Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Za i przeciw. Eksperci o propozycji 500 zł dodatku

21.05.2019
Autor: zebrał i opracował Mateusz Różański, fot. Ivan Prole/Freeimages.com
Na czerwonym tle białe dymki symbolizujące wypowiedzi

Czy wypłacanie dorosłym osobom z niepełnosprawnością dodatkowych 500 zł może je zniechęcić do podejmowania pracy? A może przeciwnie – sprzyjać będzie ich upodmiotowieniu i niezależności? Mówią nam eksperci, wśród nich osoby z niepełnosprawnością.

Podczas konwencji regionalnej PiS w Krakowie premier Mateusz Morawiecki obiecał nowe świadczenie w wysokości 500 zł, które będzie wypłacane dorosłym osobom z niepełnosprawnością. Według rzeczniczki rządu Joanny Kopcińskiej, ma ono trafiać do osób całkowicie niezdolnych do pracy, które oprócz renty socjalnej nie mają innych stałych źródeł utrzymania.

O skomentowanie tej propozycji rządu poprosiliśmy osoby ze środowiska naukowego i organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką niepełnosprawności.

Pomoc realna – bo finansowa

- Pojawienie się zapowiedzi nowego świadczenia jest ważnym i oczekiwanym przez osoby niesamodzielne i ich opiekunów elementem systemu wsparcia – skomentowała obietnicę rządu dr Agnieszka Dudzińska, socjolożka z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk i mama syna z zespołem Downa.

Dr Dudzińska zwraca uwagę na sam charakter świadczenia – jej zdaniem odpowiadający potrzebom osób z niepełnosprawnością.

- Mam nadzieję – a wypowiedzi członków rządu na to wskazują – że będzie to świadczenie finansowe, a nie rzeczowe, jak poprzednio, w przypadku zmiany ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej. Doświadczenie pokazało, że uprzywilejowany dostęp do usług zdrowotnych, a zwłaszcza tzw. bezkolejkowość, w dużej mierze okazał się fikcją ze względu na brak lekarzy specjalistów i konieczność rywalizowania o miejsce z innymi chorymi, w tym również „bezkolejkowymi” – zaznacza socjolożka.

Według niej, przy szwankującym systemie publicznym potrzebna jest gotówka, na co zwracali uwagę rodzice protestujący w Sejmie.

- Dodatkowe pieniądze potrzebne są na leki, rehabilitację i opiekę – wymienia dr Dudzińska.

Agnieszka Dudzińska
Dr Agnieszka Dudzińska, fot. Adrian Grycuk [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], from Wikimedia Commons

Więcej na dzieci

Dr Dudzińska zwraca jednak uwagę na brak szczegółowych informacji dotyczących tego, do kogo właściwie nowe świadczenie ma trafić.

- Osób na rencie socjalnej jest 280 tysięcy. Trudno zgadywać, skąd bierze się liczba 500 tysięcy, deklarowana przez rząd. Czekamy na dalsze informacje – stwierdza Agnieszka Dudzińska. – Obecnie planowane jest zawężenie grupy docelowej do osób najbardziej potrzebujących. Jednak wypowiedzi rządu pozostawiają niepewność, gdyż są nieprecyzyjne. Z tego, co mówiła w poniedziałek pani Kopcińska, rzecznik rządu, świadczenie dotyczyłoby tylko osób na rencie socjalnej, pozbawionych innych źródeł dochodu – tłumaczy badaczka.

Jej zdaniem to trafne ograniczenie, gdyż większość osób ze znaczną niepełnosprawnością stanowią seniorzy, których niepełnosprawność wynika z chorób typowych dla tej grupy wiekowej i na ogół dysponują one emeryturą.

Jednocześnie dr Dudzińska uważa, że za wprowadzeniem nowego świadczenia powinny iść kolejne kroki.

- Moim zdaniem podobne – o ile nie wyższe – dodatkowe świadczenie powinno być także przyznane niepełnosprawnym dzieciom. Przekonywanie, że wystarczy im przecież ogólne poszerzenie programu 500+, jest nieuczciwe – podkreśla socjolożka. – Te dzieci potrzebują dodatkowych środków na zwiększone potrzeby, te wynikające wyłącznie z niepełnosprawności. Dotyczy to, według danych systemu edukacji, 200 tysięcy dzieci.

Dr Dudzińska i pozostali komentujący zwracają uwagę na polityczny charakter obietnicy premiera, której nie da się komentować w oderwaniu od kampanii wyborczej, i to w ramach trzech kolejnych wyborów – do Parlamentu Europejskiego w maju, do Sejmu i Senatu na jesieni i przyszłorocznych wyborów prezydenckich.

Agnieszka Dudzińska twierdzi, że odbiór zapowiedzi rządu jest bardzo pozytywny, zwłaszcza wśród tych rodziców, którzy opiekując się dorosłymi niesamodzielnymi dziećmi są w naprawdę trudnej sytuacji materialnej. Jest to dowód na to, że ta grupa jest postrzegana jako ważni wyborcy, o których głosy warto zabiegać.

Zatarcie wrażenia

Zupełnie innego zdania są m.in. aktywistki zajmujące się tematyką niepełnosprawności – Agnieszka Bal i Katarzyna Żeglicka.

- Jako podmiot tej propozycji bardzo się cieszę, gdyż wiadomo, że nasze życie jest o wiele droższe niż przeciętnego człowieka, a o pracę dla nas jest znacznie trudniej – podkreśla Agnieszka Bal, społeczniczka i politolożka, osoba z niepełnosprawnością, zwyciężczyni konkursu „Człowiek bez barier 2015”. – Z drugiej strony, bardziej politologicznej, to jest element kampanii wyborczej, obarczony dość dużym ryzykiem, gdyby wystąpił kryzys ekonomiczny.

Agnieszka Bal siedzi na wózku wyposażonym w tablicę z literami. Za nią brama Uniwersytetu Warszawskiego
Agnieszka Bal, fot. archiwum

Jej zdaniem, celem pośrednim decyzji o przyznaniu tego świadczenia może być zatarcie wrażenia, jakie pozostało po proteście osób z niepełnosprawnością w Sejmie.

- Okres przedwyborczy nie jest czasem, w którym można wierzyć do końca wszystkim propozycjom – stwierdza Agnieszka Bal.

Mydlenie oczu

- To dla mnie mydlenie oczu i zamykanie nam ust przed 23 maja, tj. dniem protestu osób z niepełnosprawnościami – mówi z kolei Katarzyna Żeglicka.

Aktywistka z niepełnosprawnością i członkini stowarzyszenia Strefa Wenus z Milo stwierdza, że same słowa o „poszkodowanych przez los”, używane przez Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego, pogłębiają charytatywne podejście do osób z niepełnosprawnością.

- Dla mnie to nie jest działanie zgodne z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami, ale nabijanie sobie kolejnych punktów w kampanii wyborczej. To jest myślenie w stylu „Damy im comiesięczną jałmużnę” zamiast inwestować w dostępność, przeciwdziałanie przemocy, mieszkania wspomagane czy asystenturę. Ciekawe, komu zabiorą, żeby dać osobom z niepełnosprawnościami? – surowo recenzuje pomysły rządu Katarzyna Żeglicka.

Manifestacja. Katarzyna Żeglicka przemawia do mikrofonu stojąc wśród ludzi
Katarzyna Żeglicka przemawia podczas ubiegłorocznego protestu osób z niepełnosprawnością w Sejmie, fot. M. Różański

Najlepsze wyborczo, najgorsze systemowo

Podobnie pomysł nowego świadczenia ocenia dr hab. Paweł Kubicki, ekonomista i socjolog ze Szkoły Głównej Handlowej.

- Powiedziałbym, że rząd chciał zrobić coś szybko, medialnie i kupując maksymalnie dużo głosów wyborczych. Padło na 500 plus, a w najbliższym czasie będzie do tego dociągana reszta, czyli uzasadnienie, wyliczenia i wskazywanie bardziej racjonalnych uzasadnień podjętej w trybie wyborczym decyzji – stwierdza ekonomista.

- Bazując na nieco przybliżonej koncepcji 500 plus należy powiedzieć, że jest to prawdopodobnie najlepsze wyborczo i najgorsze systemowo rozwiązanie, jakie można byłoby przyjąć – ocenia dr Kubicki. – Wyborczo będzie można – całkiem słusznie – powiedzieć, że rząd wspiera osoby z niepełnosprawnościami znajdujące się w najgorszej sytuacji ekonomicznej – jeśli chodzi o dochody, bo potrzeby i koszty życia nie są brane pod uwagę.

Innym zarzutem formułowanym przez dr. Kubickiego jest to, że nowe świadczenie będzie wprowadzane w ramach obecnego systemu orzecznictwa, który przecież miał tuż po wyborach ulec zmianie. Podobnie jak dr Dudzińska uważa, że problemem jest określenie grupy przyszłych beneficjentów.

- Niejasno brzmi też użyte przez rzeczniczkę rządu sformułowanie o osobach, które nie mają innego stałego źródła utrzymania – zaznacza dr Kubicki. – Czy chodzi o kumulację świadczeń, czy np. dochody z pracy? Trudno powiedzieć, choć warto zwrócić uwagę, że po planowanych podwyżkach osoby z rentą socjalną i 500 plus będą mieć wyższe świadczenie niż osoby z niską rentą inwalidzką lub emeryturą.

Co z Funduszem Solidarnościowym?

Ekonomista zwraca też uwagę na źródła finansowania nowego świadczenia.

- Jeszcze inną kwestią jest Fundusz Solidarnościowy, którego całość bądź znaczna część ma pójść na sfinansowanie dodatku, tymczasem kilka miesięcy temu dostaliśmy cały pakiet działań, który miał być finansowany właśnie z tych środków, a niedawno zakończył się konkurs na świadczenia w ramach opieki wytchnieniowej. Czy te programy będą kontynuowane po 2019 r.? – pyta Paweł Kubicki.

Ma też poważne wątpliwości co do skuteczności i zasadności świadczenia.

- Czy wszystkie problemy da się rozwiązać przy pomocy 500-złotowych świadczeń dla kolejnych grup obywateli? – pyta. – Moim zdaniem nie da, bo skala potrzeb osób wymagających najbardziej intensywnego wsparcia znacznie przekracza 500 zł, a części usług społecznych i zdrowotnych nie da się kupić na wolnym rynku indywidualnie. Tymczasem dzięki 500 zł w gotówce, choć wielu rodzinom bardzo potrzebnych, prywatyzujemy sobie wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami oraz zwiększamy koszty zakupu (bo stawki specjalistów pewnie wzrosną) osobom z niepełnosprawnością umiarkowaną i lekką, które żadnych dodatkowych pieniędzy nie zobaczą.

Języczek u wagi

Bardziej optymistycznie, choć nie bez krytyki, ocenia obietnicę premiera i samo jej pojawienie się w kampanii wyborczej dr hab. Katarzyna Roszewska, prawniczka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, mama dziecka z autyzmem.

- Stała się rzecz niebywała, języczkiem u wagi w wyborach do Parlamentu Europejskiego stały się nie kwestie światopoglądowe, kwestie z obszaru polityki zagranicznej, a potrzeba wsparcia dla osób najniżej funkcjonujących. To oznacza też duży awans tego tematu w agendzie politycznej – ocenia.

Dr Roszewska chwali fakt, że świadczenie jest kierowane do osób z niepełnosprawnością, a nie dla ich opiekunów. Jej zdaniem, nie da się realizować prawa do niezależnego życia osób z niepełnosprawnością wspierając jedynie opiekunów.

Jednak dr Roszewska daleka jest od huraoptymizmu.

- Założenia propozycji nie są doprecyzowane (można mieć wrażenie, że rodzą się na naszych oczach), informacje podane przez panią rzecznik są niespójne, ale wobec tego nie ma sensu spekulować, należy dopytywać, podpowiadać, jak mogłoby to rozwiązanie w szczegółach wyglądać – stwierdza prawniczka. – Z niepokojem jednak obserwuję, że różni eksperci i konkurenci polityczni już zaczęli atakować, krytykować rząd za zły moment, wyrachowanie polityczne, brak precyzji (choć jeszcze nie ma projektu) albo naruszanie uprawnień innych grup (zwłaszcza pracujących!). Tak – moment jest polityczny, bo to są politycy – dodaje.

Odroczony sukces protestu

Katarzyna Roszewska zgadza się ze stwierdzeniem, że rząd prawdopodobnie próbuje wygasić zapowiedziany protest osób z niepełnosprawnością, bo wcześniej przecież pieniędzy nie było. Jest to więc „odroczony w czasie” sukces protestujących, co jej zdaniem należy wyraźnie podkreślić. Prawniczka odnosi się też do tego, że najprawdopodobniej z korzystania ze świadczenia wykluczone będą osoby pracujące, a także, podobnie jak przedmówcy, do braku reformy systemu orzekania.

- Jednak nie mogę pogodzić się z dyskredytowaniem zapowiedzi rozwiązania, które może wydobyć z nędzy osoby „niezatrudnialne” – stwierdza Katarzyna Roszewska. – To do nich, wyobrażam sobie, jest przede wszystkim skierowane owe 500+. Nie możemy odwlekać rozwiązania tak pilnej potrzeby do momentu zreformowania całego systemu orzecznictwa i zbudowania od nowa systemu świadczeń. Pewnie, że należy to zrobić, ale to potrwa. A polityka publiczna ma to do siebie, że oprócz planowania lepszych i doskonalszych rozwiązań na przyszłość powinna również rozwiązywać bieżące problemy. Jeśli oceniamy je jako pilne i ważne, należy to po prostu zrobić.

Czy świadczenie jest zgodne z Konwencją?

Wśród komentarzy na temat nowego świadczenia przewija się wątek jego zgodności z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych. Jego zwolennicy podkreślają, że ma ono trafiać do samych osób z niepełnosprawnością, przeciwnicy przestrzegają, że zniechęci ono osoby z niepełnosprawnością do podejmowania pracy. Dlatego o stanowisko poprosiliśmy związanego z Kongresem Osób z Niepełnosprawnościami dr. Krzysztofa Kurowskiego, przewodniczącego Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami (PFON).

„Polskie Forum Osób z Niepełnosprawnościami docenia i cieszy się z uwzględnienia w działaniach państwa szczególnie trudnej sytuacji osób z niepełnosprawnościami, potrzebujących bardzo intensywnego wsparcia. Warto przypomnieć, że opracowany przez Kongres Osób z Niepełnosprawnościami „Nowy System Wsparcia – Za Niezależnym Życiem” już w 2016 r. wskazywał konieczność zapewnienia świadczenia kompensacyjnego dla osób z niepełnosprawnościami, uwzględniającego indywidualne potrzeby i możliwości każdej osoby. Szczególnie osób z wieloraką, głęboką niepełnosprawnością, których obecny system orzekania o niepełnosprawności po prostu nie widzi” – czytamy w przedstawionym przez dr. Kurowskiego stanowisku Forum.

Twarz Krzysztofa Kurowskiego
Dr Krzysztof Kurowski, fot. archiwum

Członkowie PFON zauważają, że sama propozycja świadczenia nie została skonsultowana ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, ale wyrażają też nadzieję, że odbędą się stosowne konsultacje społeczne – choćby po to, by dokładnie zdiagnozować grupę, która z tego rozwiązania skorzysta. Bo na razie z propozycją rządu wiąże się wiele obaw środowiska związanego z Kongresem Osób z Niepełnosprawnosciami.

- Nie ukrywam, że przedstawione informacje na temat ewentualnego świadczenia wywołują wiele wątpliwości. Przede wszystkim istnieje zagrożenie, że pogłębi ono wady obecnego systemu, grupa docelowa jest bowiem bardzo zróżnicowana, stąd też zróżnicowane powinny być kierowane do niej świadczenia – zauważa dr Kurowski. – Tymczasem, zgodnie z dochodzącymi informacjami, nowe świadczenia w jednakowej wysokości dostaną zarówno osoby z głęboką niepełnosprawnością, jak i osoby potrzebujące jedynie niewielkich form asystencji w celu funkcjonowania w życiu społecznym i zawodowym.

Pogłębienie pułapki rentowej?

Przewodniczący PFON zauważa, że świadczenie w obecnie przewidywanym kształcie będzie miało silny charakter deaktywacyjny i pogłębi tzw. pułapkę rentową, ponieważ warunkiem jego otrzymania będzie rezygnacja z wszelakich form zatrudniania. Zdaniem Krzysztofa Kurowskiego to czyni rządową propozycję daleką od indywidualizacji wsparcia.

Podkreśla, że doświadczenia międzynarodowe wielu środowisk osób z niepełnosprawnościami wskazują, że jest możliwe stworzenie takiego systemu, w którym osoby z największym stopniem niepełnosprawności dostają odpowiednie wsparcie, a jednocześnie nie ma on dla nikogo charakteru deaktywującego.

- Wreszcie trzeba zaznaczyć, iż zgodnie z przekazywanymi informacjami może nastąpić nieuprawnione zróżnicowanie uprawnień osób pobierających rentę socjalną oraz rentę z tytułu niezdolności do pracy. Nie ma żadnych argumentów przemawiających za przyznaniem świadczenia tylko pierwszej z tych grup. Stanowiłoby to dyskryminację osób, które nabyły niepełnosprawność jako dorosłe – wyjaśnia Krzysztof Kurowski.

Zdaniem przedstawicieli reprezentowanego przez niego PFON trzeba mocno podkreślić, że najlepszym rozwiązaniem byłoby powiązanie wprowadzenia nowego świadczenia z szybką reformą systemu orzekania. Zgodnie z rekomendacjami Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami i propozycjami Komitetu Praw Osób z Niepełnosprawnościami nowy system powinien się opierać na orzekaniu pozytywnym (o potrzebnym wsparciu), a nie na orzekaniu o niesamodzielności.

- Wraz z nowym systemem orzekania i systemem wsparcia finansowego powinien zostać wprowadzony realnie i stale działający system usług i produktów, których koszty nie przekroczą możliwości odbiorców – podsumowuje dr Kurowski.

Komentarz

  • BIERZEMY?
    Jarecki
    21.05.2019, 18:57
    No to jak? Chcemy te pięć stówek do renciny? Czy nie chcemy, bo to od PISu?

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Sonda

Czy oddałaś/-eś już swój głos na „Człowieka bez barier 2019”?

Biuletyn

Wspierają nas