Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Praca i przygoda. Dorota Ziental w „Pasjonatach”

02.01.2020
Autor: Ilona Berezowska, fot. archiwa projektu Monomoda i Teatru ITAN, Jarosław Czyrko, archiwa prywatne bohaterki i Fundacji Vis Maior
Źródło: Integracja 6/2019
Dorota Ziental

- Usiadłam i zaczęłam się śmiać. Tak nie śmiałam się nigdy w życiu – wspomina scenę na planie serialu pt. „Pasjonaci” Dorota Ziental. – Artur Dziurman błagał, żebym przestała, bo przecież za chwilę miałam grać wkurzoną. Nie mogłam się powstrzymać. Dookoła panowało zamieszanie. W maleńkiej pracowni zebrał się tłum, to miała być kluczowa scena. Miałam wyrzucić albumy ze zdjęciami zrobionymi w czasie, gdy jeszcze widziałam. Symbolicznie zaakceptować, że nie widzę. Tymczasem albumów nie było, bo nie zostały omówione z reżyser biurową. Dziurman biegał i nakazywał sobie myśleć. Zmieniały się koncepcje, psuł się rekwizyt. A potem wszystko się uspokoiło i zagraliśmy tak, jakby tak właśnie miało być.

Debiut na ekranie i w teatrze

Kilka miesięcy wcześniej Dorota Ziental nie wiedziała, że zagra w filmie. O aktorstwie nigdy nie marzyła. Spełniała się, prowadząc szkolenia z zasad savoir-vivre’u wobec osób niepełnosprawnych. Ta praca przynosi jej satysfakcję i daje poczucie spełniania misji. Gdy jednak dowiedziała się o castingu, bez chwili wahania wysłała zgłoszenie.

- Zachwyciła mnie jej historia. Doroty i jej niewidomego partnera, który jest inżynierem, wynalazcą, projektantem. Pomyślałem, że zrobię o nich odcinek, o całej trójce, bo Dorota na spotkanie przyszła z psem Pako. W naszym serialu nie było jeszcze psa przewodnika. Ten był wspaniały. Piękny, mądry labrador w filmie to pomysł trafiony i jedyny – mówi Artur Dziurman, aktor, reżyser i założyciel jedynego w Polsce teatru aktora niewidomego ITAN.

Pomysł 13-odcinkowego serialu „Pasjonaci” narodził się trzy lata temu. Opowiada o pasji aktorskiej osób niedowidzących i niewidomych. Odcinek o Dorocie jest inny. Wychodzi poza teatr.

- O zaangażowaniu Doroty zdecydowało przede wszystkim aktorstwo. Ona wygląda świetnie na ekranie, ale to nie wszystko. W sensie prawdy, otwartości i interpretacji tekstu, mówi doskonale. Nawiązaliśmy dobry kontakt i dobrze się z nią współpracowało. Dorota zagrała także na deskach naszego teatru i poradziła sobie bardzo dobrze. W swoją rolę weszła naturalnie – wspomina Artur Dziurman.

Reżyser wysoko stawia poprzeczkę niewidomym aktorom. W ITAN wzrok aktorów nie jest najważniejszy.

- Nie sprzedaję publiczności niepełnosprawności, nad którą się zlituje. Zawsze powtarzam, że robimy fantastyczny spektakl. Taki, po którym publiczność bije brawa na stojąco – zapewnia.

Dorota Ziental z psem przewodnikiem

Rola życia

W serialu „Pasjonaci” Dorota Ziental zagrała siebie. Osobę niewidomą, która w pełni akceptuje swoją niepełnosprawność i żyje spełnionym życiem. Nie zawsze tak było. Do 7. roku życia widziała normalnie. Potem wzrok zaczął się pogarszać. Zaczęły się niezliczone podróże do specjalistów.

- To nie było jak w filmach – bohater gorzej widzi, idzie do lekarza i dowiaduje się, że ma zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Ja na diagnozę czekałam latami. Byłam już po trzydziestce, gdy moja choroba została nazwana, zapisana na papierze, a jej genetyczne podłoże wyjaśnione – wspomina Dorota, której brak diagnozy przeszkadzał w akceptacji choroby.

Może gdyby chodziła do szkoły integracyjnej, gdyby zdecydowała się na laskę, zaoszczędziłaby sobie niepotrzebnego stresu i przykrych incydentów, ale tak się nie stało. Stresem było czytanie w szkole Pana Tadeusza z podziałem na role. Potrzebowała do tego lupy i dobrego oświetlenia, a za nic na świecie nie przyznałaby się do tego nauczycielom. Problemem było wpadanie na ludzi i konieczność korzystania z pomocy innych.

- Gdy się potykałam, mówiłam, że jestem gapą. Człowiek woli być wzięty na ulicy za pijanego czy kogoś pod wpływem narkotyków niż za osobę, która ma problemy ze wzrokiem. Długo to od siebie odpychałam. Uciekałam przed laską, parzyła mnie w rękę. Miałam takie podejście, że nigdy tej choroby nie zaakceptuję, bo akceptacja oznaczałaby kapitulację. To było głupie. Narażałam się na częste nieprzyjemności.

W końcu przyszedł moment, gdy życie bez laski stało się nie do zniesienia.

- Weszłam do ciemnej bramy, wprost z zalanej słońcem ulicy. Zazwyczaj przystosowanie wzroku do ciemności zabierało mi kilka minut. Spędzałam je, udając, że szukam czegoś w torebce lub w telefonie.

Tamtego dnia ciemność nie ustępowała. Mijały kolejne minuty, a do spotkania było coraz bliżej. Ruszyła i wpadła na kobietę, która zareagowała agresywnie wykrzyczanym pytaniem: „Ślepa jesteś?!”.

- Pomyślałam, że nie mogę tak żyć. Miałam 27 lat i to było nie do przyjęcia. Nie mogłam przecież do końca życia ciągle kogoś prosić o pomoc i być zdana na łaskę innych, bo przecież byłaby to jakaś tragedia. Podjęłam decyzję, że poszukam wsparcia – mówi Dorota.

Dorota Ziental

Droga do akceptacji

Nie znała nikogo niewidomego. Polski Związek Niewidomych kojarzył się jej z instytucją przeznaczoną dla starszych osób. Jednak właśnie tam poszła. Od tego kroku wszystko się zmieniło. Dostała pierwszą laskę.

- Później się okazało, że zupełnie nieprawidłową, przeznaczoną dla dzieci, ale skąd miałam to wiedzieć, a tym bardziej moja mama, która poszła po nią do sklepu.

Dorota znalazła instruktorkę, pierwszą, drugą, kolejną. Nauczyła się chodzić z laską, poruszać po mieście, korzystać z komputera. Poznała młodych ludzi, którzy pomimo niepełnosprawności prowadzą udane, satysfakcjonujące życie. Zyskała psa przewodnika. 

- Już nie skupiam się na swoim niewidzeniu. Nie spędza mi snu z powiek – zapewnia Dorota.

Niepełnosprawności Doroty można nie zauważyć. Drobna blondynka, w nieskazitelnym makijażu i nienagannej stylizacji nie daje sobie taryfy ulgowej. Chodzi na jogę i siłownię. Chętnie bierze udział w kampaniach, w których przekonuje, że niewidoma kobieta pozostaje kobietą i nadal dba o wygląd.

- Gdy widziałam, byłam estetką. Lubiłam się otaczać pięknymi przedmiotami, dobrze wyglądać. Nie odpuściłam sobie, gdy przestałam widzieć. Porządek musi być. Lubię zakupy, robię to z mamą, ale sama też sobie radzę, muszę tylko dopytać o kolor lub używać detektora koloru. Zdarza mi się usłyszeć, że muszę być nieszczęśliwa, bo nie widzę. Niewidzenie już mnie nie ogranicza. Jestem szczęśliwa – zapewnia Dorota.

Pozostaje otwarta na wszystko, co przynosi życie. Swój udział w serialu „Pasjonaci” traktuje jak przygodę, która pokazała, na jak wiele jeszcze ją stać.

- Zaskoczyłam samą siebie. Zrobiłam rzeczy, o których nie pomyślałabym, że są możliwe. W trzy dni nauczyłam się piosenki, chociaż wydawało mi się, że nie umiem śpiewać. I to nie była zwyczajna, prosta piosenka, ale trudna, poetycka. Tańczyłam na scenie i grałam w spektaklu. A przede wszystkim poznałam fantastycznych ludzi. To ze mną zostanie – mówi Dorota.

- Premiera „Pasjonatów”, których nakręcenie było możliwe dzięki wsparciu Fundacji ORLEN – DAR SERCA, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Telewizji Polskiej, nastąpi 19 grudnia br. w Krakowie. Później serial będzie można oglądać w telewizji – zaprasza Artur Dziurman.


W najbliższą sobotę 4 stycznia w TVP2 emitowane będą dwa odcinki serialu „Pasjonaci”. Pierwszy o godz. 11.50, a drugi – w którym wystąpi Dorota Ziental – o godz. 12.20. Zachęcamy do oglądania!

Komentarz

  • Super
    Justyna
    03.01.2020, 14:58
    Bardzo mocno trzymam kciuki za Dorotę Ziental. Tak sie zdobywa szvzyty a innych zachwyca

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas