Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

„Miasto moje a w nim...” – bariery i zmiany

18.10.2018
Autor: Mateusz Różański, współpraca: Beata Dązbłaż
Eksperci od dostępności cyfrowej przemawiają na scenie podczas konferencji Warszawa bez barier

„Przechodni” schodołaz, telefon stacjonarny dla osób głuchych czy niedostępna strona urzędu – to absurdy, z którymi na co dzień żyją osoby z niepełnosprawnościami. Z drugiej jednak strony, projektanci coraz częściej zwracają uwagę na dostępność, która staje się elementem polityki miast i prywatnych firm. O tych kontrastach dyskutowano we wtorek, 16 października, podczas konferencji Warszawa Miasto bez Barier.

Z roku na rok stolica Polski staje się bardziej dostępna. Świadczy o tym powołanie stanowiska pełnomocnika ds. dostępności i stworzenie miejskich Standardów Dostępności.

Jednak nie wszystko od razu można zmienić, przez co osoby z niepełnosprawnością wciąż napotykają w Warszawie na wiele barier. Przekonali się o tym choćby kandydaci na stanowisko prezydenta Warszawy, biorący udział w naszej akcji „Z Integracji do ratusza”.

O tym jak tworzyć dostępną przestrzeń, jak likwidować i unikać barier rozmawiano podczas zorganizowanej przez władze Warszawy i Integrację konferencji „Warszawa.  Miasto bez Barier”.

Pożyczany schodołaz

- Zróbmy tak, żeby osoba niepełnosprawna nie była kosztem – mówiła jedna z uczestniczek konferencji Beata Wachowiak-Zwara, pełnomocniczka prezydenta Gdyni ds. osób z niepełnosprawnością. – Jeśli nie dostanie się gdzieś, nie będzie mogła pracować - to społeczeństwo musi ponosić koszty jego utrzymania. Nie mówiąc już o kwestiach natury humanitarnej – podkreśliła.

Gdynia, którą reprezentowała Beata Wachowiak-Zwara jest jednym z pionierskich i wzorowych miast ze spójną polityką na rzecz dostępności. Początki tych działań były jednak bardzo trudne – zwłaszcza, że jeszcze całkiem niedawno kwestię dostępności dla osób z ograniczoną możliwością poruszania się nie traktowano priorytetowo.

- Tworzone były takie miejsca, które niby były nowe, zmodernizowane, ale całkiem niedostępne. A niewielkim kosztem można było zagwarantować, by były dostępne dla wszystkich – wspomina Beata Wachowiak-Zwara. – Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale w Gdyni inwestorzy prywatni wymieniali się między sobą jednym schodołazem i w razie wizyty inspektora budowlanego - pokazywali ten pożyczony schodołaz jako dowód dostępności budynków. Tymczasem schodołaz jest stworzony do konkretnego typu wózka - szpitalnego i w żaden sposób nie nadaje się dla wszystkich – tłumaczyła pełnomocniczka.

Innym przykładem swoistego podejścia do potrzeb osób z niepełnosprawnością był Teatr Muzyczny, w którym… w ostatnim rzędzie ustawiono specjalne boksy dla osób z niepełnosprawnością. Barierki w tych boksach umieszczono na wysokości oczu widzów na wózkach.

Sprawy wzięte w swoje ręce

Dziś Gdynia jest w całkiem innym miejscu, dzięki m.in. stworzeniu stanowiska Access oficera, osoby pilnującej dostępności w powstających w Gdyni inwestycjach. Tę rolę pełni architekt Marek Wysocki – jego decyzje dotyczące dostępności architektonicznej może zmienić tylko prezydent miasta.

- U nas jest taki skwer nad morzem, gdzie inwestor zmienił płyty na takie, które stanowiły przeszkodę dla wózków, ale też dla osób posługujących się białą laską czy dla kobiet na obcasach. Marek Wysocki nie zgodził się na takie rozwiązanie a grupa gdynian z niepełnosprawnością urządziła na tym skwerze happening. Ostatecznie inwestor ustąpił – wspominała Beata Wachowiak-Zwara, która z drugiej strony zwraca uwagę na to, że pewne nawyki wśród inwestorów pozostają niezmienne.

W ślad Gdyni poszły także inne miasta – z Warszawą na czele, które budują swoje miejskie standardy dostępności i wprowadzają niejako dostępność do miejskiego DNA. Dzięki takim działaniom widać choćby zmiany podejściu projektantów, którzy jeszcze kilka-kilkanaście lat temu z pewną rezerwą podchodzili do idei projektowania dostępnego.

- Na początku mojej dzałalności jako pełnomocnika, trafiały do mnie 3-4 projekty do konsultacji. Obecnie jest ich ok. 80, to prawie wszystkie, powstające w Poznaniu – opowiadała Dorota Potejko, Pełnomocniczka Prezydenta Miasta Poznania ds. Osób z Niepełnosprawnościami.

Dostępność w biznesie

Jednak dostępność to nie tylko miasta czy przestrzeń publiczna – ale też usługi prywatne. W ostatnich latach widać w nich zdecydowany progres.

- Była nam potrzebna zmiana myślenia – opowiadała podczas panelu dot. dobrych praktyk w biznesie reprezentująca firmę Orange Polska Monika Kulik. – Zwłaszcza u pracowników, którzy patrzyli na osoby z niepełnosprawnością, jako na kogoś, komu trzeba pomóc. Teraz wiemy, że są to po prostu klienci, których trzeba dobrze obsłużyć i który ma być zadowolony. A pracownik ma po prostu posiadać takie umiejętności i taką ofertę, która będzie odpowiadała na jego potrzebę – podkreśliła.

Jak wspominała Monika Kulik aby dokonć tej zmiany potrzebne było skonsultowanie się ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, w celu dotarcia do realnuch potrzeb i oczekiwań tych osób. Efekty tych działań dotyczą nie tylko obługi klienta, ale też całego funkcjonowania firmy, jej produktów i usług na każdym szczeblu.

- To co robimy nie jest tylko dla wybranej grupy osób. Gdy zamieszczamy powiekszoną czcionkę, służy to nie tylko osobom z niepełnosprawnością wzroku, ale też każdemu starszemu klientowi. Tak samo dobry podjazd służy różnym grupom klientów, itd. – wyjaśniała Monika Kulik.

Włącznik uniwersalny

Podobną strategię przyjęła też firma developerska Skanska Property Poland, która zadbała o to, by wszyscy jej pracownicy zaznajomili się z tematem dostępności. Dlatego w ramach współpracy z Integracją zorganizowano dla pracowników Skanskiej akcję uświadamiającą. Owocem współpracy Skanskiej i Integracji jest Włącznik – publikacja, która w całościowy sposób pokazuje, jak tworzyć przestrzenie dostępne dla wszystkich.

Obecnie firma Skanska planuje promocje Włącznika w krajach Europy Środkowej, a opisane w nim zasady projektowania dostępnego mają stać się standardem w tworzonych przez nią budynkach.

- Wszystkie budowane przez nas biurowce będą dostępne – zapowiedział Adam Targowski, który na konferencji reprezentowała firmę Skanska Property Poland.

W cyfrowym świecie

Wielkie zmiany zachodzą także w dostępności cyfrowej, która podobnie jak przestrzeń fizyczna – wymaga likwidacji barier. Zwłaszcza, że zmiany demograficzne sprawiaja, że coraz większy odsetek społeczeństwa wymaga choćby dostosowań dla osób z niepełnosprawnością wzroku lub słuchu.

- Powstaje ustawa, która reguluje kwestie dostępności cyfrowej dostępności stron instytucji publicznych – zapowiedział Adam Pietrasiewicz, specjalista ds. dostępności z Ministerstwa Cyfryzacji. – Powstaje też ustawa, która będzie wymagała od wszystkich instytucji publicznych poinformowania na temat tego, jak te instytucje obsługują osoby niesłyszące – podkreślił.

Wskazał również, że jeszcze 7 lat temu w jednym z urzędów wojewódzkich jako pomoc dla osób głuchych widniał numer telefonu stacjonarnego.

- Od kilku miesięcy obserwuję, co dzieje się wokół kwestii dostępności w urzędach i widzę rzecz bardzo pozytywną - jest zdecydowana wola, by tworzyć serwisy dostępne – zauważył Adam Pietrasiewicz.

Pilnujmy tempa zmian

- Od jakiegoś czasu walczę z ZUS-em, a dokładnie z jego systemem komunikacji. Choć wielokrotnie kontaktowałam i tłumaczyłam, że jestem osobą niewidomą, to wciąż przysyłana jest mi korespondencja papierowa, którą ktoś musi mi przeczytać – opowiadał Justyna Kucińska z Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego.

Życie osób z niepełnosprawnością wciąż pełne jest takich mniejszych lub większych absurdów, które jednak sukcesywnie są usuwane, wraz ze wzrostem świadomości wśród ludzi zarządzających firmami czy instytucjami.

- Na początku, gdy rozmawiałem z projektantami, dyskutowaliśmy o tym, gdzie postawić pochylnię, bo to nie było oczywiste – wspominał Kamil Kowalski, projektant dostępności z Integracji. – Dziś rozmawiamy o audiodeskrypcji, o tłumaczeniu na język migowy, o tym, czy możemy zmniejszyć nachylenie pochylni czy o tym, by zapewnić osobie na wózku możliwość wyboru, gdzie chce siedzieć na sali. Naprawdę wiele się zmienia – podkreślił Kamil Kowalski.

Jednak by te zmiany szły w dobrym kierunku i we właściwym tempie potrzebna jest stała aktywność samych zainteresowanych – osób z niepełnosprawnością i to, by same interesowały się i zabiegały o dostępność w swoich małych ojczyznach.

Komentarz

  • Brak dostepu do Urzedu Gminy Skoroszyce
    kula u nogi
    20.10.2018, 05:39
    Skoroszyce -ladna miejscowość w woj.opolskim. Niestety dostep do Gminy jest droga przez meke..glowne wejście- na bardzo wysokim parterze, kilkanaście schodow (ladnych)...Mops znajduje się na tym wysokim parterze, natomiast wszystkie wzniejsze biura już na wysokim piętrze do pokonania kilanascie schodow: dobrze ze sa poręcze....brak windy, podjazdu i wjazdu dla wozkow dziecinnych, inwalidzkich. Dla petentow chodzących o kulach, to droga przez meke….na udogodnienie dla osob starszych, schorowanych brak pieniędzy ale na imprezy gminne sa! bez udziału tych najbardziej potrzebujących, bo tylko dla sprawnych emerutow nie ma kasy....

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas