niedziela, 12 lutego 2012 r.
WIADOMOŚCI
Fundacja Integracja - KRS 0000 144 578
Warszawo, bierz przykład z Londynu!
Autor: Wojciech Karpieszuk/Gazeta Stołeczna. Fot.: Dorota Starzyńska, Hubert Gorczyca

Londyn nie jest idealnym miejscem dla osób z niepełnosprawnością. Stara część metra jest niedostępna. Ale za to nie ma problemu w autobusach czy nawet w słynnych angielskich taksówkach. Większość miasta jest zdecydowanie dostępna.

W styczniu odbył się kilkudniowy wyjazd studyjny dla dziennikarzy nagrodzonych w konkursie "Oczy Otwarte", zorganizowanym przez Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji. Wzięli w nim udział: Elżbieta Korczyńska z redakcji Programu III Polskiego Radia, Dorota Fredro-Boniecka ze Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia, Cezary Galek z Radia Zachód, Hubert Gorczyca współpracujący z TVP3 Lublin i Wojciech Karpieszuk z "Gazety Stołecznej". Ze strony organizatorów koordynacją zajmowała się Dorota Starzyńska. Przedstawiamy Państwu relację jednego z uczestników wyjazdu - Wojciecha Karpieszuka.

Każdy z nas (laureatów konkursu "Oczy Otwarte" – red.) w Polsce zajmuje się sprawami osób niepełnosprawnych i ich aktywizacją. Także w Londynie, jednym z największych miast Europy, na każdym kroku zwracaliśmy uwagę na to, jak czują się tam niepełnosprawni. Czy transport publiczny jest dostępny dla wózkowiczów? Czy w metrze są oznakowania dotykowe pomocne dla niewidomych podróżnych? Czy na ulicy widać osoby niepełnosprawne? Czy bawią się w klubach i w pubach?

 
Na zdjęciu: Hubert Gorczyca z kamerą na lotnisku. Fot.: Dorota Starzyńska

Shaw Trust pomaga wykluczonym
Pierwszego dnia pobytu odwiedziliśmy w Luton organizację Shaw Trust. Zajmuje się ona pomocą osobom niepełnosprawnym. Okazało się jednak, że nie tylko im. Po siedzibie organizacji oprowadzał nas Jonathan James. Na pierwszy rzut oka wygląda jak najzwyklejsze biuro, jest tam kilka pomieszczeń. Przy komputerach siedzą konsultanci. Na ścianach wiszą informacje np. o tym, jak napisać list motywacyjny i dobre CV. Nasz przewodnik tłumaczył, że Shaw Trust pomaga nie tylko osobom z niepełnosprawnością, ale w ogóle wszystkim wykluczonym. Przychodzą do nich m.in. Polacy, którzy przyjechali do Anglii "po lepsze życie" i nie mogą się odnaleźć. Przychodzą słabo wykształceni. Ale organizacja dba o to, by co najmniej połowę podopiecznych (nazywanych tam klientami) stanowiły osoby z niepełnosprawnością, fizyczną i intelektualną.

– To nasz sposób na integrację wszystkich tych, którzy potrzebują pomocy. Nie oddzielamy pełnosprawnych od niepełnosprawnych – opowiadał nam Jonathan James.


Na zdjęciu: Rejs Tamizą do Greenwich. Fot.: Dorota Starzyńska

Shaw Trust pomaga się usamodzielnić, znaleźć odpowiednią pracę, zapewnia szkolenia z  asertywności. Organizacja oferuje kursy informatyczne, a nawet lekcje z angielskiego i wiele kursów zawodowych. To największe tego typu stowarzyszenie na Wyspach Brytyjskich. Jest tam zarejestrowanych 75 tys. podopiecznych. Jego działalność jest finansowana z Europejskiego Funduszu Społecznego oraz z dotacji przyznawanych przez Jobcentre Plus (odpowiednik polskiego urzędu pracy).

Jonatan James pochwalił się także, że w Luton, gdzie mieszka ponad 180 tys. osób, transport publiczny jest w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością - zarówno na wózkach, jak i niewidomych.

W autobusie i w metrze
Już w Londynie mogliśmy przekonać się o dostosowaniu komunikacji miejskiej. Wszystkie autobusy są niskopodłogowe, mają specjalne miejsca dla pasażerów na wózkach. W każdym z nich nazwy przystanków są "czytane", co na pewno jest bardzo pomocne dla niewidomych i niedowidzących podróżnych. Nawet taksówki, słynne czarne caby, są tak zaprojektowane, by mogli nimi podróżować osoby na wózkach inwalidzkich. Ale dosyć kadzenia.

Rozczarowanie transportem publicznym przyszło w metrze. - W sumie nie ma się czemu dziwić – zauważył ktoś z nas. To najstarsze metro na świecie. Pierwsi podróżni wsiedli do niego kilka miesięcy po tym, jak w Polsce wybuchło Powstanie Styczniowe - w 1863 roku.


Na zdjęciu: Dorota Fredro-Boniecka próbuje swych sił jako pogodynka w TV BBC. Fot.: Hubert Gorczyca

Dziś system liczy 12 linii i jedną naziemną DLR, 275 stacji i ponad 400 kilometrów tras. Najnowsze linie (np. kolejka DLR w dokach) są dostępne dla wózkowiczów; także na starszych liniach część przystanków jest dostosowana. Na każdej stacji są darmowe mapki - łatwo można sprawdzić, gdzie wysiąść, by nie natknąć się na architektoniczne bariery. System jest bardzo intuicyjny i naprawdę nie trzeba być rodowitym londyńczykiem, by umieć się odnaleźć w tej gęstej sieci. Długie, zakręcone korytarze tylko na pierwszy rzut oka budzą przerażenie. Drugi plus dla metra to częste komunikaty informacyjne, np. o opóźnieniach. Trzeci – wyraźne pasy z guzkami przed krawędzią peronu. Z tym oznakowaniem jest problem w metrze warszawskim.

Dostosowanie to norma
Zbadaliśmy także puby (a jakże!) i restauracje. Wielki plus (nie tylko z myślą o osobach niepełnosprawnych) to całkowity zakaz palenia w klubach, barach, pubach. Większość miejsc, które odwiedziliśmy, jest dostępna dla ludzi z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Dostosowana toaleta – to coś normalnego. Biorąc pod uwagę angielski styl bycia i pełen luz, osoba na wózku na parkiecie nie będzie dziwadłem. Na ulicach nie ma wysokich krawężników, chodniki są równe. Muzea, nawet te zbudowane dawno temu, są dostępne dla każdego. W gigantycznym British Museum nie ma miejsca, do którego nie dostałaby się osoba na wózku. Przed każdymi schodami jest specjalny podnośnik. Eksponaty są opisane brajlem. Osoby niewidome mogą dotykać niektórych z nich.


Na zdjęciu: Wizyta w BBC TV Centre. Fot.: Hubert Gorczyca

 Przechowywane od stuleci w sejfie w starej części Tower of London królewskie klejnoty też są dostępne dla wózkowiczów. Osoba na wózku nie ma problemów z dostaniem się do zbudowanego pod koniec XIX wieku Prince of Wales Theatre. Budynek gruntownie przebudowano w 2004 roku. Na sali są specjalne miejsca dla publiczności na wózkach inwalidzkich.

Po kilku dniach pobytu w angielskiej stolicy nasuwa się myśl: Warszawa - jeśli chodzi o dostępność dla niepełnosprawnych - jest daleko w tyle. Londyn na pewno nie jest idealny, ale widać tam dobrą wolę. Mam wrażenie, że to, co można tam zmienić, jest bez zwłoki zmieniane. A tam, gdzie jest to niemożliwe (choćby stare metro), informuje się ludzi o czekających niedogodnościach. Zatem – Warszawo, bierz przykład z Londynu!


Na zdjęciu: Londyn z lotu ptaka, czyli przejażdżka London Eye. Fot.: Dorota Starzyńska

Wyjazd studyjny do Londynu sfinansował Philip Morris Polska.

Data opublikowania dokumentu: 2010-02-04, 13.29

Skomentuj na forum Wydrukuj
=

Komentarze

Hehe

Sponsorem Philip Morris, a Wy piszecie, że plusem jest zakaz palenia p...

Rrrr
18:42 05.02.2010
Coz taka jest nasza Ojczyzna, zawsze w tyle!

Ile tysiacleci musi minac by dorownac chocby londynskiemu metru,w Neap...

Norbert(Di...
12:04 05.02.2010
dlaczego Warszawo????

a może POLSKO bierz przykład z Londynu!!!! czy tylko Warszawa jest ...

student ni...
09:44 05.02.2010
Nowy status niepelnosprawnego?!

Smieszne czy prawdziwe? Moim zdaniem pisałem o podobnym problemie &quo...

wla63
19:24 04.02.2010
Partner technologiczny: TeamLab
Copyright by Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji