Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Szczecin: zastosowano nową technikę operacyjną u chłopca z zespołem Pfeiffera

14.02.2020
Autor: PAP, fot. pixabay.com
narzędzia chirurgiczne leżące na stole w sali operacyjnej w tle lekarze w niebieskich operacyjnych fartuach

Specjalne wchłanialne elementy mocujące kości zastosowali podczas operacji rekonstrukcji czaszki u dwuletniego Michała lekarze ze szczecińskiego szpitala Zdroje. Dzięki tej technice w czaszce cierpiącego na zespół Pfeiffera chłopca nie pozostaną żadne sztuczne elementy.

U dwulatka, któremu w czwartek, 13 lutego, lekarze usunęli szwy po operacji rekonstrukcji czaszki (powodem były przedwcześnie zrośnięte szwy czaszkowe), jeszcze w okresie płodowym, trzy tygodnie przed porodem wykryto liczne wady wrodzone: przepuklinę przeponową, zwężenie moczowodu z wodonerczem, zaburzenia rozwojowe czaszki i mózgu oraz torbiel w układzie komorowym.

Neurochirurg dr n. med. Marek Lickendorf powiedział, że chłopiec przeszedł tak wiele operacji, że obawiałby się ich niejeden dorosły. Pierwszą z nich przeprowadzono w drugiej dobie po urodzeniu, w kolejnych miesiącach chłopiec przeszedł trzy operacje urologiczne i trzy neurochirurgiczne.

- Michaś miał miejsca, gdzie czaszka rozwijała się prawidłowo, ale były też miejsca, gdzie czaszka w ogóle u niego nie istniała, a w procesie wzrostu głowy dochodziło do zarośnięcia szwów czaszkowych, co określamy mianem kraniosynostozy – wyjaśnił dr Lickendorf.

Dodał, że u chłopca główny szew zarówno czołowy, jak i strzałkowy – warunkujący rozwój głowy do boku, nie funkcjonował prawidłowo.

Nowa technika operacyjna

- Operacja polegała na tym, że zdjęliśmy płaty czołowe, ciemieniowe i potyliczne, a następnie, specjalnie je przycinając, przyłożyliśmy do mózgu, który odprężył się swobodnie i pokazał nam ten kształt czaszki, jaki należy do niego dopasować – tłumaczył neurochirurg.

Dodał, że wielką pomocą było zastosowanie, pierwszy raz w szpitalu „Zdroje”, nowej techniki operacyjnej. To specjalne wchłanialne elementy mocujące kość.

- Są wtapiane w kość czaszki tak, że Michaś będzie miał swoją kość, żadnych sztucznych elementów – podkreślił dr Lickendorf.

Zaznaczył, że pozwoliło to na dopasowanie kształtu pokrywy czaszki do mózgu chłopca tak, aby ta głowa swobodnie rosła we wszystkich kierunkach.

Elementy mocujące wchłoną się po ok. dwóch latach.

Mama Michała, Marta, wskazała, że łatwo dostrzec efekty operacji.

- Przed operacją głowa była zdecydowanie wyższa, a tył był bardziej wypukły, jakby miał założony kask rowerowy - powiedziała.

Dodała, że Michaś mimo licznych operacji jest bardzo pogodny.

Dziękując personelowi za opiekę nad synem, mama chłopca podarowała szpitalowi drzewo. Wiąz górski Camperdrownii zasadzony został na patio placówki. Obok niego ustawiono także kamień z podziękowaniami dla pracowników szpitala.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czy kiedykolwiek z powodu niepełnosprawności nie wpuszczono gdzieś Ciebie lub Twojego dziecka?

Biuletyn

Wspierają nas