Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Pokochaj padaczkę!

24.10.2008
Autor: Dominika Trębacz, Fot. EastNews, Wikimedia Commons
Źródło: inf. własna

Padaczka od wieków wzbudzała lęk. Od wieków jednak patronem chorych na epilepsję jest Święty Walenty. Może więc warto spojrzeć na padaczkę nieco bardziej czułym, pełnym miłości i zrozumienia okiem?

Padaczka jest najpopularniejszą wśród dzieci i jedną z najbardziej popularnych wśród dorosłych chorobą neurologiczną. W Polsce dotyka 400 tysięcy osób. Jest to przypadłość znana od lat. Zapisy dotyczące epilepsji (po grecku „epi-lambanein" — zawładnąć, chwytać), pojawiły się już w kodeksie Hammurabiego z 1900 roku przed naszą erą. Słynny grecki uczony i lekarz,  Hipokrates pisał o niej: „Padaczka nie jest bardziej boska ani bardziej święta niż inne choroby, ale ma swoją przyrodzoną przyczynę”.

Często jednak przyczynę padaczki uważano za nadprzyrodzoną. W czasach starożytnych zwano ją „choroba świętą”(„morbus sacer”) dopatrując się jej boskiego pochodzenia. Od średniowiecza rozpoczęło się traktowanie padaczki jako oznaki opętania. Określano ją mianem choroby demonicznej  („morbus demonicus”), a także „astralnej”, czy „lunatycznej” (przyczyn ataków dopatrywano się w działaniu księżyca).

Na zdjęciu: nie ma powodów by bać się epilepsji. Fot. EastNews
Fot. EastNews

Mity na temat padaczki istniały przez lata. Jedną z najbardziej absurdalnych teorii, jest pokutujące nawet w XIX wieku przekonanie, że przyczyną padaczki jest abstynencja seksualna, albo wręcz odwrotnie – zbytnie pobudzenie w tej sferze. Lekiem dla kobiet cierpiących na padaczkę miało być więc zamążpójście, a dla mężczyzn – kastracja.

Dziś może nie funkcjonują już tak drastyczne stereotypy, jednak nadal ludzie boją się padaczki.
- Tradycyjnie istnieje bardzo złe pojęcie o tej chorobie. Padaczka przez wieki wzbudzała lęk, strach, bo była chorobą, której nie potrafiono leczyć – mówi dr Piotr Zwoliński, epileptolog.

W postrzeganiu padaczki niewiele zmienił fakt, że w sposobach jej leczenia poczyniono w dwudziestym wieku duży postęp.

- Teraz 80% chorych potrafimy skutecznie leczyć, tak że objawów choroby w ogóle nie widać – mówi dr Zwoliński. - To niestety niewiele zmieniło w ludzkim myśleniu. Nadal  istnieją też społecznie bardzo szerokie wyobrażenia, że jest to jakiś rodzaj opętania, nawiedzenie. Dotyczy to napadu padaczkowego, w którym człowiek zachowuje się jakby był pod wpływem jakiś złych mocy.

Tymczasem ten charakterystyczny napad padaczkowy, w którym chory upada na ziemię (napad toniczno – kloniczny, z francuska grand mal), ma drgawki i toczy pianę z ust dotyczy dziś naprawdę niewielu przypadków.  Większość stanowią tak zwane napady częściowe. U dzieci często występują pierwotnie uogólnione napady niedrgawkowe typu wyłączeń. Wygląda to tak, jakby osoba na chwilkę się zamyśliła, wyłączyła świadomość. Taki stan trwa kilka sekund.

 - Są takie rodzaje padaczki,  w których osoby mają tak zwaną  aurę, to znaczy wiedzą, że za chwilę będą miały atak. Objawia się to na przykład omdleniem, czy nawet krzywym siedzeniem. U mnie żadnego z tych objawów nie ma. W każdej sekundzie mogę dostać ataku i to jest bardziej niebezpieczne – mówi Krzysztof. członek Stowarzyszenia „Spokojna Głowa”, skupiającego osoby chore na padaczkę i ich bliskich. 

- Przecież wtedy mogę przechodzić przez ulicę, mogę być sam w mieszkaniu, mogę się dźgnąć nożem. Albo uderzyć skronią o jakiś kant. Nigdy nie wiadomo – dodaje pokazując bliznę na czole. Krzysztof miał trzydzieści razy zszywaną skórę na głowie. Zranił się upadając na twarde podłoże podczas ataku.

Jak wobec uczucia -  trudno wobec niej przejść obojętnie

Bywa, że w sytuacji silnego napadu, wokół chorego pojawia się grupka gapiów. Niektórzy może nawet chcieliby pomóc, ale nie wiedzą jak, inni sięgają do stereotypowych metod i próbują włożyć coś epileptykowi do ust. To absolutnie niewłaściwe zachowanie. Padaczka jest pewnego rodzaju spięciem w mózgu. Polega na tym, że w neuronach dochodzi do wyładowania bioenergetycznego. Ten ogromny prąd z głowy przenosi się na resztę ciała wywołując drgawki i inne zaburzenia. Ponieważ jest to spięcie organizmu, zaciśnięciu ulega również żuchwa. Nie można jej więc na siłę rozwierać.

- Kiedyś byłem świadkiem jak w izbie przyjęć, ktoś „życzliwy” skutecznie otworzył usta epileptykowi w ataku, parasolką. Skończyło się utratą dwóch jedynek – opowiada dr Piotr Zwoliński. – A przecież napad padaczkowy trwa z reguły od kilku sekund do kilku minut, a potem sam przechodzi – dodaje.

Zatem jedynym działaniem jakie możemy podjąć jest ewentualne przytrzymanie głowy, jeśli osoba upadła na twarde podłoże. Możemy też epileptyka ułożyć na boku, aby ułatwić mu oddychanie. Nie można natomiast stosować reanimacji. Jeśli atak trwa dłużej niż kilka minut, należy wezwać karetkę. W przypadku, gdy kończy się po dwóch, trzech minutach, a osoba jest pod stałym nadzorem lekarza, nie trzeba wzywać pogotowia.

Jak każdy z nas – potrzebuje dobrych uczuć - wyrozumiałości i wsparcia

Ważne dla osoby, u której wystąpił atak jest po prostu poczucie ludzkiej troski, świadomość, że ktoś życzliwy jest obok.

- Pamiętam jak  kiedyś podczas ataku wypadłam z autobusu - mówi Anna Olawa – Osucha ze Stowarzyszenia „Spokojna Głowa”. Kiedy się ocknęłam, leżałam w kałuży. Nade mną stali ludzie. Autobus też czekał, ponieważ moja jedna noga została na schodach. Nikt mi wtedy nie pomógł, nie podał ręki – dodaje Anna Olawa – Osucha.

Szansą na zyskanie tak często nieistniejącej w społeczeństwie akceptacji jest przynależność do grup wsparcia. Taką grupę stanowi niewątpliwie wspomniane Stowarzyszenie „Spokojna Głowa”, którego celem jest zaktywizowanie epileptyków i integracja środowiska.  Stowarzyszenie oferuje im spotkania z psychologiem indywidualne i grupowe, porady prawnika oraz zajęcia poświęcone na ich samorozwój.

 - Do Stowarzyszenia zgłosiłem się, żeby nawiązać nowe znajomości, nowe przyjaźnie. Miałem też taką wiarę że to wpłynie pozytywnie na mnie, na moje umiejętności, na pozytywne działalność mojego mózgu, żebym mógł się rozwijać – mówi Konrad, który na epilepsję cierpi od czasu urazu głowy, którego doznał w wypadku samochodowym.

Uszkodzenie mózgu w wyniku mechanicznego urazu to tylko jedna z przyczyn padaczki. Przyczyn jest niemal tak wiele jak rodzajów napadów (liczba tych sięga nawet 60). Są one bardzo różnorodne, mogą być wrodzone i nabyte. W rzadkich przypadkach są to przyczyny genetyczne ( 90% kobiet cierpiących na epilepsję rodzi zdrowe dzieci). Wśród przyczyn nabytych, obok urazów głowy, należy wymienić między innymi: nieprawidłowy przebieg ciąży i porodu, czy choroby naczyń mózgowych. Najczęściej jednak trudno jednoznacznie ustalić przyczyny choroby. Żeby móc w ogóle mówić o chorobie, ataki padaczkowe muszą wystąpić przynajmniej dwa razy. Osoba, u której wystąpiły powinna poddać się badaniu EEG oraz odpowiedzieć na kilka pytań w wywiadzie lekarskim. Tylko w wyniku połączenia wywiadu z badaniem można zdiagnozować chorobę. Zdarza się bowiem, że w niektórych rodzajach padaczek wynik EEG będzie prawidłowy.

Na zdjęciu: badanie EEG. Fot. EastNews
Na zdjęciu: badanie EEG. Fot. EastNews

Zdarza się, że napad padaczkowy wystąpi raz w życiu, np. w dzieciństwie i nigdy się więcej nie powtórzy. Choć padaczka może pojawić się w każdym wieku, w większości przypadków dotyka  właśnie dzieci (w 80% rozpoczyna się przed dwudziestym rokiem życia).

Dzieci chorujące na epilepsję w zasadzie nie muszą szczególnie się ograniczać. Powinny uważać podczas uprawiania sportów, unikać sportów walki. Rodzice winni poinformować instruktorów, nauczycieli wychowania fizycznego o chorobie dziecka.

 - Wiem, że mniej mi wolno niż innym, ale ja lubię pływać, żeglować, chodzić na dyskoteki. W końcu mam dwadzieścia lat, więc trudno jest mi siedzieć w miejscu, poza tym lubię ryzyko - mówi Ania pokazując zdjęcia z żeglarskich wypraw.

- Oczywiście staram się być ostrożna. Podczas rejsu przez pięć dni jestem pod nadzorem. Jak jeżdżę na nartach, zawsze zakładam kask – dodaje. Chyba mam szczęście, bo wyrosłam w środowisku osób, które totalnie mnie akceptują. Rodzina, przyjaciele, nie patrzą na mnie przez pryzmat choroby - zapewnia Ania.

- To prawda – dodaje tata Ani. -  Córki nigdy nikt nie traktował inaczej tylko ze względu na to, że jest chora. Ale nie wszystkie dzieci mają to szczęście. Rodziców zachęcałbym, do kontrolowanego oczywiście, ale jednak pozwalania dzieciom na więcej niż teoretycznie mogą sobie pozwolić – mówi tata Ani.

Obok rodzinnego ciepła osoby cierpiące na epilepsję potrzebują również wyrozumiałości ze strony dalszego otoczenia. Problem, który często dotyka tę grupę jest związany z kwestią zatrudnienia. Wprawdzie to mit, że osoby z padaczką mają problemy z nauką i pracą, niektórzy epileptycy zdają się jednak w to wierzyć.

- Nie pracuję. Ale cały czas szukam pracy – mówi Krzysztof, ze Stowarzyszenia Spokojna Głowa. Bardzo bym chciał pracować. Zwiedziłem już 28 zakładów pracy.  Mówię „zwiedziłem”, bo zwykle pracowałem od kilku miesięcy do pół roku. Wszystko przez to, że niestety ludzie różnie odnoszą się do kwestii padaczki – dodaje Krzysztof. 

Istnieją zawody, których wykonywanie dla osób z padaczką jest niewskazane. Są to zawody wymagające sporej precyzji i stałej koncentracji np. zawód kierowcy, czy chirurga.  Czasem chorzy powinni unikać też wstrząsów, picia alkoholu, a w wypadku padaczki fotogennej  dyskotek, czy pracy przy komputerze.

Jednak któż z nas nie ma ograniczeń? Czy każdy może wykonywać wszystkie zawody świata? Kto nie ma chwil słabości, czasem trwających dłużej niż kilka minut? Czy każdy może robić wszystko?

Dotyczyła tych, do których ludzkość pała silnymi emocjami

Na świecie żyło wielu epileptyków, którzy mimo choroby zaistnieli w dziejach ludzkości. Na padaczkę chorował Sokrates, Juliusz Cezar, Napoleon Bonaparte, Fiodor Dostojewski, papież Pius IX i Włodzimierz Lenin. To osoby, które ludzkość kocha lub nienawidzi. Są to tylko wybrani z szerszego grona epileptycy, którzy przeszli do historii świata. Bynajmniej nie dlatego, że mieli padaczkę.

Na zdjęciu: Napoleon Bonaparte. Fot. Wikimedia Commons
Na zdjęciu: Napoleon Bonaparte. Fot. Wikimedia Commons

Epilepsja to choroba wyjątkowa, budząca skrajne emocje. Tak jak miłość. Choć może trudno jest pokochać padaczkę, zawsze można zmienić nastawienie do cierpiących na tę chorobę ze stereotypowego i pełnego obaw, na ciepłe, pełne zrozumienia i miłości. Nie bez przyczyny zwie się ją także „chorobą świętego Walentego”, a 14 luty to również święto chorych na padaczkę.
 

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liści dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

  • też mam padaczke
    Chora ale szczęśliwa :)
    17.10.2013, 11:15
    Mam 29 lat i też mam padaczkę. Boje się wielu rzeczy ale mimo to nie poddaję się. Obecnie jestem doktorantką w dziedzinie nauk medycznych. Skończyłam studia podyplomowe oraz dwa kierunki studiów magisterskich. Poznałam mężczyznę, który bardzo mnie kocha ale jednocześnie strasznie cierpi jak widzi że mam napad padaczkowy. Niestety napady się powtarzają 3-5 w miesiącu. Na razie udaje mi się ukrywać swoją chorobę. Niestety nawet w tym środowisku nie można przyznać się do tej choroby. Kocham pomagać ludziom jednak wielu z nich w ogóle na tę pomoc nie zasługuje.
    odpowiedz na komentarz
  • Padaczka a kierowanie pojazdem
    Noktowizor
    25.12.2012, 02:55
    Są różne postacie padaczek, których nie można jednakowo traktować. Są osoby chore na takie postacie padaczek, które uprawniają do kierowanie pojazdem. Na zachodzie w tym kierunku zrobiono postęp. Także i w Polsce - zamiast naukowego podejścia do problemu choroby padaczki - nadal nieodpowiedzialny, "śpiący" system nie tylko nie gwarantuje w sposób praktyczny ochrony zdrowia także i przed ta chorobą, ale i przyzwala na potoczne rozumienie choroby padaczki. Na temat choroby padaczki pokutują mity, a nie rzetelna wiedza odzwierciedlająca rzeczywistość tej choroby. Definicje choroby padaczki są świadomie nieostre, niezupełne i generalizowane, co nie pozwala na szczegółowy ich podział postaci [odmian] tej choroby i szczegółowy podział praw wynikających z tego podziału. Zapomina się, że każdego może ta choroba spotkać. Zapomina się ile osób mądrych korzystnie wpłynęło na rozwój cywilizacji ludzi. Zapomina się, że inne choroby mogą doprowadzić do zakłócenia normalnej pracy mózgu [np. cukrzyca] - i też mogą skutkować kolizją, wypadkiem drogowym – a pomimo tego oni moją prawo kierować pojazdem mechanicznym. W wyniku tego izoluje się osoby chore na padaczkę od życia społecznego, rodzinnego, zawodowego, naukowego, politycznego, gospodarczego. To zalegalizowana dyskryminacja, sprzeczna z Międzynarodowymi Konwencjami Praw Człowieka. Może ta lakoniczna informacja uruchomi środki finansowe na badania tej choroby w Polsce i w konsekwencji tego pomoże tym osobom chorym na padaczkę w normalnym, prawidłowym ich rozwoju i egzystencji w życiu prywatnym i publicznym – także w kwestii otrzymania prawa jazdy.
    odpowiedz na komentarz
  • Padaczka
    Rafał
    14.02.2012, 08:13
    mam 30 lat i jestem chory na padaczke od 14 lat mam po 4 5 napadów dziennie nie moge pracować jeżdzić samochodem jest mi bardzo trudno pozdrawiam wszystkich trzymajcie się.
    odpowiedz na komentarz
  • Padaczka
    Magdalena J
    13.10.2011, 12:02
    Ja cierpię na padaczkę od 11 roku życia.Pojawiła się ona po przebytym zapaleniu opon mózgowych.Wcześniej byłam osobą zdrową,w pełni sił.Powiem szczerze trudno jest żyć z tą chorobą.Czasami czuję się poza nawiasem społeczeństwa.Nie mam przyjaciół.Pocieszające w tym wszystkim jest to,ze w tym roku ukończyłam studia na kierunku Prawo.I chociaż w tej kwestii czuję się spełniona.Wiadomo,że część społeczeństwa odbiera takie osoby negatywnie.Myślę,że trzeba się z tym pogodzić
    odpowiedz na komentarz
  • Trudno jest pokochać, jesli ktoś kiedys spowodował że mam tą... chorobe
    kruszyna
    12.09.2011, 07:24
    ...Jestem po zwiazku gdzie byłam bardzo zakochana... walczylismy o siebie prawie 2 lata po czym dalismy za wygraną bo ludzka nieakceptacja oraz nietolerancja zniszczyła ...ale sie nie poddaje... choc łatwo nie jest. Pozdrawiam wszystkich którzy spotkali sie z ludzka nietolerancja....Pozdrawiam
    odpowiedz na komentarz
  • Państwo jest nic nie warte
    Marek
    25.06.2011, 02:31
    Idzie z tym wygrać. Bierzcie dobre lekarstwa. Nie słuchajcie lekarzy. Według mnie najlepszym sposobem na wyzdrowienie jest metoda brania tabletek sposobem prób i błędów. Jak za słabe to atak jak za mocne to brak. Wraz z czasem organizm jakby reguluje się i ataki nie przychodzą przy coraz słabszych tabletkach. I tak do odstawienia. Mam nadzieję że to mnie już nie spotka. Przez te tabletki nie mogłem myśleć. Jak w takim razie być studentem i pracować umysłowo? Prowadzący oczywiście mają coś takiego w doopie. Sorry za ordynarność zawsze jestem konkretny. Życzę WAM zdrowia. Bardzo was szanuję bo wiem co znaczy ta choroba. Środowisko jest nic nie warte i tylko was wyśmieje. Państwo nic nie robi aby ta choroba była bardziej ludzka i bardziej zrozumiała.
    odpowiedz na komentarz
  • re
    SZAJBUSIKKK
    18.03.2011, 10:47
    MAM 30 LAT CHORUJE NA EPI .MAM DO 8 NAPADÓW W ROKU DAJE SIE ŻYĆ PRACUJE MAM 2 JKE DZIECI ALE W GŁOWIE TA SAMA MYŚŁ KIEDY ATAK
    odpowiedz na komentarz
  • ...
    andrysia
    07.02.2011, 11:45
    Skończyłam politechnikę, obecnie robię prawo jazdy mam zdrową córkę i męża!!! Można żyć nie wszystko się ma ale któż ma wszystko???
    odpowiedz na komentarz
  • nie mam siły pokochać padaczkę
    ANIA Z LEGNICY
    04.11.2010, 09:34
    Jestem Ania z LEGNICY,mam 29 lat i jednomiesięczne niemowlę, jak to zwykle bywa przy takiej chorobie zostałam samotną mamą.Mam epi lekooporną i jak Tomasz ze Złocieńca brałam i biorę mase leków i niestety nie trafiłam na lek który by mi pomógł.W2003 roku w Klinice na Banacha w W-WIE wykonano mi kalozotomię przednia z nadzieją ż, ataki zmniejszą się. Niestety, zakwalifikowano mnie do wszczepienia stymulatora nerwu błędnego- niestety z renty socjalnej 525 zł, na dwie osoby nie jestem w stanie uzbierać 60.tys.zł. Założyłam fundację i przez trzy lata wpłacono 2300 zł.Gdybym była dzieckiem to prawdopodobnie więcej wpłaciło by ludzi ten 1% na f-cję.Cała ta fundacja to wielka fikcja, moja rodzina odpisywała 1% przy Pitach i nie wpłyneło nic na moje konto[ od czasu do caszu dostaję listę osób z wpłatami].Urząd Skarbowy stwierdzA że wysłał do f-cji wpłaty, f-cja stwierdza że nie było wpłat, więc gdzie są wpłaty? Na dzień dzisiejszy nie mogę wziąść córeczkę w ramiona bo mogę ją opóścić, nie mogę wyjść na samodzielny spacer i za co mam pokochać padaczkę.Jak jeszcze długo wytrzymam-już nie starcza mi sił-ANIA
    odpowiedz na komentarz
  • NIE WIEDZA LUDZKA......
    chora na Epi..
    24.10.2010, 08:56
    Zgadzam się całkowicie z Toba że nie wiedza ludzka jest ogromna odnośnie tej choroby, też choruję na Epi.. od 4 roku życia, obecnie mam 30 lat i cóż z tego, tylko posiadam papierek na co jestem chora i grupę bez prawa do jakieś renty, ZUS powiedział mi że mam rodziców (też chorych) mogę podać ich do sądu o alimenty. żeby mieć z czego żyć, na leki i ubrać się, cóz kogo to obchodzi, że nikt nas nie chce zatrudnić, owszem zadzwonią, ale jak się dowiedzą na co jestem chora podziękują lub powiedzą że oddzwonią i na tym się kończy... Obecnie pracuję( ale tylko dzięki mamie, bo mi załatwiła po znajomości), ale jak długo jeszcze aż się boję, jak wszystko pozabierają pracodawcą . Pracując stałam się trochę inną osobom, bo mam kontakt z ludżmi, nie jestem już tak zamknięta w sobie jak kiedyś, chociaż i tak wstyd przyznać się komuś na co jestem chora te zakazy co wolno, czego nie.... Kiedyś dostałam ataku na ulicy, nikt do mnie nie podszedł, nie spytał się co mi jest, na pewno pomyśleli, młoda pijana lub naćpana... Chore to nasze społeczeństwo, najlepiej od razu Nas powybijać po co nam wszelgie ulgi, pozabierać nam dać politykom i rządzącym bo im jeszcze mało, my i tak za dużo mamy, tylko czego, choroby chyba...
    odpowiedz na komentarz
  • Chory na Epilepsję
    23.10.2010, 10:44
    Witam, Choruję na epilepsję od szóstego roku życia, a mam teraz 36 lat mieszkam z rodzicami. zdążyłem się przyzwyczaić do tej choroby lecz nie powiem jest chęć wyzdrowienia. Mam jedną z najgorszych gatunków tej choroby jest to lekooporna trudna do wyleczenia mój organizm jest odporny na leki i trzeba co jakiś czas zmieniać leki. Pamiętam że kiedy byłem młodszy moja choroba była objawowo gorsza dlatego że przez 28 lat byłem nie właściwie leczony. Aż wylądowałem na oddziale Psychiatrycznym, tam też mnie faszerowali Psychotropami i po wyjściu z szpitala odjęło by mi nogi lecz zacząłem walczyć z tym dużo chodziłem i ćwiczyłem i się udało. Potem znaleźli się ludzie którzy skierowali rodziców do specjalistów w Szczecinie i tam zrobili mi badania pozmieniali leki a propo leków Pani Doktor u której się teraz leczę jak zobaczyła moja kartę spojrzała na mnie i powiedziała, że się dziwi że ja jeszcze tu siedzę taką miałem dawkę można powiedziec po ludzku końską. Teraz jest lepiej można rzec w 80%, biorę leki takie jak Keppra 1500 rano i wieczorem, Orfiril long 1000 wieczorem, Neurotop 600 rano i wieczorem oraz witamine b6. To dla interesantów którzy by chcieli wiedzieć co biorę. Wcześniej brałem takie jak Depakine Amizepin Klonazepan witamina a+d3. Teraz jestem spokojnym Mężczyzną nie oglądam tv nie słucham muzyki nie robie nic co by było w brew Słowu Bożemu czytam Słowo Boże i czuję się o sto razy lepiej, Mówią że to opętanie może i prawda lecz ja polegam na Panu Bogu modlę się co dnia i proszę Go o uzdrowienie Pan Bug nie Wypełni naszej proźby dziś na jutro ale trzeba mieć dużą wiarę jak ktoś nie wierzy to niech nie prosi o to Pana Boga i zachęcam do czytania Słowa Bożego tam człowiek znajdzie spokój i ukojenie, a tak ze będzie miał styczność z Panem Bogiem. Pozdrawiam wszystkich chorych i opiekunów oraz całe stowarzyszenie. Tomasz ze Złocieńca.
    odpowiedz na komentarz
  • padaczka
    PAULINA
    18.04.2010, 09:53
    Witam. Ja równiez jestem osoba chora na epilepsje (choruje od 13 roku zycia)a wiec juz prawie 5 lat. Pierwszy atak wystapil podczas ogladania TV w domu.Reakcja domownikow byla natychmiastowa, od razu pogotowie i te sprawy zapewne pierwszy raz ujrzeli napad.Na poczatku byly badania itd. bo byc moze to jakis uraz ale jednak okazalo sie ze to padaczka. Otrzymalam skierowanie do poradni neurologicznej. Nadal jest w trakcie leczenia sama przypadlosc przyznam szczerze iz mnie bardzo meczy gdyz przez ow chorobe przytylam bardzo duzo stalam sie osoba bardziej zamknieta w sobie skryta do tego jeszcze te zakazy nie mozna tego tamtego co bardzo mnie irytuje w pewnym stopniu czuje sie okaleczona osamotniona i uposledzona nie wiem dlaczego ale po prostu takie sa moje odczucia. Dotychczasowe leczenie nie przynosi raczej skutkow bo napady i tak sie pojaiwiaja srednio co 3-4miesiace dlatego po ukonczeniu 18 roku zycia postanowilam zaprzestac leczenia gdyz uznalam ze nie ma to większego sensu. Jak na razie staram sie walczyc z epilepsja nei myslec o tym itp ale niestety niekiedy to sie nie udaje. Staram sie juz nawet zartowac z choroby bo czasami to sprawia mi wieksza przyjemnosc niz rozmyslanie nad sama choroba. Musze jeszcze dodac ze bardzo duza czesc nei wie jak postepowac w trakcie napadu i brzydzi sie takich osob. Niestety tak jest brutalna prawda!!!!
    odpowiedz na komentarz
  • SYNEK
    mama
    14.02.2010, 04:54
    Mój synek również choruje na epilepsję. Jest wspaniałym chłopcem i kocham go nad życie. Niestety choroba bardzo utrudnia mu codzienne życie i naukę. Nauczyciele niby rozumieją, niby chcą pomóc, ale... i właśnie to ALE jest dla niego niszczące. A koledzy,w tym wieku ( syn ma 10 lat )są niestety okrutne!
    odpowiedz na komentarz
  • EPI
    JANUSZ
    14.02.2010, 01:39
    JA RÓWNIEŻ CHORUJE NA EPI I Z TEGO POWODU NIE MAM CZASAMY PROBLEM Z PRACĄ BO LUDZIE BIJĄ SIĘ TAKIEGO GOSCIA JAK JA WZIĄŚĆ DO PRACY MAM JĄ OD DZIECIŃSTWA. JAKĄ JA MOGĘ WYKONYWAĆ PRACE NA DZIEŃ DZISIEJSZY MAM RENTE ALE ZADNEJ PRACY NIE MOGĘ ZNALEŚĆ MOZE WY COŚ POMOZECIE?
    odpowiedz na komentarz
  • epilepsja
    ufg1234
    14.12.2009, 12:07
    Witam mam 32 lat,choruję na Zespół Willi-Pradera od 24 r.życia dostałam małe ataki padaczki:nie upadam,tylko chwilami nie wiem co się dzieje.Biorę Lamitrin.Moim problemem są częste infekcje gardła i wtedy częste ataki padaczki.Nie mam infekcji,nie ma ataków.Jestem uczulona na pencyliny,często jestem na antybiotykach które są mało skuteczne,lekarz leczy mnie na oślep.Nie robi mi żadnych badań.Nie wiem jak się leczyć-gdyby nie infekcje gardła,byłabym zdrowa.Zęby mam wyleczone.Może mi ktoś doradzi,co mam robić.
    odpowiedz na komentarz
  • Epilepsja
    Mama Patryka
    22.05.2009, 08:03
    Mam syna który choruje na padaczke ma tak zwaną aure i czasami objawy które nieraz wie że nastąpią.Patryk ma 18lat mieszka w Poznaniu i szuka fajnych ludzi by móc się spotkac bo przyjaciół niestety nie ma i dobrych kolegów czy jest jakas fundacja czy kluby dla takiej młodzieży??????????gdzie mozna się spotykac???????
    odpowiedz na komentarz
  • Alkochol
    Amelia
    24.04.2009, 11:36
    Ja rowniez mam padaczke od 13 roku zycia...dlgo tego nie leczylam a jak jz zaczelam to bralam leki niesystematycznie. Od miesiaca wzielam sie w garsc i postanowilam brac leki reglarnie. Caly czas slysze zakazy..nie pij, nie pal..jestes chora! kurcze to na prawde przytlacza..chce sobie czasami wypic,zapalic jak kazdy mlody czlowiek... ile bym dala by moc powiedziec Jestem Zdrowa!
    odpowiedz na komentarz
  • alkochol
    epileptyk
    24.03.2009, 10:31
    padaczke mam od 13 roku zycia ,zawsze lubilem alkochol jak pilem mialem najczesciej ataki 90 % na tak zwanym kacu ,czasami przy stresie lub przy kompie ,przestalem pic i atakow jak narazie juz nie mam od roku!:)i przy kompie moge siedziec non stop i stresowac sie takze :)
    odpowiedz na komentarz
  • Padaczka
    julia
    29.01.2009, 02:54
    14 lutego 2009 na ulicach stolicy pokażą się wolontariusze którzy będą rozdawać ulotki na temat padaczki pierwszy raz obchodzony będzie dzień chorego na padaczkę
    odpowiedz na komentarz
  • NIEWIEDZA LUDZKA
    mirek
    01.11.2008, 11:44
    TAK JA TEŻ JESTEM CHORY NA PADACZKE EPILEPSJE I TO NIE GENETYCZNĄ TYLKO Z NERWÓW W TYM KRAJU CZŁOWIEKA WYNISZCZAJĄ I POPROSTU CIEMNOTA DALEJ CHOCIARZ 21WIEK NIKT NIE CHCE ZATRUDNIAĆ BO SIĘ BOJĄ ŻE BY MUSIELI ODPOWIADAĆ ZA NIEWIEDZĘ CHOROBY A SZCZEGULNIE PSEŁDO LEKARZE W INSTYTUCJI JAKIM JEST ZUS I PISZĄ ŻE CZĘŚCIOWO ZDOLNY DO PRACY JAK NIE CHCĄ PRZYJMOWAĆ Z TĄ CHOROBĄ WIECZNIE OD DZWONIMY I KONIEC I CZA SAMEMU KOBINOWAĆ JAK ŻYĆ W TYM KRAJU JESTEŚMY 100LAT ZA MURZYNAMI NIE MAJĄ POJĘCIA A JESTEŚMY W EUROPIE czyli w UNI .
    odpowiedz na komentarz
Prawy panel

Biuletyn