Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Och, ta mentalność. Przecież normalność nic nie kosztuje

23.11.2018
Autor: Jan Arczewski, fot. Mateusz Różański
Źródło: Integracja 5/2018
Jan Arczewski

Jesień zagościła na dobre. Opadają liście. Dni, a zwłaszcza noce są coraz chłodniejsze. Leżą kasztany, nieodłączny zwiastun nowego roku szkolnego. Dla większości dzieci to czas spotkań z nowymi koleżankami i kolegami. Dla niektórych możliwość nawiązania nowych znajomości, może nawet przyjaźni. To też szansa na zdobywanie wiedzy, bez której w dorosłym życiu trudno funkcjonować. Czy dla wszystkich zapowiada się okres pełen optymizmu?

Izolacja nie jest rozwiązaniem

Chciałbym zatrzymać się przez moment nad sytuacją dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, którzy tak jak ich pełnosprawni rówieśnicy mają nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim konstytucyjne prawo do nauki. I tu powoli zaczynają się schody. Problemy związane z kształceniem najbardziej dotyczą osób ze znacznymi niepełnosprawnościami, zwłaszcza mieszkających na wsi. Najgorsze, moim zdaniem, jest to, że nie bariery architektoniczne, odległości między miejscem zamieszkania a szkołą, stan zdrowia dziecka, ale mentalność społeczeństwa – podkreślam – dorosłej jego części, jest główną przyczyną problemów związanych z edukacją dzieci z niepełnosprawnością. Jeżeli nawet pojawiają się negatywne zachowania rówieśników wobec niepełnosprawnych koleżanek czy kolegów to wynikają one z rozmów w kręgach domowych, rozmów na ich temat z negatywnym zabarwieniem.

Nie bez znaczenia są też reakcje nauczycieli, a nawet dyrektorów szkół, przyzwalających na tego typu zachowania, a niekiedy wręcz je wywołujących. Wszelkiego rodzaju izolacja nie jest rozwiązaniem dla nikogo. Przecież jeżeli ktoś nie nauczy się tolerancji jako dziecko, to nie będzie umiał normalnie funkcjonować w grupie dorosłych. Jeśli odsuniemy na boczne tory dziecko niepełnosprawne, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego dorosłość będzie udręką dla niego i otoczenia.

Jak ludzie zachowują się względem siebie...

Kilka przykładów. Michałek korzysta z wózka elektrycznego. Mimo dużej niepełnosprawności doskonale sobie radzi z przemieszczaniem się. Był bardzo lubiany przez rówieśników. Przypadek sprawił, że potrącił wózkiem bieganącego kolegę. Nic mu się nie stało, ale mama chłopca zrobiła aferę, że stanowi on zagrożenie. Pani dyrektor podchwyciła temat, a efekt jest taki, że rodzice Michałka toczyli wielomiesięczną wojnę, aby ponownie mógł poruszać się na wózku. Trudno było mu wytłumaczyć, dlaczego przez tyle czasu musiał uczyć się w domu.

Jola ma rozpoznany autyzm. Dobrze funkcjonuje w grupie, ale zdarza się, że czasem zapada się w sobie. Nawet nie krzyczy, nie uderza głową. Po prostu jest chwilowo nieobecna. Efekt jest taki, że rodzicom zaproponowano nauczanie indywidualne, i to w obecności 14-letniej Joli, która dopiero w tym momencie poczuła swoją inność. Chodzi do szkoły, ale jej entuzjazm zgasł.

Kinga jest nastolatką z bardzo dużą nadwagą. Koleżanki wpadły na pomysł, aby ją rozebrać, nagrać i puścić w internecie filmik z wulgarnym komentarzem. Na dodatek wzięły ją na języki. Zaczęła unikać szkoły. Babcia wielokrotnie prosiła nauczycieli o interwencję. W końcu zgłosiła tę historię na policję. Efekt jest taki, że nauczyciel na godzinie wychowawczej zaatakował dziewczynkę, bo przyniosła ujmę szkole, ściągając policję i kuratorium. Kinga nie wytrzymała presji i podjęła, na szczęście nieudaną, próbę samobójczą. Po długiej terapii zmieniła szkołę, gdzie jest akceptowana i lubiana.

I jeszcze Kuba, dziś już dorosły facet, od dziecka poruszający się na wózku. Ze łzą w oku wspomina, jak to na wywiadówce mama kolegi powiedziała jego mamie, że „nauczył się czytać i pisać, to po co posyłać go do szkoły”. Ponadto nauczyciel pobierał pieniądze za nauczanie indywidualne, z którego Kuba nie korzystał.

Coś, co jest za darmo

Nie będę szukał powodów takich zachowań ze strony dorosłych, z czym przychodzi mierzyć się dzieciom niepełnosprawnym i ich rodzicom. Chciałbym jednak zachęcić wszystkich do czegoś, co nic nie kosztuje. Chodzi mi o normalność, odrobinę empatii, trochę serca.

Przecież w historii życia każdego dziecka może nastąpić taki moment, że utraci ono sprawność, a będzie trzeba posłać je do szkoły. Los nie wybiera. I co wtedy, kiedy zderzy się z podobnymi postawami? Jestem przekonany, że każdy rodzic będzie w takiej sytuacji walczył o dobro dziecka i nie będzie mu łatwo, jeśli trafi na zachowania podobne do opisanych. Może warto ułatwić życie innym, aby w razie podobnych historii nam było lżej żyć.


Jan Arczewski – Od dzieciństwa choruje na rdzeniowy zanik mięśni i porusza się na wózku. W Domu Pomocy Społecznej Kalina w Lublinie, w którym od 32 lat mieszka i pracuje jako psycholog, stworzył Telefon Zaufania dla Niepełnosprawnych (81 747 98 21). Odbył tysiące rozmów. Problemy, z którymi zwracają się do niego ludzie, dotyczą wszystkich sfer życia, nie tylko psychologicznej czy egzystencjalnej. Jest finalistą konkursu „Człowiek bez barier 2004” i pierwszym laureatem Nagrody Prezydenta RP „Dla Dobra Wspólnego” (2016). W 2017 r. znalazł się w Liście Mocy, publikacji wydanej przez Integrację, z sylwetkami 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością.


okładka magazynu: Piotr PawłowskiArtykuł pochodzi z nr 5/2018 magazynu Integracja.

Zobacz, jak możesz otrzymać magazyn Integracja.

Przeczytaj cały numer 5/2018 magazynu „Integracja” w PDF-ie (5,2 MB).

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach (w dostępnych PDF-ach).

Komentarz

  • p
    Marysia
    23.11.2018, 23:34
    Wielka przepaść. Tylko w ten sposób można skomentować różnicę traktowania dzieci niepełnosprawnych, w stosunku do dzieci pełnosprawnych. Szkoły integracyjne istnieją od 25 lat, ale integracji nie było i nadal nie ma. Przykro to mówić, ale polskie społeczeństwo ma mentalność barbarzyńców. W tym kraju jeszcze przez wiele lat nic się nie zmieni.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Sonda

Jak oceniasz wynik wyborów?

Biuletyn

Wspierają nas