Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Refundacja sprzętu. Projekt i protesty

04.07.2016
Autor: Beata Rędziak, fot. Piotr Stanisławski
Stojące w rzędzie wózki elektryczne

Wózki, pieluchomajtki, sprzęt stomijny – mechanizm refundacji tych i innych wyrobów medycznych ma ulec zmianie. Na projekcie ustawy suchej nitki nie zostawiają jednak producenci i pacjenci.

Zaproponowana 15 czerwca 2016 r. przez Ministerstwo Zdrowia nowelizacja Ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych wprowadza nowe zasady finansowania wyrobów medycznych. Projekt wzbudza duże emocje w środowisku osób z niepełnosprawnością, a także wśród producentów i dystrybutorów sprzętu. Resort zdrowia wydłużył czas konsultacji publicznych, które potrwają do 25 lipca br.

Jak jest w tej chwili?

Obecnie ubezpieczonej osobie z niepełnosprawnością, zaopatrującej się w sprzęt ortopedyczny i środki pomocnicze, przysługuje prawo skorzystania z dofinansowania tego zakupu w ramach ubezpieczenia. O pokrycie wkładu własnego lub jego części można zaś starać się z innych źródeł finansowania.

Warunkiem uzyskania dofinansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) jest zlecenie wystawione przez lekarza ubezpieczenia zdrowotnego. Fundusz finansuje środki ortopedyczne i wyroby medyczne do wysokości limitu ceny, określonego w przepisach ministra zdrowia (MZ) – 100, 70 lub 50 proc. Różnicę pomiędzy określonym przez rozporządzenie ministra zdrowia limitem a ceną właściwą produktu pacjent musi sfinansować sam.

Osoba posiadająca orzeczenie o niepełnosprawności może ubiegać się o dofinansowanie w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) lub organizacjach pozarządowych, które świadczą pomoc materialną w tym zakresie.

Aktualnie przepisy nie uwzględniają zasad ustalania cen wyrobów medycznych i marży od ceny hurtowej. Celem nowelizacji przepisów o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych jest racjonalizacja finansowania i zabezpieczenie przed nieprawidłowościami i zawyżaniem cen produktów medycznych i sprzętu.

Skąd konieczność zmian?

W uzasadnieniu projektowanej ustawy czytamy m.in.:

„Projektowane rozwiązania mają zapobiec patologicznym zjawiskom występującym obecnie w systemie zaopatrzenia w wyroby medyczne wydawane na zlecenie, polegającym na zawyżaniu przez świadczeniodawców cen wyrobów medycznych dostępnych na zlecenie, w sytuacjach, gdy wyroby te objęte są finansowaniem ze środków publicznych oraz niejednokrotnie dostosowywaniu cen wyrobów medycznych do wysokości limitów ich finansowania określonych w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw zdrowia.”

Na potwierdzenie tych słów, projektodawcy podają przykład praktyk, w których w kontraktach na realizację świadczeń z zakresu zaopatrzenia w wyroby medyczne, podpisywanych z oddziałami wojewódzkimi Narodowego Funduszu Zdrowia, świadczeniodawcy zgłaszają ceny jednostkowe za materiały absorpcyjne znacznie przewyższające ceny zarówno zalecane przez producenta, jak i ceny dostępne na wolnym rynku.

„Dla przykładu cena detaliczna sztuki pieluchomajtki zalecana przez jednego z wiodących wytwórców wynosiła 2,32 zł, cena w sklepie internetowym 1,80 zł, natomiast cena w kontrakcie w jednym z oddziałów Funduszu 10 zł” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

Co przewidują nowe przepisy?

Nowy mechanizm refundacji wyrobów medycznych, wydawanych na zlecenie oraz w ramach świadczeń gwarantowanych, oparty ma być na takim samym systemie refundacji, jak ten stosowany w przypadku leków. Oznacza to, że producenci będą mogli zgłaszać swoje produkty, wnioskując o objęcie ich refundacją i ustalenie urzędowej ceny zbytu. Zostanie ona ustalona w trakcie negocjacji, potem zostanie stworzona grupa limitowa i określona wysokość limitu finansowania wyrobu przez NFZ. Kwotę powyżej tego limitu pacjent dopłaci z własnych środków.

Projekt nowelizacji przepisów wprowadza następujące zasady odpłatności dla pacjenta:

  1. bezpłatnie w przypadku wyrobu medycznego stosowanego:
    • w łagodzeniu przebiegu choroby nowotworowej, niepełnosprawności intelektualnej, zaburzenia rozwojowego, choroby rzadkiej, choroby układu nerwowego, trwałego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego;
    • u dzieci do 18. roku życia;
    • u kobiet w ciąży;
  2. 10 proc. – w przypadku wyrobu medycznego, z wyłączeniem wyrobu do jednorazowego użytku, jeśli stosuje się go dłużej niż rok;
  3. 30 proc. w przypadku wyrobu medycznego:
    • do jednorazowego użytku, stosowanego dłużej niż rok;
    • stosowanego od 6 miesięcy do 12 miesięcy;
  4. 50 proc. w przypadku wyrobu medycznego, którego czas stosowania wynosi do 6 miesięcy.

Dla przykładu, dla osób z wyłonioną stomią oznacza to w praktyce, że płaciliby za sprzęt stomijny od 30 do 50 proc. – w zależności od czasu korzystania z niego. Obecnie obowiązują limity kwotowe i dla najliczniejszej z grup stomików – kolostomików – jest to jedynie 300 zł miesięcznie, czyli mniej niż jeden worek dziennie. Powyżej tego limitu płacą 100 proc., ale w ramach tej kwoty mogą dobrać odpowiedni dla siebie sprzęt.

Worek stomijny od święta

Właśnie tego braku możliwości indywidualnego doboru sprzętu stomijnego do swoich potrzeb, w związku z nowelizacją przepisów zaproponowaną przez MZ, boją się pacjenci.

- Obawiamy się, że worek stomijny stanie się przedmiotem odświętnym, bo ludzi nie będzie po prostu stać na jego zakup – mówi Magdalena Piegat z Fundacji STOMAlife. – A wiąże się to przecież nie tylko z wykluczeniem społecznym, ale także poważnymi powikłaniami, na które narażone są osoby z wyłonioną stomią.

„Jeśli zabierze się nam prawo do decydowania o wyborze sprzętu, wielu z nas czekają cierpienia w wyniku powikłań: martwicy, przetok, przepukliny okołostomijnej i odparzeń prowadzących do powstawania ran – piszą stomicy w liście otwartym do ministra zdrowia. – A poza tym, kto odważy się wyjść z domu z workiem, który w każdej chwili może się odkleić, bo nie jest odpowiednio dobrany?”.

- Zapisy ustawy są bardzo nieprecyzyjne i idą w nieprzewidywalnym kierunku – konkluduje Magdalena Piegat.

Dobór wózka już nie indywidualny

Obawy o uniemożliwienie zapisami ustawy doboru indywidualnego wózka do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową ma z kolei Tomasz Besowski, fizjoterapeuta z firmy APCO, dystrybutora m.in. wózków inwalidzkich.

- Zapisy projektu ustawy pomijają szczebel doboru wózka do potrzeb indywidualnych danej osoby, a wiadomo, że jest to podstawą rehabilitacji zdrowotnej i społecznej – mówi Tomasz Besowski. – Wnioski, które będzie trzeba składać o refundację każdego modelu, będą kosztowały miliony, więc nikogo nie będzie stać na ich rejestrowanie. Jeśli sprzęt nie będzie refundowany, bo firmy nie będzie stać na jego zarejestrowanie, pacjentów nie będzie stać na jego zakup.

Podkreśla, że takie zapisy ustawy mogą doprowadzić do likwidacji wielu małych sklepów medycznych, a w rezultacie zaowocować dużo gorszą dostępnością sprzętu. Projekt ustawy przewiduje także bardzo wysokie kary za niestosowanie przez firmy marży urzędowej, co uniemożliwia w praktyce sprzedawanie sprzętu na wolnym rynku.

Pozorna oszczędność

Józef Góralczyk z Małopolskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych zwraca uwagę, że obecny projekt ustawy nie mówi nic o limitach finansowania wyrobów medycznych, zatem nie wiadomo, jaka będzie tutaj pomoc państwa.

- Prawdopodobnie ten temat zostanie ujęty w rozporządzeniu, ale to bardzo daleka droga – uważa.

Według niego, niepokojący jest kierunek maksymalnej oszczędności finansowej, gdyż to w prosty sposób może prowadzić do wykluczenia osób z niepełnosprawnością.

- W tej chwili mamy wózki za 600 zł, ale co z tego, jeśli po roku te wózki się rozpadają – dodaje.

„Folia z watą” w miejsce pieluchomajtek

Technomed – Organizacja Pracodawców Przemysłu Medycznego – szacuje, że wysoka presja cenowa Ministerstwa Zdrowia doprowadzi do sytuacji, że niewielka część produktów oferowanych obecnie na rynku będzie objęta refundacją. Poza systemem refundacji prawdopodobnie może zostać 70 proc. aparatów słuchowych, 50 proc. produktów chłonnych, 50 proc. produktów stomijnych.

- Proponowane koszty opłaty za wniosek spowodują, iż pacjent będzie miał gwarantowane 2-3 podstawowe rozmiary czy typy danego produktu – uważa Wojciech Szefke, prezes Zarządu Technomed. – Pozostałe modele nie będą kontraktowane, a co za tym idzie – w 100 proc. opłacane przez pacjenta. Samych rodzajów produktów stomijnych jest zdecydowanie ponad 1000.

Organizacja szacuje, że upadnie 40 proc. sklepów medycznych, 20 proc. punktów zaopatrujących pacjenta w aparaty słuchowe, a w przypadku produktów chłonnych ich dystrybucja przesunie się do aptek. Według Wojciecha Szefke, musi być jasne i obiektywne wymaganie jakościowe dla poszczególnych grup produktowych.

- Istnieje bowiem poważne zagrożenie wprowadzenia do systemu refundacji tanich odpowiedników produktów oferowanych obecnie przez dostawców – mówi. – Szczególnie zagrożone są grupy refundacyjne z zakresu środków chłonnych, produktów stomijnych czy wózków inwalidzkich. I tak, jeżeli np. oprzemy produkt chłonny wyłącznie o kryterium chłonności, dostaniemy „folię z watą” zamiast dostępnego obecnie standardu: produkt 3-warstwowy, przepuszczający powietrze itp.

Chęć merytorycznej dyskusji

Magdalena Fac z Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego podkreśla, że obecnie z oddziałów organizacji z całej Polski zbierane są opinie dotyczące nowych przepisów.

- Zamysł racjonalizacji kosztów i ich obniżania jest dobry, pod warunkiem jednak, że nie odbywa się to kosztem jakości i dostępności środków – podkreśla.

Specjaliści mówią o tym, że wprowadzenie tych przepisów może doprowadzić do upadku sklepów medycznych, a pracę może stracić nawet do 15 tys. osób. W rezultacie ucierpią na tym pacjenci, którzy będą mieli utrudniony dostęp do wyrobów medycznych.

Także zdaniem Witolda Włodarczyka, dyrektora generalnego Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED, projekt ustawy zawiera wiele niejasności i błędów merytorycznych.

- Projekt w zaproponowanym brzmieniu wprowadza rozwiązania, które miałyby szereg negatywnych konsekwencji dla wszystkich uczestników rynku ochrony zdrowia – uważa. – Na przyjęciu zapisów w zaproponowanym kształcie ucierpieliby zarówno pacjenci, jak i świadczeniodawcy. Jednakże należy zaznaczyć, że widzimy ze strony Ministerstwa Zdrowia chęć merytorycznej dyskusji, której celem jest przygotowanie odpowiednich nowych przepisów. Bardzo pozytywnie oceniamy przedłużenie terminu konsultacji publicznych tego projektu. Jest to oznaką, że Ministerstwo Zdrowia jest otwarte na dialog i zależy mu na wypracowaniu optymalnych rozwiązań.

Konsultacje publiczne projektu potrwają do 25 lipca br. Początkowo zakończyć się miały już 6 lipca. Z projektem Ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw można się zapoznać na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Uwagi można przesyłać na adres mailowy: m.wozniak@mz.gov.pl

Do września planuje się przyjęcie projektu ustawy przez Radę Ministrów i skierowanie jej do Sejmu, a z końcem tego roku bądź początkiem przyszłego – zakończenie prac legislacyjnych.

Komentarz

  • Wyjaśnienie - co oznacza "bezpłatnie" według ustawy?
    jem.
    08.07.2016, 08:59
    Konieczne jest wyjaśnienie i uściślenie jednego szczegóły, który wydaje się umykać części czytających ustawę. W przypadku wyrobów wydawanych na zlecenie w ustawie pojawia się termin "bezpłatnie". Śpieszę wyjaśnić - oznacza to "bezpłatnie, do limitu cenowego ustalonego w rozporządzeniu". To znaczy, że jeśli w rozporządzeniu limit cenowy na dany produkt zostanie ustalony na powiedzmy 100zł, to NFZ więcej nie zapłaci. Nawet, jeśli produkty tego typu kosztują 10000zł. Dokładnie w ten sposób działa to w chwili obecnej, w tej akurat kwestii ustawa niczego nie zmienia. Jeszcze zabawniej jest w przypadku np. refundacji w 70%. W takim przypadku NFZ płaci 70% ceny - do limitu. Czyli przy koszcie poniżej limitu NFZ zapłaci 70%, resztę pacjent płaci sam. Przy wspomnianym limicie 100zł oznacza to, że NFZ nie zapłaci więcej niż 70zł. Jeżeli produkt kosztuje 1000zł, NFZ zapłaci 70, pacjent dopłaci 930. Jeśli produkt kosztuje 100zł, NFZ zapłaci 70, pacjent 30. A co jeśli produkt kosztuje 70zł? Wtedy NFZ zapłaci 49zł, a pacjent 21zł. Taki mamy system.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas