Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Debata: Co pomoże turnusom rehabilitacyjnym?

29.04.2009
Autor: Piotr Stanisławski, Fot.: Filip Miłuński, Piotr Stanisławski (min.)

Wiele osób z niepełnosprawnością, które złożą wnioski o dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego, odejdzie z kwitkiem. Samorządy otrzymały w tym roku z PFRON mniej środków, tym samym PCPR dysponują mniejszymi pieniędzmi. Jak państwa zdaniem ten fakt odbije się na uczestnictwie osób z niepełnosprawnością w turnusach, a także na działaniu organizatorów turnusów?


Uczestnicy debaty:

Agata Łuzdowska - zastępca dyrektora warszawskiego PCPR
Ewa Szymczuk - przedstawiciel Centrum Integracja Warszawa
Iza Czarnecka - przewodnicząca Polskiego Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego
Małgorzata Wasielewska - przewodnicząca Ogólnopolskiego Porozumienia Organizatorów Turnusów Rehabilitacyjnych.
Vanessa Grzybowska - członkini Stowarzyszenia Rodziców Dzieci z Porażeniem, mama dwojga dzieci z niepełnosprawnością.
Ewa Kowalczyk - organizator turnusów rehabilitacyjnych, ośrodek Resurs, Wrocław
Elżbieta Kolano - przedstawicielka Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych
Krzysztof Kowalkowski - wielokrotny uczestnik turnusów rehabilitacyjnych

Debatę prowadzi Piotr Stanisławski

 

Na zdjęciu: Uczestnicy dyskusji. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Uczestnicy dyskusji. Fot.: Filip Miłuński


Iza Czarnecka:
Wszystkie nasze oddziały, a jest ich ponad dwadzieścia, co roku organizowały turnusy dla swoich członków. W tej chwili nie są w stanie zorganizować ich ze względu na brak dofinansowania z samorządu. Będą musiały ten ważny punkt ograniczyć lub z niego zrezygnować.

Małgorzata Wasielewska: Sytuacja jest dramatyczna. Niektóre powiaty dostały 30 proc. mniej środków, a niektóre 50 proc. Ludzie nie rozumieją, gdy odmawiamy im wyjazdu na turnus. Nie ma nic gorszego, jak otwieranie osobie niepełnosprawnej szeroko drzwi, aby miała dostęp do rehabilitacji, a potem ich zamykanie. Wszyscy rozumiemy, że Polskę także dotyka kryzys, ale dlaczego środki oszczędza się kosztem osób z niepełnosprawością?

Agata Łuzdowska: Dla jasności powiem tylko, że to nie urzędnik w PCPR ustala to, jaka pula zostanie przeznaczona na turnusy. W ubiegłym roku w Warszawie na turnusy przeznaczono 6 mln zł, w tym roku jest tylko 2 mln, czyli jedna trzecia. Dysponujemy więc tym, co otrzymamy z PFRON.

Krzysztof Kowalkowski: Przyznawanie obecnie dofinansowania na turnus tylko osobom młodym uważam za jawnie dyskryminacyjny w stosunku do dorosłych i starszych osób z niepełnosprawnością. Nie wiem, czy w ogóle pojadę w tym roku na turnus i dostanę dofinansowanie z PCPR. Również moi znajomi z niepełnosprawnością zadają sobie pytanie, kiedy się razem zobaczymy - czy za rok, za dwa lub trzy lata i czy będzie nas stać na wyjazd.
         
Iza Czarnecka: Możemy się tylko oburzać, że w tym roku są tak małe pieniądze. Naszym oddziałom powiedziałam, że jedynym wyjściem jest zdobycie pieniędzy z innego źródła. Nie ma innego wyjścia. Na pewno powinniśmy wysłać protest do rządu za zaniedbanie tak ważnego dla osób z niepełnosprawnością wsparcia.

Ewa Szymczuk: Może się państwu narażę, ale uważam, że środki na turnus nie są najlepiej wydawane. Sama byłam na turnusach rehabilitacyjnych i na jednym większość stanowiły osoby starsze, a wśród nich było kilka osób powyżej 80. roku życia, które z racji swojego stanu nie kwalifikowały się na żadne zabiegi rehabilitacyjne. Proszę mi powiedzieć, jaki jest sens wydawania pieniędzy na rehabilitację dla ludzi w tak podeszłym wieku?

Na zdjęciu: Ewa Szymczuk. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Ewa Szymczuk. Fot.: Filip Miłuński

Agata Łuzdowska: Nie możemy z góry dyskryminować osób starszych, bo to są również osoby z niepełnosprawnościami. Nie czuję się uprawniona do podejmowania decyzji o tym, kto bardziej potrzebuje rehabilitacji, komu się ona należy. Jeśli wniosek na turnus rehabilitacyjny wypisuje lekarz medycyny, to jakie kwalifikacje ma urzędnik, aby go zakwestionować? Przepisy nie narzucają limitu wiekowego do uczestnictwa w turnusie.

Małgorzata Wasielewska: Z powodu mniejszej ilości osób z niepełnosprawnością na turnusach ustawodawca zmusza ośrodki do nastawienia się na komercję. Organizatorzy, którzy od wielu lat organizują turnusy, którzy z pieniędzy PFRON zbudowali obiekty dostosowane, gdzie zainwestowano ogromne środki na wyposażenie i specjalistyczny sprzęt, będą przestawiać się na inną działalność.

Ewa Kowalczyk: Nasza firma RESURS zajmuje się wyłącznie rehabilitacją. Nie poszliśmy w szaleństwa SPA czy innych dochodowych usług. Oczywiście, ponieważ na turnusy przyjeżdża mniej osób z niepełnosprawnością, ośrodki tracą. Mając doświadczoną i fachową kadrę, którą od lat wypracowaliśmy, w momencie kiedy zamiast 50 osób na turnusie jest 20, nie stać nas na utrzymanie wysokospecjalistycznej kadry. Ośrodki muszą się wtedy ratować kadrą tańszą, a więc taką, która dopiero rozpoczyna pracę. Ale ich szkolenie kosztuje. My prowadzimy całoroczne obiekty, jeśli w lipcu nie ma już chętnych, to ratujemy się w różny sposób.

Piotr Stanisławski: Czy nie sądzicie Państwo, że tak naprawdę wszyscy chcą - zaczynając od osób z niepełnosprawnością, ich rodzin, przez organizatorów turnusów, lekarzy, a kończąc na organizacjach pozarządowych i PCPR - aby na turnusie osoba z niepełnosprawnością wypoczęła, zwiedzała i bawiła się, a nie zajmowała się ćwiczeniami?

Iza Czarnecka: Powiedzmy sobie jasno, że rehabilitacji we właściwym tego słowa znaczeniu nie da się przeprowadzić na turnusie raz do roku przez dwa tygodnie, a już zwłaszcza dla osoby ze znaczną niepełnosprawnością. Żadną miarą. Tak naprawdę turnusy są dla osoby z niepełnosprawnością sposobem na aktywny wypoczynek.

Piotr Stanisławski: I tak ma być?

Iza Czarnecka: Chory na SM, jeśli chce mieć porządną rehabilitację, czeka półtora roku na przyjęcie do Krajowego Ośrodka Mieszkalno-Rehabilitacyjnego w Dąbku koło Mławy lub jedzie do Centrum Rehabilitacji SM w Bornem Sulinowie, gdzie otrzymuje rehabilitację zgodną ze ściśle określonymi europejskimi standardami, prowadzoną przez wielospecjalistyczny zespół terapeutyczny. Tego rodzaju rehabilitacji nigdy nie otrzyma na dwutygodniowym turnusie. Na zwykłym turnusie rehabilitant niespecjalizujący się w SM może nawet zaszkodzić choremu, a „rehabilitacja” może spowodować rzut choroby. Turnusy są potrzebne, bo wszystkie osoby z niepełnosprawnością mają potrzebę opuszczenia domu, potrzebują aktywnego wypoczynku z rekreacją wśród innych osób. I tak należy na turnusy patrzeć, jako na ogólnousprawniającą rehabilitację, a nie specjalistyczną, bo ta druga stawia bardzo duże wymagania.

Vanessa Grzybowska: W przypadku wyjazdu na turnus rehabilitacyjny dziecko z dziecięcym porażeniem mózgowym ćwiczy ciężko np. w kombinezonie AD przez sześć godzin dziennie. Tak ważne dla niego ćwiczenia kończą się dla niego jednak po niecałych trzech tygodniach. Mam dwoje dzieci z niepełnosprawnością, na co dzień borykam się z wieloma problemami i kombinuję, aby miały ciągłą rehabilitację. By im ją zapewnić, nastawiłam się głównie na rehabilitację domową i w sanatoriach. Szukam też pomocy w różnych fundacjach.

Na zdjęciu: Vanessa Grzybowska. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Vanessa Grzybowska. Fot.: Filip Miłuński

Elżbieta Kolano: Przepisy jasno określają, że na turnusie nie może być sama rehabilitacja lecznicza. Nie możemy więc wymagać, aby od rana do wieczora osoba z niepełnosprawnością wykonywała jakieś ćwiczenia rehabilitacyjne. Tam mają być elementy rehabilitacji - tak mówi artykuł 7 ustawy. Trzeba też pamiętać, że są różne typy turnusów, mające różny program przygotowany przez organizatorów dla innych niepełnosprawności.

Vanessa Grzybowska: Na swoich stronach internetowych ośrodki zawsze chwalą się super programami, ale po przybyciu na miejsce okazuje się, że to fikcja. Ośrodki powinny dostawać jakiś znak jakości za poziom oferowanych usług, bo on jest bardzo różny.

Iza Czarnecka: Doszliśmy kiedyś do wniosku, że aby nasi chorzy trafiali do bezpiecznego i dostosowanego ośrodka, będziemy wydawać ośrodkom certyfikaty świadczące o spełnianiu warunków bądź informujące o tym, że ośrodek nie prowadzi turnusów dla osób z SM.

Ewa Kowalczyk: Zawsze były spory o to, czy jest to turnus rehabilitacyjny, czy np. turnus integracji społecznej, czy turnusy nie mają za bardzo rozbudowanych pakietów wycieczek i rekreacji, a za mało zajęć z rehabilitacji zdrowotnej. Przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego, którzy byli u nas na kontroli, powiedzieli wprost, że program medyczny ich nie interesuje, tylko uczestnictwo osób w życiu społeczno-kulturalnym w trakcie turnusu.

Piotr Stanisławski: Próby z przyznawaniem certyfikatów pojawiały się wielokrotnie, chyba także Ogólnopolskie Porozumienie Organizatorów Turnusów Rehabilitacyjnych chciało to zrobić. Ale przecież Urzędy Wojewódzkie i Urzędy Marszałkowskie wpisując ośrodek czy organizatora turnusu do rejestru, musi go sprawdzić, a gdy są skargi na ośrodek, także je weryfikować.


Ewa Kowalczyk: Złożyliśmy kiedyś propozycję ówczesnemu Pełnomocnikowi ds. Osób Niepełnosprawnych Pawłowi Wypychowi, aby weryfikacja ośrodków rehabilitacyjnych dokonywana była przez biuro pełnomocnika wspólnie z organizacjami reprezentującymi dane schorzenie. Dla urzędnika z Urzędu Wojewódzkiego kilkucentymetrowe progi przed drzwiami nie stanowią żadnego problemu i uznaje ośrodek za przygotowany. Osoba na wózku będzie się jednak w nim męczyła. Pan minister zgodził się z naszymi propozycjami. Szybko jednak został odwołany. Zła opinia o organizatorach nie bierze się oczywiście znikąd. Skoro w pewnym momencie pensjonaty, pensjonaciki, a nawet większe wille mogły zostać organizatorem turnusu, to dla wielu ich właścicieli był to łatwy sposób na wzbogacenie się. Zwłaszcza, że organizatorem można było zostać, nie mając żadnych doświadczeń w pracy z osobami z niepełnosprawnością. Odbiło się to na jakości turnusów.

Małgorzata Wasielewska: Turnusami zajmuję się już dziewiętnaście lat. Narażę się pani z biura pełnomocnika, ale turnusy zepsuł niestety ustawodawca. Do 1999 roku turnusy rehabilitacyjne rzeczywiście były w dużej mierze turnusami skupionymi na rehabilitacji zdrowotnej, miały nawet wyznaczoną ilością zabiegów, jakie trzeba było wykonać. Potem ustawodawca całkowicie zmienił zasady, wprowadził programy, w których w ogóle nie trzeba prowadzić zabiegów leczniczych. Ten stan zaczął się pogłębiać, coraz więcej ośrodków nastawiało się na formę wczasową i rekreacyjną a nie na rehabilitacyjną.

Elżbieta Kolano: Pamiętajmy, że nie wszystkie schorzenia wymagają rehabilitacji leczniczej, a w dużej mierze - wyłącznie rehabilitacji społecznej.

Na zdjęciu: Elżbieta Kolano. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Elżbieta Kolano. Fot.: Filip Miłuński

Piotr Stanisławski:
A czy PCPR nie mają możliwości sprawdzenia, czy osoba z niepełnosprawnością chce jechać do właściwego i przystosowanego ośrodka?

Agata Łuzdowska: W tym roku w Warszawie złożono prawie 8 tys. wniosków o dofinansowanie do turnusu. Część z nich przysyłana jest pocztą już z wybranym ośrodkiem. My nie widzimy tych ludzi. W orzeczeniu o niepełnosprawności mają wpisane często więcej schorzeń niż jedno. Dlatego nie jesteśmy w stanie ocenić tego, czy faktycznie ośrodek, który został wybrany, będzie dla nich najlepszy. Poza tym przy liczbie trzech pracowników weryfikujących te wnioski z góry wiadomo, że jest niemożliwe zweryfikowanie tego, czy wybrany przez osobę z niepełnosprawnością ośrodek - mimo że ma wpis do rejestru - spełnia obecnie wymogi. Nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

Iza Czarnecka: Dwa razy trafiłam na turnus do ośrodka z wpisem, że przyjmuje osoby na wózku. W żadnym nie mogłam funkcjonować. Nie mogłam wjechać do łazienki, a przy toalecie nie było żadnych poręczy. Sprawdzanie ośrodków to fikcja. Wielu robiących to urzędników nie ma o tym pojęcia.
  
Małgorzata Wasielewska: Powiedzmy sobie szczerze, wiele zadań dotyczących tej grupy przerzucono na samorządy i urzędników, którzy nie byli do tego kompletnie przygotowani. Poza tym, ośrodki to przecież zakłady pracy prowadzące działalność gospodarczą, płacące podatki i zatrudniające ludzi. Każdemu więc marszałkowi czy wojewodzie nie bardzo zależy na tym, aby likwidować zakłady na swoim terenie.

Na zdjęciu: Małgorzata Wasielewska. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Małgorzata Wasielewska. Fot.: Filip Miłuński

Krzysztof Kowalkowski: Ja nie miałem większych problemów na turnusie. Jeśli pojawiały się jakieś, np. z czasem trwania zajęć, pory dnia wykonywania zabiegów, to z rehabilitantem się dogadywaliśmy i dochodziliśmy do jakiegoś kompromisu. Być może sytuacja osób na wózkach jest inna.

Piotr Stanisławski: W Urzędzie Wojewódzkim jest przecież odpowiednia komisja, która zanim wyda zezwolenie, jedzie i sprawdza ośrodek. I ta komisja nie ma pojęcia o tym, co i jak sprawdza?

Ewa Szymczuk: Dokładnie tak. Wielu urzędników nie ma pojęcia, jak naprawdę powinno wyglądać dostosowanie dla konkretnego schorzenia. W ośrodku, w którym przebywałam, rzeczywiście była rampa, ale tak zrobiona, że dziewczyna na wózku zjeżdżając z niej, mogła z niego wypaść i się zabić. Sprawdzać przygotowanie powinni wykwalifikowani specjaliści i praktycy.

Małgorzata Wasielewska: Każdy wojewoda chce mieć wpływy z podatków do kasy, w jego interesie jest wydawanie pozwoleń na prowadzenie ośrodka organizującego turnusy. A jeśli już raz wydał pozwolenie, to potem nie będzie go odbierał. Niemal każdy ośrodek wpisuje sobie organizację turnusów dla wszystkich jednostek chorobowych i wojewodowie też to akceptują.

Ewa Szymczuk: Pewna kobieta chorująca na astmę pojechała do ośrodka, który przyjmował takich pacjentów i który w czasie trwania turnusu robił kapitalny remont, włącznie z cyklinowaniem podłóg, malowaniem, wymianą okien i kładzeniem kafelek. Zrobiła ogromną awanturę i wyjechała po kilku dniach. Nie mogła niestety odzyskać pieniędzy.

Agata Łuzdowska: Powinna zgłosić to do PCPR, z którego otrzymała dofinansowanie. W ubiegłym roku wysłaliśmy do wojewodów dziesięć skarg na ośrodki od osób z niepełnosprawnością, do rozpatrzenia zgodnie z kompetencjami. Na żadną nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Prawdą jest, że istnieje ogromny problem z odzyskaniem pieniędzy od organizatorów ośrodków, które opuściły osoby z niepełnosprawnością w trakcie turnusu.


Elżbieta Kolano: To również jest odpowiedzialność organizatora turnusów. On powinien mieć wiedzę o tym, do jakiego ośrodka wysyła osoby z niepełnosprawnością i gdzie organizuje im turnus.

Małgorzata Wasielewska: Tak, tylko często organizatorami turnusów są ośrodki. Nie ma nic prostszego niż zostać w Polsce organizatorem turnusów rehabilitacyjnych. W niektórych województwach nie ma z tym najmniejszych kłopotów. Nie oszukujmy się, wielu ludzi postanowiło organizować turnusy, zapewniając tylko minimalne wymogi, aby dorwać się do pieniędzy. Osoby z niepełnosprawnością jadąc na turnus, wybierają często najtańszą ofertę, a potem na miejscu okazuje się, że usługi i program są na niskim poziomie, do tego jest niewielka kadra i brakuje sprzętu.

Krzysztof Kowalkowski: Kontrolę turnusów zostawiłbym jednak w gestii osób z niepełnosprawnością, czyli uczestnikom turnusów. Mogą oni przecież składać skargi, jest kodeks cywilny, jest kodeks wykroczeń, można zwrócić się także do pracowników socjalnych w razie rażącego naruszenia naszych praw.

Piotr Stanisławski: Nie dziwię się, że osoby z niepełnosprawnością wybierają tanie ośrodki, bo na takie je stać. To są zwykle, ubogie osoby. Jak pogodzić ich finansowe możliwości z wyjazdem na turnus mający wysoki standard usług?

Na zdjęciu: Ewa Kowalczyk. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Ewa Kowalczyk. Fot.: Filip Miłuński

Ewa Kowalczyk: To jest zamknięte koło. Jeżeli ludzie się skarżą, to dalej będą się skarżyć, skoro jadą do „ośrodka”, który jest rozbudowaną niedostosowaną willą z fikcyjną kadrą, na którą składa się rodzina, ale jest tanio.

Elżbieta Kolano: Gdyby zostały tylko drogie ośrodki z wysokim standardem, to wiele osób z niepełnosprawnością w ogóle przestałoby jeździć na turnusy. We wspomnianych ośrodkach turnus kosztuje ok. 3 tys. zł, z PCPR osoby z niepełnosprawnością dostaną ok. 800 zł, a więc z własnej kieszeni musiałyby wyłożyć ponad 2 tys. zł. Takich pieniędzy te osoby przez rok nie odłożą.

Małgorzata Wasielewska: Uważam, że da się pogodzić wysoki standard usług z możliwościami finansowymi osób z niepełnosprawnością. Mniej ośrodków nie oznacza wcale wyższych cen. Jeśli dobre ośrodki miałyby zajęte wszystkie terminy, a więc miałyby więcej osób na turnusach, to i ceny byłyby niższe.

Piotr Stanisławski: A jak jest obecnie z wyjazdami z opiekunami? Znane były praktyki, że dwie osoby z niepełnosprawnością umawiały się, że raz jedna jedzie na turnus jako jej uczestnik, a druga jako opiekun. Później zamieniają się i jadą na drugi turnus w inne miejsce.

Małgorzata Wasielewska: Spotykamy się z tym i rzeczywiście opiekunami bywają także osoby z niepełnosprawnością. Nikt tego nie sprawdza. Osoby wymieniają się i jednego roku jadą jako uczestnicy, a drugiego jako opiekunowie. My jako organizatorzy nic nie możemy z tym zrobić.

Agata Łuzdowska: W Warszawie do takich praktyk raczej nie dochodzi. Od dwóch lat mamy system komputerowy,  który ułatwia weryfikację wnioskodawców.

Na zdjęciu: Agata Łuzdowska. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Agata Łuzdowska. Fot.: Filip Miłuński

Ewa Kowalczyk: Ale w trakcie wyjazdu na turnus potrafią zamienić opiekuna. Mało tego, pamiętam starszą panią która przyjechała z synem jako opiekunem na turnus. Rzeczywiście wymagała ona opiekuna. Syn jednak zostawiał mamę na cały dzień, aby gdzieś wczasować, a mama zostawała sama. Wracał czasami na noc. Kierownik turnusu po trzech dniach nie wytrzymał, ja napisałam do PCPR oficjalną informację, że syn nie sprawuje opieki. PCPR odpisał, że nic nie może zrobić.

Agata Łuzdowska: PCPR w takiej sytuacji naprawdę niewiele może zrobić. To wnioskodawca dobiera sobie opiekuna podczas trwania turnusu. Podpisuje oświadczenie, że pani X będzie pełniła obowiązki jego opiekuna.

Iza Czarnecka: Nie rozwiążemy tego rodzaju relacji. Będą się zdarzać takie sytuacje, że opiekun potraktuje wyjazd na turnus jako własne wczasy. Powinno się wprowadzić przepis czy kontrolę, które wykluczą takie praktyki.

Piotr Stanisławski: Co się dzieje ze skargą osób z niepełnosprawnościami złożoną na ośrodek? 

Ewa Kowalczyk: Trafia do urzędu wojewódzkiego, który potem przeprowadza kontrolę. Jest niedobrą praktyką, gdy urząd nie prosi organizatora o wyjaśnienie sytuacji, lecz wysuwa w stosunku do niego jakieś oskarżenia na podstawie skargi uczestnika. O tym się często nie mówi, ale proszę mi wierzyć, są osoby z niepełnosprawnością, które przyjeżdżają na turnus z bardzo roszczeniowym nastawieniem, oczekując zapewnienia absolutnie wszystkiego. I jeśli ich oczekiwania nie są spełnione, wysyłają skargi.

Piotr Stanisławski: Załóżmy jednak, że skarga jest uzasadniona, np. nie ma poręczy przy toalecie, a ośrodek przyjmuje osoby na wózku. Urząd wtedy musi przeprowadzić kontrolę. To powinna być naturalna weryfikacja ośrodków.

Ewa Kowalczyk: Zgadza się. Ale proszę zwrócić uwagę na to, że przecież ten urząd, który ma skontrolować ośrodek po złożeniu skargi, wydał pozwolenie na jego działanie i wcześniej go przecież weryfikował! Czy będzie działał przeciw sobie i urzędnik powie teraz: „pomyliłem się”? Urząd, który wydał zgodę, nie będzie potem występował przeciwko sobie.


Iza Czarnecka: Jest ogromna potrzeba tego, aby sposób kontrolowania ośrodków i przyznawania im pozwoleń przeniesiono z Urzędów Wojewódzkich do innego podmiotu, ponieważ one nie będą działały wbrew swoim interesom.

Na zdjęciu: Iza Czarnecka. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Iza Czarnecka. Fot.: Filip Miłuński

Agata Łuzdowska: Załóżmy, że udałoby się to zcentralizować i przenieść przyznawanie pozwoleń na prowadzenie ośrodka rehabilitacyjnego i jego kontrolę do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Wcześniej pojawił się problem, kto ma finansować wyjazdy takiej komisji. Uważam jednak, że powinno to być w interesie Wojewodów. Im powinno najbardziej zależeć na tym, aby na ich terenie działało jak najwięcej jak najlepszych ośrodków, które trafią do rejestru dopuszczonych podmiotów gospodarczych. Oni więc powinni tak naprawdę pokrywać koszty wyjazdów takiej komisji weryfikacyjnej. Kwestią dyskusyjną pozostałoby ustalenie składu komisji.

Vanessa Grzybowska: Skoro nie ma wystarczających środków na turnusy, może trzeba namawiać osoby z niepełnosprawnością, aby podejmowały próby poszukiwania innych źródeł sfinansowania na wyjazd? W naszym stowarzyszeniu wielu rodziców próbuje znaleźć te środki, nie tylko w PCPR, ale w różnych fundacjach. To też jest jeden ze sposobów.

Ewa Szymczuk: Trudno mi sobie wyobrazić dużą część osób z niepełnosprawnością, którzy będą chodzić po fundacjach i prosić o środki. Są mało aktywni, nie wiedzą, jak to robić i gdzie się udać. Pani być może jest łatwiej, ale wiele osób nie potrafi tego zrobić.
 
Vanessa Grzybowska: Zwracam tylko uwagę, że to jest także rozwiązanie na poszukiwanie środków na rehabilitację. Osoby dla takiego celu łączą się, zrzeszają i potrafią zebrać pieniądze, a niektórzy nawet zrezygnować z korzystania z dofinansowania z PCPR. Chodzi o to, żeby podjąć także własną inicjatywę, bo można w części pewne środki uzyskać.

Krzysztof Kowalkowski: Ja w tym roku raczej nie pojadę na turnus, właśnie z braku pieniędzy. W przepisach jest zapisane, że osoba z niepełnosprawnością ma prawo do wyjazdu na turnus rehabilitacyjny nie częściej niż raz do roku. Tak naprawdę teraz może wyjechać nie częściej niż raz na dwa lata.

Na zdjęciu Krzysztof Kowalkowski. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Krzysztof Kowalkowski. Fot.: Filip Miłuński

Piotr Stanisławski: Spróbujmy podsumować naszą dyskusję. Co w obecnej sytuacji uważacie Państwo za najważniejsze w funkcjonowaniu turnusów rehabilitacyjnych?

Małgorzata Wasielewska: Podstawową sprawą jest weryfikacja ośrodków uprawnionych do przyjmowania grup turnusowych oraz odpowiedniego przygotowania organizatorów. Turnusy to  chyba najstarszy instrument rehabilitacji społecznej ukierunkowanej na podtrzymanie zdolności osób z niepełnosprawnością do zatrudnienia. Ograniczanie środków na rehabilitację osób z niepełnosprawnością pomniejsza ich zdolność do pracy.

Ewa Kowalczyk: Turnusy niewątpliwie potrzebne są osobom z niepełnosprawnością. Zwłaszcza dla ludzi z obszarów wiejskich turnus jest jedyną szansą, aby mogli oni raz w roku gdziekolwiek pojechać poza miejsce zamieszkania. To jest ogromna wartość. Nie powinno się wprowadzać ograniczeń wiekowych wyjazdów na turnus, ale lekarz wypełniający wniosek lekarski powinien rzetelnie ocenić stan zdrowia i możliwość uczestnictwa wnioskodawcy w turnusie.

Agata Łuzdowska: Wszystko rozbija się o pieniądze. Gdyby było ich więcej, na turnus mogliby wyjechać wszyscy uprawnieni. Nie czuję się uprawniona do tego, aby decydować o tym, czy osoby starsze powinny jeździć na turnusy czy nie, albo czy osoba na wózku jest bardziej niepełnosprawna od osoby niewidomej. Kto ma dokonać wyboru, kto z nich powinien pojechać? W tej sytuacji tak krawiec kraje, jak mu materii staje.

Iza Czarnecka: Mniejsze środki na turnusy oznaczają, że osoby z niepełnosprawnością dzieli się na lepszych i gorszych, i ci drudzy zostają w domach. Sprawą, którą jak najszybciej trzeba się zająć, jest weryfikacja wszystkich ośrodków prowadzących turnusy. Tylko niewielki procent ośrodków rzeczywiście spełnia warunki prowadzenia turnusu i jest przygotowany na przyjęcie osób ze znaczną niepełnosprawnością. Musi powstać niezależna komisja weryfikacyjna, w której skład wejdą organizacje osób z niepełnosprawnościami.

Vanessa Grzybowska: Nie może też być tak, że najpierw państwo daje osobom z niepełnosprawnością i ich rodzinom możliwość wyjazdu na turnusy, a potem nagle zamyka im drzwi. Oczywiście, w sytuacji krytycznej, jaką obecnie mamy, musimy próbować sobie radzić i zwracać się o wsparcie do różnych fundacji, stowarzyszeń i sponsorów. Rehabilitacji nie można bowiem przerwać.

Na zdjęciu: Piotr Stanisławski. Fot.: Filip Miłuński
Na zdjęciu: Piotr Stanisławski. Fot.: Filip Miłuński

Ewa Szymczuk: Skoro środków jest mało, to należy zastanowić się nad tym, jak najlepiej je wydawać. Weryfikacja ośrodków i stworzenie nowej bazy są bardzo istotne. Należy przeprowadzić zmiany legislacyjne, które pozwolą na realizowanie rehabilitacji leczniczej i społecznej w miejscu zamieszkania oraz dla kręgu osób, do których ta forma będzie kierowana, co pozwoli na lepsze wykorzystanie dostępnych środków.

Elżbieta Kolano: Osoby z niepełnosprawnością zadają sobie pytanie, dlaczego pieniędzy jest tak mało, dlaczego jedna osoba otrzymała dofinansowanie na turnus, a ja nie. W takiej sytuacji zgodnie z przepisami pierwszeństwo mają dzieci i młodzież. W tym roku więcej pieniędzy przekazano na rehabilitację zawodową i wzrost zatrudnienia osób z niepełnosprawnością. W związku z tym jest ich mniej na inne zadania wynikające z przepisów ustawy o rehabilitacji. Polska ma jednak jeden z najniższych wskaźników w Europie aktywnych zawodowo osób z niepełnosprawnością. Tę sytuację też trzeba poprawić.

Krzysztof Kowalkowski: Nie uda się poprawić sytuacji z dostępnością turnusów, jeśli jednocześnie zmniejsza się na nie środki. Z mojego doświadczenia wynika, że z roku na rok jest coraz gorzej. Być może jest za dużo podmiotów i pośredników, którzy zajmują się organizacją turnusów i po drodze ubywa pieniędzy z łącznej puli, zamiast trafiać do osób z niepełnosprawnością. Ta pomoc przechodzi przez las rąk, całą armię urzędników zanim trafi do potrzebującego. Brak pieniędzy na turnusy powoduje też podział w środowisku osób z niepełnosprawnością, bo jedni dostają, a inni nie. Jest to jawna dyskryminacja części osób.

Debata odbyła się 15 kwietnia 2009 r. w siedzibie Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji w Warszawie.

Komentarz

  • turnus
    piniu
    04.05.2009, 14:04
    to moze od razu wybic nas z niepelnosprawnoscia? hamstwo w tychn urzedach i nic wiecej. jak tak dalej pujdszie to tylko eutanazja i nic po za tym

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Sonda

Jak często spotykasz się z niemiłym komentarzem lub nieprzyjemną reakcją dotyczącą niepełnosprawności Twojej, Twojego dziecka lub innej osoby, którą się opiekujesz?

Biuletyn

Wspierają nas