Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Jak uniknąć tragedii w domach pomocy społecznej?

09.04.2020
Autor: Mateusz Różański, fot. pixabay.com
starsza kobieta z maseczką na twarzy

Niedabyl, Tomczyce, Pleszew, Drzewica, Skarżysko-Kamienna, Psary – każdego dnia rośnie liczba domów pomocy społecznej objętych kwarantanną. Organizacje pozarządowe alarmują, że koronawirus może zabić nawet 1/3 mieszkańców takich placówek.

- Mamy zapas środków dezynfekujących i mydła. Maseczki zdobyliśmy w ten sposób, że uszył je nam nasz kapelan ze swoją mamą. Brakuje nam tylko rękawiczek – informuje nas Jakub Dykman, dyrektor domów pomocy społecznej prowadzonych przez Fundację L’Arche we Wrocławiu.

W dwóch placówkach mieszka 13 osób z niepełnosprawnością intelektualną. Ponadto Fundacja prowadzi też zespół mieszkań chronionych, w których mieszka 12 osób. Jak do tej pory nie było wśród nich przypadków koronawirusa. Kierujący placówkami robią wszystko, by ta sytuacja nie uległa zmianie.

- Wprowadziliśmy wszystkie procedury bezpieczeństwa - zakaz odwiedzin, ograniczenie liczby pracowników na terenie placówek – tłumaczy dyrektor Dykman. – Ponadto poprosiliśmy część pracowników o to, by zamieszkali na terenie placówek.

Powstaje pytanie, co zrobić, by mieszkańcy i pracownicy takich placówek uchronili się przed epidemią.

Pułapka na seniorów

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w Polsce działają 824 domy pomocy społecznej (DPS), oferujące miejsca dla 80,8 tys. osób. Przykłady z zagranicy pokazują, że mieszkańcy takich placówek są o wiele bardziej niż reszta społeczeństwa narażeni na śmierć na skutek koronawirusa. Jak poinformowała wiceminister rodziny Iwona Michałek, według danych z 8 kwietnia problem z koronawirusem wystąpił w 15 domach pomocy społecznej. Jednak ta sytuacja może ulec w każdej chwili drastycznemu pogorszeniu.

Niestety, dane docierające z krajów takich jak Francja, Włochy czy Hiszpania są tragiczne – umierało nawet 40-50 proc. mieszkańców poszczególnych instytucji opiekuńczych.

- W Hiszpanii żołnierze weszli do domów pomocy społecznej i zobaczyli zmarłych leżących obok swoich wciąż jeszcze żywych współmieszkańców – mówił w rozmowie z serwisem internetowym rp.pl Adam Zawisny, wiceprezes Instytutu Niezależnego Życia. – We Francji wydawało się, że jest wszystko dobrze, dopóki z instytucji opiekuńczych zaczęły wyjeżdżać seriami trumny.

O tym, jak uniknąć takiej sytuacji, mówiła w wywiadzie udzielonym RMF FM dr hab. Katarzyna Roszewska, wiceprzewodnicząca Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami.

- Duże instytucje okazały się pułapką dla starszych osób. Nie jesteśmy w stanie zamknąć wszystkich placówek, ale proponujemy, żeby odizolować osoby zarażone, które nie wymagają hospitalizacji, po to, żeby nie zarażały osób zdrowych i personelu – tłumaczyła.

Dr Roszewska zwróciła też uwagę na dramatyczne braki w personelu i brak podstawowych środków ochrony: maseczek, rękawiczek czy płynów odkażających. W tej sytuacji bardzo dużo zależy od ofiarności i często heroizmu pracowników poszczególnych placówek.

Personel na wysokości zadania

- Dzięki Bogu, jakoś sobie radzimy – mówi ks. Stanisław Jurczuk, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej, które prowadzi dwa domy pomocy społecznej – w Milanówku i Brwinowie pod Warszawą. – Mieszkańcy domów nie wychodzą poza ich teren. Jedynie pracownicy dojeżdżają do pracy, ale nie transportem publicznym, tylko samochodami – swoimi lub należącymi do stowarzyszenia.

Ks. Jurczuk zapewnia, że prowadzone przez niego stowarzyszenie zadbało o bezpieczeństwo personelu i mieszkańców DPS.

- Poprosiliśmy też pracowników, którzy mieli etaty w innych placówkach, aby zdecydowali się na pracę tylko w jednej placówce – tłumaczy. – Oczywiście pracownicy otrzymali odpowiednio wyższe wynagrodzenia, jako rekompensatę za utratę dochodów z drugiej pracy.

Prezes stowarzyszenia chwali też heroiczną, jego zdaniem, postawę personelu domów pomocy społecznej.

- Nie uciekają przed tą naprawdę trudną pracą, gdzie nie da się zachować pełnej izolacji od drugiego człowieka, ale mimo trudności pomagają przetrwać naszym pensjonariuszom ten trudny czas – podkreśla duchowny. – Jestem naprawdę dumny z naszego personelu.

Siostry z Broniszewic potrzebują pomocy

W nieco innej sytuacji jest dom pomocy społecznej prowadzony przez siostry dominikanki w Broniszewicach – znany choćby ze zbiórek organizowanych za pomocą mediów społecznościowych.

- Mieszkańcami naszego domu są dzieci – także te kilkuletnie, którym trudno wysiedzieć w zamkniętym domu i które oprócz tego, że same są często chore na choroby somatyczne, zmagają się jak wszystkie dzieciaki z chorobami sezonowymi – tłumaczy siostra Tymoteusza Gil. – Staramy się, by nasi chłopcy nie odczuwali negatywnych emocji związanych z epidemią. Ale są też stale informowani o bieżącej sytuacji i uczeni nowych zasad. Tego, że nie wolno wychodzić poza teren placówki, podchodzić do nieznajomych osób, że trzeba myć ręce itd.

Zakonnica wskazuje, że mali mieszkańcy domów sami bardzo się pilnują.

- To bardzo piękny widok, gdy chłopcy sami przypominają sobie na przykład, że po przyjściu z podwórka trzeba umyć ręce – mówi siostra.

Choć na razie sytuacja w broniszewickim DPS jest stabilna, to siostry już informują o pojawiających się problemach.

- Martwimy się naszą sytuacją materialną – precyzuje siostra Tymoteusza. – Ceny poszły w górę – wcześniej za mięso płaciłyśmy 5 tys. złotych, a teraz za tę samą ilość prawie 9 tys. Pojawiły się też dodatkowe wydatki – na przykład na rękawiczki jednorazowe, na które zbieramy za pośrednictwem Facebooka. Przyjdzie też czas, gdy będziemy prosiły o suchy prowiant i duże ilości wody.

Umrzeć może co trzeci mieszkaniec DPS

Jednak zdaniem przedstawicieli środowiska reprezentującego osoby z niepełnosprawnością, wkrótce sytuacja może ulec drastycznemu pogorszeniu. Dlatego na początku tygodnia wystosowano do najwyższych władz państwowych list, podpisany przez 324 przedstawicielek i przedstawicieli różnych instytucji i organizacji (w tym Integracji). Jego autorem jest dr Krzysztof Kurowski, przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami. Przestrzega przed powtórzeniem znanego z innych krajów scenariusza.

„Jeśli podobny kryzys nawiedzi Polskę, umrzeć może nawet 1/3 mieszkańców domów pomocy społecznej, zakładów opiekuńczo-leczniczych i zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, a zatem ponad 40 tysięcy osób z niepełnosprawnościami i seniorów, a pozostałych czekają bardzo bolesne skutki, zarówno znaczne pogorszenie stanu zdrowia fizycznego (np. na skutek odleżyn), jak i psychicznego (np. traumy)” – czytamy w liście.

