Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Lista Mocy 1918-2018. Stefan Dymiter ps. Cororo

16.01.2019
Autor: Beata Dązbłaż, Fot. Mateusz Różański/Archiwum Integracji
Stefan Dymiter

1938–2002
wirtuoz-samouk, uliczny skrzypek

Na stałe wpisał się w krajobraz Krakowa. Był Romem. Jego pseudonim oznacza w języku romskim „ślepiutki”. Muzykę miał we krwi. Niewiele wiadomo o jego życiu osobistym.

W wyniku choroby amputowano mu nogi i stracił wzrok. Poruszał się na wózku, miał także niesprawną rękę, co sprawiało, że podczas gry trzymał skrzypce prawą ręką za gryf i opierał je na brzuchu.

Grał zawsze w tym samym miejscu, na rogu ul. Floriańskiej i św. Marka. Jego muzyka wprawiała mieszkańców i gości miasta w zachwyt. „Póki Stefan gra na skrzypcach, póty będę miał nadzieję" – śpiewał w utworze Miasto Kraków grupy Homo Twist Maciej Maleńczuk, który przez siedem lat był ulicznym śpiewakiem.

Stefan Dymiter współpracował z „Piwnicą pod Baranami”, na ulicy grał z cygańskimi grajkami: akordeonistą, gitarzystą i kontrabasistą. Z kapelą Romano Drom nagrał dwie płyty. Jego marzeniem było zagrać w filharmonii, co się spełniło, gdy został zaproszony do Filharmonii Krakowskiej przez jej dyrektora.

Pochowany został w rodzinnych Kowarach. Tam także odbywa się od 2012 r. festiwal muzyki etno „CORORO – Festiwal Etno im. Stefana Dymitera”.

„Był osobą niebywałą i niebywale utalentowaną. To taki romski Antek. Gdyby urodził się w innym miejscu i czasie, byłby rozpoznawalny i doceniany na całym świecie. A tak zbierał do kapelusza na ul. Floriańskiej. Nie mam wątpliwości co do tego, że choć nie jest pochowany u nas, był człowiekiem z Krakowa” – napisała o nim internautka. „Doskonale Go pamiętam. Był niewątpliwą atrakcją, gdy trafili Mu się dobrzy akompaniatorzy, z tego wątłego, schorowanego ciała wyłaniał się prawdziwy geniusz. To była zawsze wielka przyjemność słuchać Jego wspaniałej gry” – komentują internauci. – „Pamiętam, jak w latach 80. moja ciotka z Kanady zobaczyła go i usłyszała jego grę. Była tak poruszona, że włożyła mu pod koszulę 100 dolarów. Był wart wszystkich skarbów świata!”.

Fundacja Klamra podjęła inicjatywę, w wyniku której na murach przy ul. Raszyńskiej w Warszawie powstała streetartowa Galeria Romska, w której jest m.in. także mural przedstawiający Stefana Dymitera (na zdj.).
 

Komentarz

  • Nie które fakty nie prawdziwe
    Anonim
    27.12.2019, 16:09
    Po pierwsze.Nogi nie stracił w wyniku choroby tylko spadł ze schodów i gangrene mu się zrobiła to dlatego mial amputowaną nogę a po drugie wzroku nie stracił tylko od urodzenia był niewidomy

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas