Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Szef EDF: nie zadbacie o nas? Stracicie władzę i stanowiska

07.12.2017
Autor: rozmawiał w Brukseli Mateusz Różański, fot. M. Różański
Yannis Vardakastanis w czarnych okularach stoi na tle flagi Unii Europejskiej

Osoby z niepełnosprawnością muszą zdać sobie sprawę z tego, jak wielką siłą dysponują jako wyborcy – mówi w wywiadzie Yannis Vardakastanis, przewodniczący Europejskiego Forum Osób Niepełnosprawnych (EDF). Forum jest organizatorem czwartego Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnościami, w którym 6 grudnia 2017 r. w Brukseli wzięło udział ponad 700 delegatów z całej Unii Europejskiej.
 

Mateusz Różański: Czym jest Europejskie Forum Osób Niepełnosprawnych (EDF)?

Yannis Vardakastanis: EDF powstało w 1997 roku. To parasolowa organizacja, która służy łączeniu europejskich organizacji działających na rzecz osób z niepełnosprawnością, działających w krajach członkowskich Unii. My je reprezentujemy, stając się niejako wspólnym, silnym głosem 80 milionów osób z niepełnosprawnością na poziomie struktur europejskich. Promujemy w ten sposób wprowadzanie w życie zapisów Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnością. Staramy się też wpływać na politykę i decyzje podejmowane przez instytucje europejskie.

Jednym z waszych działań jest właśnie Europejski Parlament Osób z Niepełnosprawnościami.

To kamień milowy wszelkich naszych działań. Podczas tego wydarzenia spotkają się osoby z niepełnosprawnością z całej Unii Europejskiej, prezentując całe zróżnicowanie środowiska na naszym kontynencie. W ten sposób nie tylko prowadzimy dyskusję w swoim gronie, ale też tworzymy konkretny przekaz do osób odpowiedzialnych za tworzenie polityki i podejmowanie decyzji. Dajemy jasno do zrozumienia, że jesteśmy zjednoczeni i zdeterminowani, by sami decydować o swojej przyszłości i pracować na rzecz tego, by Europa stała się dla lepszym miejscem do życia.

Jednym z najważniejszych tematów podejmowanych podczas posiedzenia parlamentu były prawa wyborcze osób z niepełnosprawnością.

Nie ma systemu demokratycznego bez praw wyborczych, ale też bez zapewnienia ich wszystkim obywatelom. Chodzi tu zarówno o prawo do biernego, jak i czynnego udziału w wyborach. Tymczasem setki tysięcy osób z niepełnosprawnością są ich pozbawione. Dlatego przygotowaliśmy specjalny manifest dotyczący następnych (2019 rok – przyp. red.) wyborów do Parlamentu Europejskiego. Tym samym rozpoczęliśmy kampanię na rzecz tego, by więcej osób z niepełnosprawnością mogło wziąć udział w tych wyborach, ale też by same mogły zostać europarlamentarzystami.

Jak wygląda sytuacja osób z niepełnosprawnością w Grecji, Pańskiej ojczyźnie?

Grecja jest w środku ekonomicznego kryzysu, który trwa od 10 lat. Walczymy o zachowanie minimum tego, co udało nam się osiągnąć dla osób z niepełnosprawnością. Ruch zrzeszający osoby z niepełnosprawnością jest w naszym kraju bardzo silny. Jesteśmy zjednoczeni i niezwykle zdeterminowani. Mogę powiedzieć tylko tyle, że oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, ale podczas kryzysu sytuacja mogłaby też być gorsza. W tej chwili jesteśmy w stanie bronić choć w minimalnym stopniu prawa osób z niepełnosprawnością do godnego życia.

Podczas konferencji poprzedzającej odbywający się jesienią br. w Brukseli Freedom Drive, przedstawiciel Grecji, Stelios Kympouropoulos, opowiedział o dramatycznej sytuacji osób z niepełnosprawnością żyjących w instytucjach opiekuńczych.

Instytucje opiekuńcze funkcjonują w wielu krajach europejskich, także w Grecji. Według moich szacunków, żyje w nich około 2,5 tys. Greków z niepełnosprawnością. Wiem, że nawet w krajach o populacji porównywalnej do naszej ta liczba jest większa. Tym niemniej, nawet jeśli jedna osoba jest zamknięta wbrew swojej woli w instytucji opiekuńczej, pozbawiona praw osobistych i możliwości ich rozwijania, jest to tragedia. Pracujemy więc nad rozwijaniem udogodnień i systemu wsparcia niezależnego życia osób z niepełnosprawnością w ich lokalnych społecznościach – gdyż podczas kryzysu jest to stale zagrożone. Z drugiej strony, promujemy i perswadujemy politykom wprowadzenie szerokiego planu deinstytucjonalizacji. Oczywiście, jesteśmy też przeciwko tworzeniu nowych, wielkich instytucji opiekuńczych. Zamiast tego staramy się o tworzenie centrów niezależnego życia i wprowadzanie usług asystenckich. Ale proszę pamiętać – Grecja jest w stanie potwornego kryzysu. Byliśmy np. w stanie utrzymać kwoty zasiłków otrzymywanych przez osoby z niepełnosprawnością i mimo fatalnego stanu gospodarki kraju, nie zostały one obniżone. To bardzo ważne, gdyż udało się uniknąć pozbawienia osób z niepełnosprawnością minimalnego dochodu. Nie mogę powiedzieć więc, że żyje nam się jak w raju, ale od piekła też jesteśmy daleko. Walczymy o przetrwanie, co mogą przyznać mieszkańcy naszego kraju.

Skoro mówimy o walce, to jaki, Pana zdaniem, jest najlepszy sposób na walkę o prawa osób z niepełnosprawnością.

Najlepszym sposobem jest wspólne działanie organizacji, które będą jednoczyć osoby z niepełnosprawnością, członków ich rodzin i ludzi z ich otoczenia w ich rodzinnych wsiach, w miasteczkach i miastach. Jeśli chodzi o poziom unijny, to potrzebne jest mówienie wspólnym, silnym głosem o swoich problemach. Wszak jest nas 80 milionów – więcej niż mieszkańców największych krajów Europy. Musimy zdać sobie sprawę z tego, jak wielką siłą dysponujemy jako wyborcy. Dlatego musimy rozwijać ruch społeczny na rzecz osób z niepełnosprawnością. Dzięki temu staniemy się pełnoprawnym, ważnym uczestnikiem życia społecznego i politycznego, co sprawi, że politycy i decydenci różnych szczebli zrozumieją, że jeśli nie zadbają o osoby z niepełnosprawnością, to mogą utracić władzę i stanowiska.

Kluczem do tego jest możliwość wzięcia udziału w wyborach.

Jak już mówiłem – musimy wiedzieć, jak politycy i wyżsi urzędnicy podejmują decyzję i czym się w nich kierują. Nie skupiać się na tym, co mówią, ale na tym, co robią, bo tylko to się liczy. Ich słowa są często rzucane na wiatr.

Tymczasem wiele osób z niepełnosprawnością nie wierzy w siłę swojego głosu.

Nie wierzą, bo nie pozwolono im uwierzyć i są one wyłączane ze społeczeństwa, nie mają wsparcia ze strony organizacji, które z kolei nie są wspierane przez państwo i społeczeństwo w realizowaniu swojej misji. To jest przyczyna tego stanu rzeczy i zarazem powód, dla którego musimy stanąć ramię w ramię i być zjednoczeni!

Komentarz

  • A co z głosowaniem korespondencyjnym?
    ON znacznie optymistyczna
    07.12.2017, 13:12
    Wiele osób niestety nie będzie w stanie dotrzeć do lokali (co roku wychodza "kwiatki" zwiazane z niedostosowaniem itp,wiec artykuł średnio przystaje do polskich realiow

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas