Czy niewidomym jest trudniej studiować niż osobom widzącym? Czy ciężko jest podjąć decyzję o studiowaniu? Rozmowa z Agnieszką Kozłowską - niewidomą studentką I roku filologii polskiej o funkcjonowaniu osoby z dysfunkcją wzroku na uczelni.
Mariusz Michalak: Dlaczego podjęłaś naukę w szkole wyższej?
Agnieszka Kozłowska: Powiem szczerze, że nigdy nie widziałam siebie w roli studentki. Już wcześniej nie przykładałam się do nauki. Inni zakuwali, a mi zależało tylko na tym, aby przejść do następnej klasy. Udawało się. Zawsze chciałam być gospodynią domową i uważałam, że do tego nie jest mi potrzebne wyższe wykształcenie. Jak każdy miałam swoje plany na przyszłość. Życie lubi płatać jednak figle i wszystko potoczyło się inaczej niż tego oczekiwałam. Musiałam je więc zweryfikować. Po zdaniu matury nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Nie miałam pomysłu na życie. Prawie przez rok siedziałam w domu i czytałam książki. Klika miesięcy później koleżanka poznała mnie z ludźmi ze Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzacych CROSS. Jeden z moich znajomych, którego właśnie tam poznałam i który jest również tak jak ja osobą niewidomą i razem ze mną gra w kręgle i bowling, namawiał mnie do podjęcia studiów. Nie chciałam go w ogóle słuchać, gdyż miałam swoje racje, do których byłam przekonana. Nauka to nie dla mnie - myślałam wtedy. Musiałam to wszystko na spokojnie sobie przemyśleć i poukładać według własnych zasad. Pewnego dnia, kiedy miałam dużo wolnego czasu przeczytałam książkę Janusza Leona Wiśniewskiego "Samotność w sieci". Bardzo zainteresował mnie życiorys autora. Zaimponował mi on tym, jak rozległą wiedzę można posiadać. Pod wpływem lektury i wcześniejszej rozmowy z kolegą poczułam potrzebę osiągnięcia czegoś w życiu i postanowiłam jednak kontynuować naukę. Chciałam przynajmniej spróbować.
Komentarze