym miał je zmieniać, bo usiadłem na wózku. Oczywiście niepełnosprawność trochę podcina skrzydła, ale w powietrzu, gdy ścigam się ze sprawnymi osobami i rywalizujemy jak równy z równym, nie liczy się niepełnosprawność. Nie chcę dodatkowych punktów. Nie jest też moim celem udowodnienie, że niepełnosprawny może polecieć na Księżyc, jeśli wygrywa ze sprawnymi.

Małgorzata Hałas-Koralewska przyjmuje statuetkę Małgorzata Hałas-Koralewska

Mam jeszcze sporo do udowodnienia

Małgorzata Hałas-Koralewska od trzech lat odnosi sportowe sukcesy. Ma chondrodystrofię, genetyczną chorobę powodującą zaburzenie wzrostu i struktury (budowy) chrząstek nasadowych w organizmie oraz niskorosłość. Jej wzrost zatrzymał się na 130 cm. Jedenaście lat temu zauważył ją trener klubu Start Wrocław. Uczyła się w szkole z internatem we Wrocławiu, do którego przyjechała ze Strzelina. Trener zaproponował jej, aby spróbowała swoich sił w ciężarach osób z niepełnosprawnością (wyciskanie sztangi na ławce). Po zakończeniu szkoły nie była jednak w stanie łączyć treningów z pracą. Do powrotu namówił ją przyszły mąż, a jednocześnie trener ciężarowców z niepełnosprawnością.

Zaczęło się pasmo sukcesów, które osiąga, rywalizując także z zawodnikami pełnosprawnymi. Na swoim koncie Małgorzata ma wiele medali Mistrzostw Polski sztangistów z niepełnosprawnością – jest aktualną mistrzynią i rekordzistką Polski IPC (International Paralimpic Committee), międzynarodową mistrzynią Węgier i Słowacji 2011, aktualną mistrzynią Europy i rekordzistką Europy, aktualną mistrzynią świata GPC i rekordzistką świata wśród zawodniczek pełnosprawnych (Global Powerlifting Committee), wicemistrzynią świata Federacji WUAP (World United Amateur Powerlifting). Na ostatnich Mistrzostwach Świata w Wiedniu w zawodach osób pełnosprawnych w swojej grupie wagowej (do 61 kg) zdobyła złoto, ustanawiając rekord świata ciężarem 110 kg. Jej najważniejszym celem jest teraz udział w Igrzyskach Paraolimpijskich w Brazylii i pokonanie dominujących w tej dyscyplinie Rosjanek.

- Sport jest najlepszą rehabilitacją i daje mi ogromną satysfakcję - mówi. - Kiedyś największą barierą było przebywanie wśród ludzi, bo czułam na sobie ich spojrzenia, ale przełamałam to i już się nie przejmuję. Od tego zaczęła się moja droga realizowania marzeń. Wierzę, że to początek kariery, a mam jeszcze bardzo dużo do udowodnienia sobie i przeciwniczkom.

Małgorzata zajmuje się wyszukiwaniem dla firmy, w której pracuje, ofert przetargów w internecie. Postanowiła też założyć stowarzyszenie, aby zachęcać dziewczyny z niepełnosprawnością do trenowania podnoszenia ciężarów.

Krzysztof Jankowski podczas gali konkursu Krzysztof Jankowski

Tylko czas mnie ogranicza

W wyniku błędu lekarza Krzysztof Jankowski urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Niepełnosprawność nie ograniczyła jednak jego potrzeby realizowania marzeń. Uprawiał lekkoatletykę w klubie Start Wrocław i w 2010 r. został mistrzem Polski w pchnięciu kulą i wicemistrzem w rzucie dyskiem. Obecnie studiuje zarządzanie w Wyższej Szkole Bankowej oraz finanse i rachunkowość na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Kiedy dzięki kolegom usiadł na rowerze typu handbike, postanowił to doświadczenie wykorzystać w aktywizacji osób z niepełnosprawnością.

Stworzył z kolegami Projekt Aktywizacji Osób Niepełnosprawnych Za Pomocą Rowerów Integracyjnych, założył Fundację Dobry Cel i zorganizował akcję Wielka Zbiórka na Dobry Cel. Fundacja kupiła kilka rowerów i uruchomiła we Wrocławiu pierwszą w Polsce darmową wypożyczalnię handbike’ów. Zaczęła też organizować Dni Rowerów Integracyjnych i prowadzi stronę roweryintegracyjne.pl.

- Po trzech latach mamy dziewięć handbike’ów, z których korzysta coraz więcej osób - zaznacza. - Organizujemy także wycieczki po całym województwie. Chciałbym, aby podobne wypożyczalnie powstawały w innych miastach.

Krzysztof zaczął też organizować spotkania z młodzieżą z niepełnosprawnością, które zatytułował „Aktywnością w bariery”. Ma za sobą wyprawę trampingową do Indii, autostopem. Wziął udział w największym w Polsce wyścigu autostopowym „Auto Stop Race”, do Walencji, w którym uczestnicy podróżują w dwuosobowych drużynach. Był pierwszą osobą z niepełnosprawnością biorącą udział w tym wydarzeniu.

- Nie przejmuję się ograniczeniami i staram się żyć pełnią życia, zachęcać innych i pomagać im w aktywności - podsumowuje.

Bartłomiej Skrzyński przemawia po przyjęciu statuetkiBartłomiej Skrzyński

Aktywny i niestrudzony

To on wymyślił określenie „w-skersi”, które stało się znane dzięki Telewizji Polskiej, która zaczęła nadawać program pod takim tytułem. Za program Bartłomiej Skrzyński otrzymał w 2003 r. od PFRON statuetkę za „szczególny wkład w promowanie idei równości szans osób niepełnosprawnych i propagowanie integracji w Europejskim Roku Osób Niepełnosprawnych”, a w 2008 r. – Grand Prix w ogólnopolskim konkursie „Oczy Otwarte”, organizowanym przez Integrację pod patronatem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Wkrótce z przyjacielem produkował i prowadził program „Bez Barier”, emitowany na antenie TVP Wrocław i portalu bezbarier.tv. Otrzymali za to w 2010 r. brązowy medal w konkursie „Lodołamacze”, w kategorii „Przedsiębiorca – Osoba Niepełnosprawna”. Stworzył też – w ramach programu „Nie ma barier. Dolny Śląsk” – portal niemabarier.dolnyslask.pl, a także uczestniczył w projekcie Ministerstwa Edukacji Narodowej „Szkoła równa dla wszystkich”.

Dzięki zaangażowaniu w wiele miejskich kampanii społecznych Bartłomiej Skrzyński jest we Wrocławiu rozpoznawalną osobą poruszającą się na wózku (choruje na postępujący zanik mięśni). Publikuje artykuły we wrocławskich i ogólnopolskich pismach i na portalach internetowych. Władze Wrocławia powierzyły mu w 2010 r. funkcję Rzecznika Miasta Wrocławia ds. Osób Niepełnosprawnych.

- Chciałbym, aby miasto, transport, infrastruktura i instytucje były powszechnie dostępne dla wszystkich mieszkańców – mówi. – Zdaję sobie sprawę, że na wiele rzeczy trzeba jeszcze poczekać, ale Wrocław staje się miastem dla wszystkich, w każdym roku mamy nowe cele do realizacji; jednym z nich jest to, aby w przyszłym roku już 100 proc. autobusów było niskopodłogowych i dostępny był główny rynek. Do pracy mobilizuje mnie motto: „Jeśli nie ja, to kto?”. Chcę zrobić jak najwięcej dla Wrocławia.
 


Loga. Organizator: Integracja, partnerzy instytucjonalni: m.st. Warszawa, PFRON, partnerzy: Poczta Polska, Fundacja Orange, Fundacja PZU, Fundacja Lotto Milion Marzeń, patroni medialni: TVP2, Jedynka Polskie Radio, Gazeta Wyborcza, Niepelnosprawni.pl, Ngo.pl

Komentarz

  • Świtaj Człowiek bez barier
    ONKA
    12.12.2014, 21:27
    No cóż ale ja mam tym razem negatywne zdanie. Nie dlatego że nie dożyłam się takich laurów ale dlatego że kosztem eutanazji (a o tym było bardzo głośno zanim doszłam do poznania komputera) zdobył tak wiele. Ciekawe jak potoczyłyby się losy gdyby nie zaszarżował bo tak to można by nazwać. To nie zazdrość mną kieruje bo jestem czynna mimo kalectwa i nie chcę być na piedestale.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Sonda

Jak obchodzisz czas związany ze Świętem Zmarłych, oprócz odwiedzenia grobów?

Biuletyn

Wspierają nas