Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Poradnik. Błędy medyczne

27.05.2019
Autor: Beata Dązbłaż, fot. Marta Kuśmierz, sxc.hu, pixabay.com
izba przyjęć w szpitalu

Co robić, gdy istnieje podejrzenie powstania błędu medycznego? Jak i gdzie go zgłosić? Czy zwracać się do prawnika? Oto kilka pytań nasuwających się w niezwykle trudnej sytuacji, gdy człowiek zostaje poszkodowany w trakcie świadczeń medycznych lub dotyczy to jego bliskich.

„Śmierć pacjenta w izbie przyjęć. Prezes szpitala przeprasza rodzinę”; „Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci dziecka podczas porodu”; „Omyłkowa transfuzja krwi, lekarz odwołuje się od wyroku” – to tylko niektóre tytuły prasowe z ostatnich tygodni. Zaczynamy się przyzwyczajać do tego, że w codziennej porcji wiadomości będzie co najmniej jedna tego typu.

W sondzie na portalu Niepełnosprawni.pl na pytanie: „Czy kiedykolwiek skarżyłaś/skarżyłeś się na błąd medyczny, zaniedbanie, niewłaściwe traktowanie w przychodni, szpitalu itp.?” – 16,2 proc. osób odpowiedziało, że nie zgłaszały takiej sytuacji, gdyż nie wiedziały, do kogo i gdzie.

Definicja

Medycyna ani prawo nie definiują jednoznacznie, czym jest błąd medyczny. Wikipedia – za Agnieszką Liszewską i jej publikacją Odpowiedzialność karna za błąd w sztuce lekarskiej (Kraków, 1998) – podaje: „błąd w sztuce medycznej oznacza naruszenie przez lekarza (świadomego tego, że podejmuje czynność medyczną) obowiązujących go w konkretnym wypadku, wypracowanych na gruncie nauki i praktyki reguł postępowania zawodowego wobec dóbr prawnych w postaci życia i zdrowia człowieka, które na gruncie prawa stanowi podstawę dla stwierdzenia naruszenia obowiązku ostrożności”.

Prawnik radzi

- Generalnie mówi się, że każde działanie lekarza, które jest niezgodne z wiedzą i sztuką medyczną, jest błędem lekarskim. Ale jest nim także przeniesienie pacjenta - jeśli jest w stanie zagrożenia życia - na wyższy poziom stanu zagrożenia. Na przykład, jeśli do szpitala przyjeżdża pacjent z zawałem serca lub udarem, to już jest w stanie zagrożenia życia. Nieudzielenie mu właściwej pomocy, adekwatnej do stanu zdrowia, wywołuje jeszcze wyższy stan zagrożenia, który powoduje śmierć. Za każdym razem prokuratura indywidualnie bada, analizuje i ocenia, czy mamy do czynienia z błędem medycznym – wyjaśnia mecenas Beata Bosak-Kruczek.

Krok po kroku

Ważne!

W sondzie na portalu Niepelnosprawni.pl prawie 20 proc. respondentów odpowiedziało, że nie zgłaszali nigdzie podejrzenia o popełnieniu błędu medycznego, gdyż nie chcieli ponownie przeżywać traumy. Przestrzegamy wszystkich, którzy decydują się na taki krok, że postępowanie w sądzie potrwa kilka lat i będzie to ciężkie doświadczenie po stracie bliskiej osoby lub po uszczerbku na zdrowiu, którego sami doznaliśmy. Podejmując decyzję o zgłoszeniu sprawy do prokuratury, trzeba być tego świadomym. Na podjęcie decyzji o złożeniu zawiadomienia do prokuratury poszkodowany lub jego bliscy mają 3 lata od zdarzenia.

dokumenty medyczne w teczce
fot. sxc.hu

  1. Prosimy dyrekcję szpitala o udzielenie dokumentacji medycznej

Jeśli bliska osoba leży w szpitalu, ale wiemy, że nie ma szans na przeżycie albo już zmarła, i podejrzewamy, że został popełniony błąd medyczny, czyli w niewłaściwy sposób została udzielona pomoc medyczna – przede wszystkim zwracamy się na piśmie do dyrektora szpitala z wnioskiem o udzielenie dokumentacji medycznej. 

- Trzeba to zrobić jak najszybciej, gdyż z mojego doświadczenia wynika, że jeśli składamy zawiadomienie do prokuratury, a szpital się o tym dowiaduje, to zanim prokurator wyda postanowienie o wydaniu dokumentacji medycznej, często ulega ona w szpitalu bezprawnej „modyfikacji” – mówi mec. Beata Bosak-Kruczek. – Lekarze, bojąc się odpowiedzialności, fałszują dokumentację. Dlatego czas gra tu rolę – trzeba poprosić o dokumentację, zanim złoży się zawiadomienie do prokuratury. Dokumentacja powinna odzwierciedlać wszystkie etapy procesu leczenia i procedur wdrożonych lub niewdrożonych w procesie udzielania pomocy medycznej – dodaje.

Pamiętaj!

Gdy bliska osoba trafia do szpitala, musi kogoś upoważnić do otrzymania dokumentacji medycznej w postaci kopii. Jeśli trafia do szpitala nieprzytomna, to taką dokumentację ma prawo otrzymać ktoś najbliższy (mąż, żona, matka, ojciec, dziecko).

  1. Składamy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury rejonowej, właściwej dla miejsca zdarzenia

Już na tym etapie można poszukać prawnika, który będzie reprezentował poszkodowanego lub bliskich w prokuraturze i napisze zawiadomienie. Można także napisać je samemu. Do tego konieczne jest posiadanie zabezpieczonej dokumentacji medycznej, gdyż prawnik, który podpisze się pod tym uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa, nie może składać fałszywego oskarżenia, czyli nie może oskarżać, nie mając ku temu uzasadnionych podstaw. Dokumentacja, którą dostarczymy prawnikowi, powinna wskazywać na to, że mamy do czynienia prawdopodobnie z popełnieniem błędu medycznego.

Zawiadomienie do prokuratury – w razie zgonu bliskiej osoby – może być utrzymane w duchu:

„Działając w imieniu własnym, zawiadamiam o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez lekarzy szpitala (nazwa), którzy pracują na oddziale (nazwa) w związku z nieprawidłowym otoczeniem opieką medyczną nad moją (wymienić stopień pokrewieństwa) w dniach (podać okres hospitalizacji), i wnoszę o wszczęcie postępowania. Jednocześnie wnoszę o niezwłoczne zabezpieczenie zwłok i przeprowadzenie badania sekcyjnego przez Zakład Medycyny Sądowej” (podpis).

Następnie należy podać uzasadnienie złożenia zawiadomienia, czyli jak najdokładniej opisać całą sytuację ze wskazaniem, co uwiarygodnia to, że mamy do czynienia z błędem medycznym. Powinniśmy także dołączyć posiadaną kopię dokumentacji medycznej. Koniecznie umieśćmy w zawiadomieniu kontakt telefoniczny do siebie (jeśli zawiadomienie składamy sami).

Pamiętaj!

Po złożeniu zawiadomienia do prokuratury trzeba poinformować o tym dyrekcję szpitala i ordynatora oddziału, i w związku z tym prosić, aby szpital nie przeprowadzał sekcji zwłok sam, gdyż będzie przeprowadzana sekcja prokuratorska. Trzeba bowiem wiedzieć, że taka sekcja zwłok musi być wykonana. 

- Jest to bardzo ciężkie przeżycie po stracie bliskiej osoby, ale musi się wydarzyć dlatego, że zupełnie inna jest jakość i bezstronność badania sekcyjnego przeprowadzonego przez szpital niż przez lekarza medycyny sądowej – podkreśla mec. Beata Bosak-Kruczek.

lekarze podczas operacji lub zabiegu
fot. pixabay.com

  1. Prokurator kontaktuje się z nami

Prokurator powinien skontaktować się z nami jak najszybciej, już następnego dnia. Składając zawiadomienie w biurze podawczym prokuratury, można podkreślić, że konieczne jest szybkie działanie, gdyż chodzi o podejrzenie błędu medycznego i konieczność wykonania sekcji zwłok. Można także prosić o widzenie osobiste z prokuratorem, poinformować go o złożeniu zawiadomienia o śmierci bliskiej osoby i o konieczności szybkich decyzji.

Uwaga!

W sytuacji gdy nie doszło do śmierci bliskiej osoby, ale istnieje podejrzenie, że w procesie leczenia popełniono błąd lekarski, postępujemy adekwatnie do sytuacji. Zawiadomienie do prokuratury pisze wtedy sama osoba poszkodowana i musi wykazać, że chodzi o uszczerbek na zdrowiu trwający dłużej niż 7 dni. Efekt jest zawsze taki sam – finalnie sprawa trafia do biegłego. Nawet jeśli zaniedbanie medyków jest ewidentne, trzeba czekać na jego opinię.

  1. Wybór prawnika i koszty

Bardzo trudno jest prowadzić taką sprawę samemu, dlatego prawdopodobnie trzeba zdecydować się na współpracę z prawnikiem. Dobrze jest wcześniej sprawdzić jego doświadczenie w prowadzeniu podobnego rodzaju spraw. Warto także zawrzeć z nim umowę albo chociaż mieć na piśmie, np. w e-mailu, ustalenia dotyczące wynagrodzenia za jego pracę. Najlepiej ustalić z prawnikiem stawkę godzinową, ale biorąc pod uwagę, że przesłuchań będzie dużo, powinna być racjonalna.

Stawki na rynku kształtują się obecnie w granicach 270–340 zł netto za godzinę. Można także umówić się na jedną kwotę za każde przesłuchanie, niezależnie od tego, ile czasu będzie ono trwało – może bowiem trwać wiele godzin. Stawka za przesłuchanie może wynosić 600–800 zł. Jeśli jest np. 15 lekarzy do przesłuchania, możemy umówić się z prawnikiem na limit, aczkolwiek jeśli sprawa jest rozwojowa, to nakład pracy prawnika może być o wiele większy, niż na początku się wydawało.

  1. Inne koszty

W sprawie karnej nie ponosi się żadnych kosztów. Jeśli prokurator postawi zarzuty, skieruje akt oskarżenia i sprawa pójdzie do sądu karnego, to koszty – włącznie z opinią biegłych – ponosi Skarb Państwa. Inną sprawą są koszty sądowe. Przy sprawie cywilnej mówimy o odszkodowaniu, ale można także ubiegać się o zadośćuczynienie za śmierć bliskiej osoby. Racjonalnym momentem na decyzję, czy skierować powództwo przeciwko szpitalowi, może być zakończenie przesłuchań wszystkich lekarzy, jeśli z protokołów ich przesłuchań wynika, że został popełniony błąd. Możemy też poczekać na opinię biegłego i nawet jeśli nie jest jednoznaczna, ale korzystna i wykazuje, że zaszły nieprawidłowości, można złożyć już powództwo. Suma odszkodowania i zadośćuczynienia może wynieść od 100 tys. zł do nawet miliona.

O odszkodowaniu mówimy wtedy, gdy zmarły bliski był w wieku produkcyjnym i mógł jeszcze pracować, budżet rodziny z powodu jego odejścia znacznie się zmniejszył, a przez okres do emerytury bliski mógł zarobić jakąś określoną sumę, która w takiej sytuacji staje się wartością odszkodowania. Jeśli zmarła bliska osoba była na emeryturze, można wystąpić tylko o zadośćuczynienie za straty moralne, a nie o odszkodowanie. Jego wysokość uzależniona jest od tego, jak bliska była to więź – i może wynosić od 100 tys. zł wzwyż.

dłonie liczą pieniądze
fot. Marta Kuśmierz

Pamiętaj!

Każde wniesienie powództwa kosztuje 5 proc. wartości przedmiotu sprawy, czyli np. od 100 tys. zł będzie to 5 tys. zł. Zawsze można zwrócić się do sądu o zwolnienie z kosztów, czyli wykazać, że nie mamy takich środków, ale chodzi o błąd medyczny, przez który straciliśmy bliską osobę, oraz że sprawa rokuje, iż w wyniku rozpoznania powództwo nie zostanie oddalone. Zawsze to sąd decyduje o zwolnieniu z opłaty.

Sprawa cywilna a sprawa karna

W sprawie cywilnej można mieć roszczenie o zapłatę (odszkodowanie, zadośćuczynienie), a w sprawie karnej żąda się sprawiedliwości. Postępowanie karne uwiarygodnia odpowiedzialność szpitala i potwierdza, że faktycznie wydarzyło się coś niedobrego. 

- Nie mam takiej sprawy, żeby bez postępowania karnego iść do sądu cywilnego. Najlepiej sprawę prowadzić dwutorowo – zacząć od postępowania karnego, a po kilku miesiącach czy roku, kiedy już zostanie zebrany dobry materiał dowodowy, skierować sprawę do sądu cywilnego z powództwem o odszkodowanie i zadośćuczynienie lub tylko zadośćuczynienie – w zależności od sytuacji – wyjaśnia mec. Beata Bosak-Kruczek.

Sprawa cywilna potrwa kolejnych kilka lat, ale zazwyczaj będzie szła równolegle ze sprawą karną. Może skończyć się wcześniej, ale i tak będzie to czas bardzo długi.

  1. Przesłuchania świadków

Jeśli prokurator wyda postanowienie o wszczęciu śledztwa, zawsze uprzednio musi ocenić, czy zawiadomienie jest na tyle wiarygodne, żeby to zrobić. Dlatego tak ważne jest, by dobrze uzasadnić swoje podejrzenia o błędzie medycznym. Po wszczęciu śledztwa dobrze jest dać prawnikowi sugestie, których lekarzy należałoby przesłuchać. Prawnik składa wniosek dowodowy, czyli wnioskuje o to, jakie dowody należy przeprowadzić, tj. kogo przesłuchać i na jaką okoliczność.

Pamiętaj!

Ministerstwo Sprawiedliwości w 2016 r. wydało wiążącą interpretację dla wszystkich jednostek prokuratury, że zgodnie z Ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty istnieje podstawa, by pokrzywdzony zwolnił lekarzy z tajemnicy zawodowej. W związku z tym należy złożyć do protokołu oświadczenie o wyrażeniu zgody, aby cały personel medyczny, który brał udział w procesie leczenia nas lub bliskiej osoby, został zwolniony z tajemnicy lekarskiej.

Reprezentujący klienta prawnik wchodzi w kontakt z prokuratorem w celu ustalenia terminów przesłuchań lekarzy tak, by prawnik mógł w nich uczestniczyć.

- Bardzo ważne jest, by nawiązać życzliwy kontakt z prokuratorem, aby terminy przesłuchań odpowiadały prawnikowi, z zasady bowiem nie ma on takiego obowiązku. Dobru sprawy służą przychylne relacje z prokuratorem i warto o nie zadbać – mówi mec. Beata Bosak-Kruczek. – Bez udziału prawnika w przesłuchaniach nie będą one pełnowartościowe – dodaje.

rzeźba sprawiedliwości w postaci kobiety z zasłoniętymi oczami, trzymającej wagę
fot. pixabay.com

  1. Rola prokuratora a rola prawnika/pełnomocnika rodziny

Prokurator prowadzi postępowanie, wydaje postanowienia, zarządzenia, czyli podejmuje wszelkie decyzje odnośnie do prowadzonego postępowania.

Prawnik może tylko składać wnioski, które prokurator może uznać lub nie. Prawnik pełni funkcję pomocniczą wobec działań prokuratora. Bardzo ważne jest nawiązanie dobrej relacji z prokuratorem, zaproponowanie przygotowania mu pytań do przesłuchań, gdyż prokurator nie jest lekarzem, nie zna meandrów medycyny ani specyfiki choroby, która dotknęła nas lub bliskiego, który z jej powodu zmarł. Nie ma też czasu, aby poznać wszystkie szczegóły leczenia nas lub bliskiej osoby.

W przesłuchaniach świadków uczestniczą: prokurator jako przesłuchujący, prawnik jako pełnomocnik poszkodowanego/bliskich oraz lekarz i personel medyczny jako świadkowie. Może brać w nich udział także sam poszkodowany, może być na każdym przesłuchaniu, jeśli pozwalają mu na to siły fizyczne i psychiczne, może także zadawać pytania. Po każdym przesłuchaniu prawnik powinien złożyć wniosek o zgodę na wykonanie fotokopii z protokołu zeznań świadków i dać je swojemu klientowi, aby ten mógł się z nimi zapoznać, zgłosić sugestie i na tej podstawie uzbroić swojego prawnika w wiedzę. Może np. stwierdzić po ich przeczytaniu, że świadek mija się z prawdą – to jest bardzo istotna rola poszkodowanego lub bliskich na tym etapie procesu. To pozwala prawnikowi zadawać celne pytania.

  1. Skierowanie sprawy do biegłego

Po przesłuchaniach świadków, a przed skierowaniem sprawy do biegłego prawnik powinien przygotować także pytania, które sam chce zadać biegłemu. Powinien to skonsultować z poszkodowanym lub jego bliskimi – zawsze trzeba być przygotowanym na to, że prokurator, nieznający szczegółów medycznych, zada tylko jedno lub dwa ogólne pytania. Im jednak bardziej ogólne pytania do biegłego, tym łatwiej będzie mu przygotować taką opinię, z której nic nie będzie wynikało. Szczegółowe pytania znacznie mu to utrudnią i pojawi się większa szansa na jego jednoznaczną odpowiedź.

  1. Opinia biegłego

Prokurator ocenia opinię biegłego. Prawnik może zażądać wniosku dowodowego w postaci uzupełnienia tej opinii, a jeśli jest jednoznaczna – złożyć wniosek o postawienie zarzutów konkretnemu lekarzowi. Prokurator może wtedy postawić zarzuty i skierować sprawę do sądu karnego bądź umorzyć postępowanie. W tym drugim przypadku można złożyć zażalenie na umorzenie prokuratora i wtedy sprawa idzie do sądu. Jeśli sąd uzna, że mamy rację, sprawa wraca do tego samego prokuratora, który powinien kontynuować śledztwo. Prokurator ma prawo drugi raz wydać postanowienie o umorzeniu i w takiej sytuacji nie można już się odwołać. Wtedy pozostaje prywatny akt oskarżenia, który kieruje się do sądu.

  1. Czas trwania całego procesu

Mniej więcej rok może zająć zbieranie materiału dowodowego, zabezpieczanie dokumentacji, przesłuchania lekarzy.

Na opinię biegłego czeka się zwykle rok, a nawet 3 lata. Jeśli konieczne będzie jej uzupełnienie, może minąć kolejnych kilka miesięcy. Potem nastąpi albo umorzenie sprawy, albo postawienie zarzutów – miną więc kolejne miesiące. Bardzo racjonalny termin zakończenia takiej sprawy to 4–5 lat, ale może ona trwać znacznie dłużej. I na to trzeba być przygotowanym przed podjęciem decyzji o zgłoszeniu sprawy do prokuratury.

karetka przed szpitalem
fot. Marta Kuśmierz

Kilka przykładów z ostatnich lat

  • Przed kilkoma laty głośna była sprawa Ewy Trautman, która zmarła w warszawskim Szpitalu Czerniakowskim. Przyjechała do szpitala z nierozpoznaną zakrzepicą żyły mózgowej. Wystarczyło wtedy, przy prawidłowo przeprowadzonej diagnostyce, podać pacjentce heparynę drobnocząsteczkową, czyli odpowiednik aspiryny, co rozrzedziłoby krew. Według biegłych, pacjentka miała 85 proc. szans na przeżycie. Zostało wykonane badanie tomografem komputerowym głowy, ale przez 5 dni go nie odczytano. W ciągu tych 5 dni rozwinął się udar pnia mózgu i kobieta zmarła.

- Biegli przyznali, że nie było to właściwe, iż przez 5 dni nie odczytano tomografu, jak również, że w tym czasie rezydentka była sama na dyżurze oraz nie było z nią lekarza neurologa, który powinien być, skoro szpital posiadał oddział neurologiczny. Mimo to na koniec biegli zrobili w sprawie taką „klamrę”. Stwierdzili, że nawet gdyby były zastosowane wszystkie środki zgodne ze sztuką i wiedzą medyczną wobec pacjentki, to i tak nie byłoby gwarancji, że ona by żyła – mówi mec. Beata Bosak-Kruczek, która prowadziła tę sprawę. Sprawa cywilna została wygrana, a w karnej została zawarta ugoda. – Lekarze dobrowolnie poddali się karze. Sprawa, niestety, trwała 8 lat.

  • W 2012 r. na oddziale wewnętrznym szpitala w Ostrowie Wielkopolskim przebywał 45-letni pacjent z ciężką niewydolnością wątroby. Lekarze podjęli decyzję o przetoczeniu krwi, jednak wskutek pomyłki mężczyźnie podano krew przygotowaną dla innego pacjenta, leżącego z tej samej sali. Personel zorientował się już w trakcie transfuzji, którą przerwano, jednak doszło do ciężkiego powikłania poprzetoczeniowego i kilka dni później pacjent zmarł. Przed sądem stanęła pielęgniarka, która przyznała się do winy, i lekarz, który od początku swej winy nie uznawał. Odwołał się od wyroku i sprawa ruszyła ponownie w 2019 r. przed kaliskim Sądem Okręgowym. Ostatecznie został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i roczny zakaz wykonywania zawodu.
  • W styczniu 2019 r. w szpitalu w Jędrzejowie w woj. świętokrzyskim w czasie porodu zmarło dziecko. Według rodziców, lekarze zbyt długo zwlekali z decyzją o cesarskim cięciu, dziewczynka ważąca 3700 g zmarła w łonie matki. Sprawę bada kielecka prokuratura.
  • W marcu 2019 r. Polskę poruszyła sprawa 39-latka, który trafił na izbę przyjęć szpitala w Sosnowcu z siną i spuchniętą nogą, prawdopodobnie wskutek zatoru. Na udzielenie pomocy czekał 9 godzin, personel nie reagował, pomoc przyszła za późno, pacjent zmarł.

Co narusza godność?

W sondzie na portalu Niepelnosprawni.pl nasi Czytelnicy odpowiadali na pytanie: „Co najbardziej narusza Twoją godność jako pacjenta?”. W pierwszej trójce znalazły się odpowiedzi:

  • kolejki do lekarzy, zwłaszcza specjalistów (24,1 proc.),
  • brak poszanowania intymności (13,7 proc.),
  • bezduszność personelu (11,4 proc.).

dłonie
fot. sxc.hu

Potencjalni sprzymierzeńcy

  1. Naczelna Izba Lekarska

O złożeniu zawiadomienia do prokuratury można także poinformować Naczelną Izbę Lekarską oraz poprosić, aby sprawą zajął się rzecznik odpowiedzialności zawodowej. Można zażądać, aby w trybie Ustawy o izbach lekarskich zawiesić danego lekarza w prawie do wykonywania zawodu. Najczęściej jednak Izba bardzo nieprzychylnie przyjmuje takie wnioski, broniąc lekarzy. 

- W świecie idealnym Izba może poprosić prokuraturę o udostępnienie zeznań świadków bądź przesłuchać ich we własnym zakresie. Powinna zostać wdrożona procedura zawieszenia takiego lekarza w prawie do wykonywania zawodu na czas wyjaśnienia sprawy, w tych sytuacjach gdy sprawa jest ewidentna, a lekarz swoją osobą zagraża innym pacjentom. Jednak tak się nie dzieje. Solidarność lekarzy jest niezmiernie duża – mówi mec. Beata Bosak-Kruczek.

  1. Wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych

Zostały powołane w 2011 r., aby usprawnić proces dochodzenia praw przez pacjentów na drodze pozasądowej i zmniejszyć liczbę zdarzeń zgłaszanych do sądów. Kontrola NIK ośmiu komisji w latach 2014–2018 jasno wskazała jednak, że tak się nie stało. Spraw zgłaszanych do sądów jest o wiele więcej, niż szacowano, wprowadzając wojewódzkie komisje, a proces orzekania o zdarzeniu medycznym przez komisje najczęściej wykracza poza ustawowe 4 miesiące. W 2016 r. prokuratury prowadziły blisko 5 tys. postępowań, czyli prawie o połowę więcej niż w 2015 r.

NIK informuje, że komisje już z opóźnieniem zabierały się do rozpatrywania składanych wniosków. Nie wywiązywały się także z terminu 7 dni na przygotowanie uzasadnienia do orzeczeń i nie dostarczały ich w terminie do szpitali i pacjentów. Tym, co znacznie wydłużało czas pracy komisji, było oczekiwanie na opinie biegłych. Inną przyczyną opóźnień były zbyt liczne posiedzenia dotyczące jednej sprawy – w skrajnych przypadkach dochodziło nawet do dziewięciu zebrań.

NIK zauważył, że nadzór wojewodów nad pracą komisyjnych urzędników często nie był prawidłowy. Zdarzały się także naruszenia przy powoływaniu członków komisji. Krótko mówiąc, działalność komisji tylko nieznacznie umożliwiła w tych latach pacjentom uzyskanie odszkodowania lub zadośćuczynienia. Nie pomagają w tym przepisy prawa, które nie uwzględniają jednolitego taryfikatora odszkodowań w danym obszarze medycznym. Zdarzały się nawet tak patologiczne sytuacje, że pacjent miał otrzymać... złotówkę za poniesione straty. Komisja nie ma także możliwości egzekwowania od szpitala wypłaty odszkodowania, wydaje ona tylko orzeczenie, potem pacjent zostaje sam. Tak więc wydanie korzystnego dla pacjenta orzeczenia nie jest równoznaczne z wypłaceniem mu odszkodowania ani nie wyklucza tego, że będzie on musiał wejść ze szpitalem na drogę sądową.

NIK rekomenduje zmiany prawne w postępowaniu przed wojewódzką komisją oraz uproszczenie całego systemu. W rozporządzeniu ministra zdrowia powinny się znaleźć także minimalne i maksymalne kwoty odszkodowań za dany rodzaj uszczerbku na zdrowiu w wyniku błędu medycznego. W Polsce działa 16 wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. W ich skład wchodzą członkowie powoływani przez wojewodów – 14 osób, Ministra Zdrowia – jedna osoba i Rzecznika Praw Pacjenta – jedna osoba. Utrzymanie komisji kosztuje ok. 11 mln zł rocznie.

kobieca dłoń podaje telefon
fot. sxc.hu

  1. Rzecznik Praw Pacjenta

Jeśli pacjent uważa, że w jego sprawie doszło do naruszenia praw pacjenta czy do błędu medycznego, może zwrócić się do Rzecznika Praw Pacjenta (RPP), który ma kilka możliwości działania w takiej sprawie: udzielenie porady, wszczęcie i przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, udział w postępowaniu cywilnym dotyczącym naruszenia praw pacjenta na prawach przysługujących prokuratorowi.

Jeśli chodzi o poradę, Rzecznik Praw Pacjenta wskaże przysługujące środki prawne, czyli wytłumaczy, jakie działania można podjąć na podstawie obowiązujących przepisów prawa, zgodnie z jego intencjami. Pacjent może chcieć zasądzenia na swoją rzecz odszkodowania lub też wyciągnięcia konsekwencji służbowych, zawodowych albo karnych wobec określonych osób.

Ważne!

Poradę można uzyskać pod bezpłatnym numerem Telefonicznej Informacji Pacjenta: 800 190 590, czynnej od pon. do pt. w godzinach 8:00–18:00.

Celem wszczęcia i przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego będzie zbadanie zgłoszonej przez pacjenta sprawy pod kątem możliwego naruszenia jego praw określonych w szczególności w Ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (np. prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych).

- Zwracam uwagę, że rozstrzygnięcie Rzecznika Praw Pacjenta w przedmiocie naruszenia prawa pacjenta w ramach prowadzonego postępowania wyjaśniającego może okazać się istotnym dokumentem przy dochodzeniu roszczeń cywilnych na podst. art. 4 ust. 1 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zgodnie z tym artykułem, w razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podst. art. 448 Kodeksu cywilnego – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Ważne!

Wzór wniosku znajduje się na stronie internetowej Rzecznika Praw Pacjenta: www.rpp.gov.pl w zakładce „Kontakt”. Rzecznik Praw Pacjenta ma obowiązek odpowiedzieć na każdy skierowany do niego wniosek.

Jeśli chodzi o udział RPP w postępowaniu cywilnym, może on podjąć sprawę na wniosek pacjenta lub z urzędu.

- Chodzi o możliwość wytoczenia przez Rzecznika Praw Pacjenta powództwa cywilnego na rzecz pacjenta lub dołączenie się do toczącego się już procesu, zainicjowanego wcześniej przez samego pacjenta. Od momentu wstąpienia do sprawy Rzecznik Praw Pacjenta może składać oświadczenia i zgłaszać wnioski, jakie uzna za celowe, oraz przytaczać fakty i dowody na ich potwierdzenie. Od chwili, kiedy Rzecznik zgłasza udział w postępowaniu, należy mu doręczać pisma procesowe, zawiadomienia o terminach i posiedzeniach oraz orzeczenia sądowe – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec.

Rzecznik może zaskarżyć każde orzeczenie sądowe, od którego służy środek odwoławczy. Terminy do zaskarżenia orzeczeń sądowych, ustanowione dla stron, wiążą również prokuratora. Podejmując decyzję o skorzystaniu z ww. uprawnień w konkretnej sprawie, Rzecznik Praw Pacjenta uwzględnia w szczególności jej charakter, okoliczności naruszenia prawa pacjenta, a także nieporadność pacjenta i brak reprezentowania go przez profesjonalnego pełnomocnika (adwokata, radcę prawnego).

rysunek z czterema niebieskimi słupkami i strzałką do góry nad nimi
fot. pixabay.com

Statystyka

W 2018 r. Prokuratura Krajowa podała częściowe statystyki dotyczące błędów medycznych w Polsce, jednak nie są one do końca miarodajne, gdyż brakuje kilku istotnych danych. Niewątpliwie pewne jest, że w latach 2016–2017 nastąpił wzrost liczby prowadzonych postępowań karnych dotyczących błędów medycznych: z 4963 do 5678. Częściej też te postępowania toczą się na wyższym szczeblu prokuratury okręgowej lub regionalnej, a nie rejonowej. W prokuraturach regionalnych w całej Polsce utworzono specjalne zespoły do spraw błędów medycznych, wraz z oddelegowaniem do nich wyspecjalizowanych prokuratorów. Ponad 4 tys. spraw dotyczących błędów medycznych przyniosło połowę (2002) decyzji merytorycznych. 248 razy odmówiono wszczęcia śledztwa, 1613 razy umorzono postępowanie, a tylko w 139 sprawach złożono akt oskarżenia. Ze statystyk nie dowiadujemy się, jak zakończyły się pozostałe postępowania. Z 2 tys. spraw zakończonych w 2017 r. decyzją merytoryczną tylko w 7 proc. prokurator był przekonany o dostatecznym udokumentowaniu popełnienia przestępstwa, w wyniku czego złożył akt oskarżenia. Zatem tylko w tym niewielkim odsetku spraw biegli wydali niekorzystną opinię dla lekarza. W 2017 r. tylko dwie osoby poddały się dobrowolnie karze. Ze statystyk prokuratury nie wynika także, jak często sądy potwierdzają winę lekarza. Nie wiemy też, jak długo trwają te sprawy. Prokuratura nie podała również kosztów prowadzenia spraw dotyczących błędów medycznych.


okładka magazynu Integracja 2/2019 z Janem Gawrońskim, 13-letnim samorzecznikiem ze spektrum autyzmuArtykuł pochodzi z numeru 2/2019 magazynu „Integracja”.

 

Zobacz, jak możesz otrzymać magazyn Integracja.

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach (w dostępnych PDF-ach).

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

  • Ofiara wypadku
    kami
    01.06.2019, 13:15
    W chwili obecnej jestem osobą niepełnosprawną. W wyniku wypadku utraciłem przytomność i leżałem na SOR. Poparu latach dowiedziałem się od ordynatora oddziału rehabilitacji na którym też byłem, że nie chodziłem ponieważ gdy leżałem byłem nie rehabilitowany. Oddział rehabilitacji nie miał wskazane mnie rehabilitować. Podobno ktoś coś robił ze mną, żona widziała ale to niebyły wskazania oddziału rehabilitacji. Nie chodziłem ponieważ skostniał mi staw biodrowy. W wyniku wypadku w nogi i stawy mi się nic nie stało.
    odpowiedz na komentarz
  • A co z oczekiwaniem latami na diagnozę z łatką psychicznie chorej?
    Dynia
    28.05.2019, 14:11
    A co zrobić jeśli lekarze przez 36 lat mi mówili że udaję a mój stan się sukcesywnie pogarszał a przez brak rehabilitacji i leczenia choroba posadziła mnie na wózek i odebrała znaczną część wzroku? Lekarze odsylali mnie do psychiatry, podjęłam nawet terapię. W sumie psychiatra "leczył" mnie przez ponad 20 lat bez żadnego skutku. Dopiero wynik badania genetycznego dał odpowiedź co mi jest: Zespół Ehlersa-Danlosa, Zespół Marfana i dystrofia Ullricha. Teraz mnie szlag trafia jak słyszę z ust lekarzy że to moja wina i moje zaniedbanie. Tyle straconych lat, mówienia że jestem psychiczna i histryczka bo płakałam gdy nie mogłam ustać na nogach. Tyle upokorzeń... Dziękuję wam "lekarze"
    odpowiedz na komentarz
  • Powikłania po zabiegu
    pacjentka bez pomocy
    28.05.2019, 00:18
    Mam powikłania po zabiegu ginekologicznym przeprowadzonym w szpitalu, powikłania które nie wydarzyłyby się gdyby lekarz postępował zgodnie z procedurami medycznymi. Zgłaszanie dolegliwości zaraz po zabiegu było bagatelizowane przez personel medyczny, tłumaczeniem się że to przejdzie za kilka dni. Niestety nie przeszło, to co zostało uszkodzone samo się nie naprawi a moje życie stało się piekłem, chroniczny ból 24/dobę, który nie ustępuje nawet po morfinie, do tego inne problemy. Problem w tym, że nigdzie nie mogę dostać fachowej pomocy aby rozwiązać problemy zdrowotne. W ramach NFZ lekarze udają że nie widzą problemu, w gabinecie prywatnym potwierdzają słownie problem, i fakt że to wina lekarza, ale nikt nie chce tego sformułować na piśmie ani tym bardziej dać skierowania do szpitala celem dokładniejszej diagnostyki. Zaczynam odnosić wrażenie że każdy umywa ręce aby się nie narażać w środowisku. Skierowanie do szpitala dostałam od lekarza rodzinnego, gdzie na kwalifikacji ginekologicznej lekarz także "nie widział problemu" a do tego mnie wyśmiał. Od kilku miesięcy chodzę od ginekologa do ginekologa próbując uzyskać pomoc. Nie stać mnie na zrobienie wszystkich badań prywatnie a potem leczenie zabiegowe także prywatnie. Nie wiem gdzie się udać po pomoc, w tej sytuacji. Nie chodzi mi o walczenie o odszkodowanie bo wiem że nie mam szans, lekarza też nikt nie ukarze ponieważ to koledzy po fachu i z nimi się nie wygra, do tego ten stres, chcę tylko aby ktoś mi wreszcie fachowo pomógł, abym przestała cierpieć.
    odpowiedz na komentarz
Prawy panel

Sonda

Jak angażujesz się w wybory parlamentarne?

Biuletyn

Wspierają nas