Według przedstawicieli organizacji pozarządowych te działania mogą okazać się niewystarczające, by uniknąć scenariusza włoskiego, czyli śmierci wielu pensjonariuszy. W liście czytamy, że szansą na uniknięcie najczarniejszego scenariusza jest niezwłoczne wprowadzenie pięciu rozwiązań:

  1. Powołanie Zespołu Zarządzania Kryzysowego (ZZK) ds. osób z niepełnosprawnościami przy Pełnomocniku Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
  2. Uszczegółowienie instrukcji MRPiPS dla instytucji stałego pobytu oraz świadczenia usług społecznych.
  3. Zapewnienie ciągłości świadczenia usług osobom z niepełnosprawnościami i osobom starszym (w tym poprzez wykorzystanie zasobów Wojsk Obrony Terytorialnej).
  4. Utworzenie w samorządach bazy osób wymagających wsparcia i sieci instytucji wspierających.
  5. Monitorowanie sytuacji mieszkańców instytucji stałego pobytu oraz osób korzystających z usług społecznych.

Instrukcje, raporty, wsparcie

List napisany przez przedstawicieli środowiska przynosi konkretne rezultaty. Wiceminister Iwona Michałek, która bezpośrednio odpowiada za DPS-y, oraz Paweł Wdówik, Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych, wzięli udział w wideokonferencjach dotyczących sytuacji w domach pomocy społecznej. Uczestniczyli w nich także eksperci i przedstawiciele organizacji i instytucji działających na rzecz osób z niepełnosprawnością i seniorów. Te spotkania przekładają się na szereg działań.

- Na bieżąco rozwiązywane są pojawiające się problemy. Codziennie raportowane jest, ile domów pomocy społecznej objętych jest kwarantanną, ile osób jest zakażonych wśród mieszkańców i personelu – wskazała wiceminister Iwona Michałek.

Już 13 marca resort pracy przygotował i wysłał do wojewodów instrukcje dotyczące m.in. wsparcia osób przebywających w domach pomocy społecznej w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Instrukcje zawierały m.in. wskazanie monitorowania stanu zdrowia personelu oraz bezwzględne niedopuszczanie do przychodzenia do pracy pracowników wykazujących objawy przeziębienia lub grypy.

Według informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przekazano 20 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa na wsparcie powiatów w prowadzeniu domów pomocy społecznej. Ponadto w czerwcu planowana jest weryfikacja potrzeb DPS-ów.

Oprócz tego, domy pomocy społecznej są wspierane przez samorządy, organizacje pozarządowe czy rodziny pensjonariuszy, które przekazują środki ochronne: przyłbice, maseczki, rękawiczki, płyny odkażające. Wsparcie oferuje też służba więzienna.

Możesz pomóc!

Jeśli ktoś z Twojej rodziny lub znajomych mieszka w DPS lub pracuje w takiej placówce, zapytaj go, jakiej pomocy obecnie potrzebują. Możesz też skontaktować się z placówką działającą w Twojej miejscowości i tam zapytać, jak możesz ją wesprzeć. Warto też odwiedzać grupy samopomocowe na portalach społecznościowych, a także wspierać w miarę swoich możliwości akcje takie, jak te organizowane przez siostry dominikanki w Broniszewicach. W tych trudnych czasach międzyludzka solidarność jest na wagę złota!

Mieszkasz lub pracujesz w DPS? Napisz nam o swojej sytuacji!

Jeśli jesteś mieszkańcem lub pracownikiem Domu Pomocy Społecznej, napisz nam w komentarzu, jak wygląda sytuacja w Twojej placówce. Jak sobie radzicie, ale też jakich działań ze strony władz oczekujecie?

 

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Co myślisz o znoszeniu kolejnych obostrzeń związanych z pandemią COVID-19?

Biuletyn

Wspierają nas