
Blokadę na kołach swojego auta zastał pewnego dnia niepełnosprawny pan Józef, który zaparkował swoje auto na „kopercie” przy warszawskiej ulicy Dowcip. Blokadę – ku zaskoczeniu kierowcy - założyła straż miejska i wcale nie był to dowcip…
Jak przeczytaliśmy w relacji z gazety.pl, samochód Józefa Andrzejewskiego był oznakowany następująco: „nalepki ze znakiem niepełnosprawnego znajdują się ze wszystkich stron. Na bocznych drzwiach wisi orzeczenie lekarskie informujące o znacznym stopniu niepełnosprawności właściciela auta. Za przednią szybą leżą kopie legitymacji inwalidzkich. Jednak obok - kilka mandatów”. - Nie wiem, o co im chodzi. Ostatnio dostaję po dwa dziennie. Później dzwonię i są anulowane - mówi 67-letni Józef Andrzejewski, który przeżył udar mózgu, ma problemy z sercem i porusza się na wózku. Od 11 lat ma legitymację inwalidy.
„Założyliśmy blokadę, bo właściciel samochodu zamiast oryginału identyfikatora unijnego wyłożył za szybą jego kopię. Było podejrzenie o sfałszowanie dokumentu. Często się z tym ostatnio spotykamy” – usprawiedliwiał się dziennikarzowi przedstawiciel ZDM.
W związku z tym, że wielu kierowców - tak jak pan Józef - nie wie, jak powinien być oznakowany samochód, przypominamy:

rys. Monika Duliasz
Podsumowując, kierowca z przytoczonej na początku historii dostawał mandaty zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, ponieważ jego samochód nie był odpowiednio oznakowany. A wystarczyło położyć za szybą oryginał Karty parkingowej…
Opracowanie: Anna Jastrzębska
Źródło: gazeta.pl, inf. własna